8 listopada 2014

Rozdział 48. Spotkanie i przypominanie.

- Jestem - weszła do niej i pocałowała ja w policzek.
- Tak szybko? - Blue sie zdziwila.
- Staralam sie jak najszybciej - Lotte pocalowala ja w policzek
- Jesteś kochana - młodsza uśmiechnęła się.
- Staram sie - Lotte odwzajemnila gest - Jak sie czujesz?
- Bywało lepiej.. - odpowiedziała zdawkowo.
- A lekarz naprawde nic ci nie powiedzial?
- Nie.
- A mialas wczoraj te badania?
- Miałam.
- No dobra, to ide porozmawiac z lekarzem i zaraz wracam
Lotte poszla do lekarza i niecale 15 minit byla juz z powrotem w sali siostry.
- I co, i co? - Blue poderwała się z łóżka.
- Wszystko w porzadku - starsza sie usmiechnela i usiadla obok jej lozka. - Nie chcial ci wczesniej nic mowic, bo nie mial wszysykich wynikow
- Na pewno?
- Na pewno. Musisz jeszcze zostac kilka dni na obserwacji i bedziesz mogla wrocic do domu.
- Kamień z serca - Blue wypuściła głośno powietrze - Wracamy do Stanów?
Lotte patrzyla na nia i zastanawiala sie co jej odpowiedziec. Nie chciala wracac. Chciala jeszcze tu zostac i zobaczyc jak rozwinie sie relacja jej z Nathanem...
- A chcesz wracac? - zapytala cicho i nie patrzyla na nia
- A trzyma nas tu coś? - spojrzała na siostrę.
- W koncu przyjechalysmy tu na wakacje. Nie chcesz jeszcze tu zostac? Poznalismy tu fajnych ludzi, ktorzy czekaja zeby cie odwiedzic...
- Wakacje wakacjami, ale nie dzieją się tu same dobre rzeczy. Spójrz na mnie.. jakich ludzi?
- W stanach tez nie zawsze dzieja sie same dobre... poza tym to sie stalo jak wrocilismy na kilka dni do stanow... Zespol, ich dziewczyny... miedzy innymi Nareeshe co projektuje buty, cos ci swita?
- Ale stany to stany. Chciałabym na trochę pojechać do rodziców, odpocząć. Jaki zespół? McCaffrey?
- No jak chcesz - Lotte westchnela - Mozemy wrocic. Tak, McCaffrey. Jest dziewczyna Sivy z zespolu The wanted, ktory tu poznalysmy.
- Ty możesz zostać jeśli chcesz - uśmiechnęła się lekko - Ten mulacik. Kojarzę gościa - zaśmiała się.
- Przeciez wiesz, ze sama nie zostane... dobrze, ze chociaz jego kojarzysz.
- Pomyślimy jak wyjdę - złapała ją za rękę - Opłaca się czasami czytać gazety.
- A co z odwiedzinami? Max ccialby sie z toba bardzo zobaczyc... moze pokaze ci ich zdjecia to sobie przypomnisz?
- A myślisz, że zdjęcia coś dadzą?
- Mozemy sprobowac - usmiechnela sie
- Dajesz - zatarła ręce.
Lotte zadowolona wyjela swoj telefon i weszla w galerie zeby pokazac Blue zdjecia, ktore robili sobie podczas roznych wyjsc do klubu czy popijaw w domu. Weszla w pierwsze na ktorym byla jej siostra z Maxem i pokazala siostrze
- O przystojniak - wyszczerzyła się.
- To jest wlasnie Max, pamietasz?
- Coś tam kojarze.. - zaczęła.
- Ogladaj dalej - nakazala widzax isierke nadziei, ze jednak sobie przypomni
- A ten to kto? - pokazała na zdjęcie bruneta w czapce z daszkiem.
- Nathan - Lotte sie usmiechnela
- Nathan, Nathan - powtórzyła - Słodziak - puściła siostrze oczko.
- Wieeeem - Lotte sie zasmiala
- O to jest Siva - pokazała na inne zdjęcie.
- Dokladnie. O, a tu masz jeszcze Toma i jego dziewczyne Kelsey. A tu ostatni z The wanted Jay
- Yhym. Jakie kędziorki - zasmiała się - Ale Tom też przystojniak.
Jeszcze z jakąś godzinę zajęło siostrom oglądanie zdjęć ich i chłopaków. Charlotte opowiadała siostrze co działo się w Londynie i koniec końców, Blue zaczęło się wszystko przypominać i układać w głowie.
- To co? Dzwonic po nich? - zapytala Lotte z usmiechem
- Ale że teraz? - zdziwiła się.
- A na co czekać?
- Na to, żebym wyszła ze szpitala np? - odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- Zanim wyjziesz ze szpitala to się zapłaczą za tobą - Lotte się zaśmiała
- Hahaha nie przesadzaj.
- Naprawdę. Maxowi było strasznie źle jak mu powiedziałam, że go nie pamiętasz....
- Smutno mi z tego powodu, ale nie wiem czy dam radę.
- A dlaczego masz nie dać?
- Po pierwsze to wczoraj dopiero się obudziłam.
- Ale jak chwilę się z nimi zobaczysz, chyba ci nie zaszkodzi? - Lotte próbowała ją namówić - Może jak ich zobaczysz, to ci się przypomną...
- Przypomna do końca?
- Dokładnie - starsza się uśmiechnęła - Nawet nie wiesz jak się ucieszą, że mogą cię zobaczyć
- Max czy wszyscy? - uniosła jedną brew.
- Wszyscy - powiedziała - Ale Max najbardziej - dodała ze śmiechem
- No dooooobra - westchęła.
- No to zadzwonię do Nathana - starsza klasnęła w dłonie i wyjęła telefon z torebki.
Wybrała numer bruneta, ale ten nie odbierał, więc napisała mu smsa, że mogą odwiedzić jej siostrę.
- I co?
- Czekam na odpowiedź - uśmiechnęła się - Nie potrzebujesz czegoś? Może jesteś głodna?
- O 14 powinien być obiad.
- A śniadanie jadłaś?
- Była jakaś papka - skrzywiła się.
- To może chcesz coś normalnego? Tylko nie wiem czy możesz..
- Chciałabym, ale nie wiem..
- To może ja skoczę zapytać lekarza i ewentualnie skoczę po coś do sklepu, hm?
- Mogłabyś?
- No pewnie - uśmiechnęła się - Jak lekarz się zgodzi to masz jakieś specjalne życzenia?
- Chyba nie - odwzajemniła uśmiech.
- No to zaraz wracam - uśmiechnęła się i skierowała się w kierunku pokoju lekarza.
Chwilę później już schodziła na dół szpitala gdzie znajdował się mały sklepik i wzięła kilka różnych produktów, które mogłyby zainteresować jej siostrę. Kiedy stała już w kolejce dostała smsa od Nathana, że będą za jakieś 20 minut. Uśmiechnęła się i schowała telefon z powrotem do torebki, bo nadeszła jej kolej do zapłaty.
- Już jestem - uśmiechnęła się później po wejściu do sali Blue
- To co tam dobrego mi siostrzyczka kupila?
- Gorzką czekoladę lekarz polecił, żebyś jadła, bo ma sporo żelaza. Masz też trochę owoców, kupiłam Ci musli i jakiś jogurt. Może być?
- Nie lubie gorzkiej czekolady - zaczela marudzic.
- Nie narzekaj, tylko jedz!
- Juz wolalabym same zelazo bez czekolady - wytknela jej jezyk.
- Chyba nie wiesz co mówisz - wytknęła jej język.
- Może i tak, ale czekolady nie zjem, bo jest gorzka.
- Nie przesadzaj, nie wzięłam i tak tej najbardziej gorzkiej,
- No i co z tego?
- I to że masz jeść!
- Wole słodką.
- Gorzka jest zdrowsza, szamaj.
- Dobra pozniej - odlozyla ja na stolik - Co z chlopakami?
- Nathan mi odpisał, że za 20 minut będą.
- Boje sie..
- Nie masz czego - złapała ją za rękę
- Wiem, ale tak jakos.
- Na pewno sobie wszystko przypomnisz jak ich zobaczysz.
- Może masz rację.

Dziewczyny pogadały jeszcze trochę, a Lotte starała się z marnym skutkiem namówić Blue do zjedzenia chociaż kawałka czekolady aż w końcu usłyszały pukanie do drzwi sali. Krzyknęły 'proszę' i do środka weszła cała zgraja TW wraz z Kelsey i Nareeshą
- Cześć, Blue! - krzyknęli
- Blue... - powiedział cicho Max i uśmiechnął się nieśmiało
- Hej wszystkim - usmiechnela sie delikatnie - czesc Max - usmiech mlodszej zrobil sie szerszy.
- Pamiętasz mnie? - zapytał z szerszym uśmiechem.
- Powiem tak. Niie pamietam was tak jak chcialabym - spojrzala na wszystkich - Dzisiaj Charlotte pokazywala mi wasze zdjecia i cos niecos mi sie rozjasnilo. Mam nadzieje, ze pomozecie mi troche, hm? Max? - spojrzala na chlopaka.
- No pewnie! - usiadł obok niej i złapał ją za rękę - Dobrze, że chociaż trochę nas pamiętasz - uśmiechnął się
- Jak sie czujesz? - zapytała Kelsey
- Dziekujcie Lotte - usmiechnela sie - katowala mnie tymi zdjeciami caly ranek. Bywalo lepiej.. Czekaj - zamyslila sie - Kelsey tak?
- No proszę jaka cudowna - Nathan się zaśmiał i objął Lotte ramieniem
- Dokładnie tak - blondynka się uśmiechnęła
- Bez przesady - powiedziala Blue - chcecie czekolady? - pokazala na rozpakowana tabliczke.
- No dzięki, wiesz - Lotte prychnęła - Ty miałaś ją zjeść!
- I tak wiem, ze mnie kochasz - kaszlnela - Ale jak to tak, niczym nie poczestujemy gosci? - zrobila smutna minke
- Poczęstujesz ich jak wyjdziesz ze szpitala
- Właśnie! - poparł ją Tom - Wtedy to zaszalejemy - pomachał brwiami
- Teraz mi glupio.. Nie watpie.. Eee..
- To jest Tom - pomogła jej Lotte
- Ej! Ja czekalam na podpowiedz a nie - udala obrazona.
- No to Ci podpowiedziałam przecież
- Podpowiedz to nie odpowiedz - pokazala siostrze jezyk.
- Oj tam, szczegóły - przewróciła oczami
- Widzę, że wy to mimo wszystko dalej dla siebie takie same - zaśmiał się Jay
- No przecież! - Lotte się wyszczerzyła
- Kochamy sie dalej tak samo Kedziorku.
- Ooo jak słodko - uśmiechnął się
- Już się tak nie podniecaj - zgasił go Max
- Max - Blue sie rozesmiala.
- No co! Niech się buja - puścił jej oczko
- Ktoś tu jest zazdrosny - szepnęła Lotte ze śmeichem
- Spokojnie - mlodsza przytulila Maxa - Nareesha, Siva co jestescie tak cicho?
- Nie zdążyliśmy się jeszcze przebić przez ten dziki tłum - Nareesha się uśmiechnęła
- Fajnie, że jesteś z nami - dodał Siva.
 - Zlego diabli nie biora - zasmiala sie - Was pamietalam najbardziej.
- Blue - Max pocalowal mlodsza w policzek.
- No co? - smiala sie.
- Nas najbardziej? - Siva sie zdziwil.
- No tak - usmiechnela sie - Nareeshe znalam - zakreslila cudzyslow w powietrzu - najwczesniej, bo jest znana projektantka butów. A Siva to jej chlopak więc musiałam was kojarzyć - usmiechnęła się.
- Dobrze, ze chociaz dwie osoby z nas kojarzylas - usmiechnela sie Kelsey - Nas tez sobie na pewno lepiej przypomnisz 
- A juz na pewno jak razem zabalujemy - dodal Tom i sie wyszczerzyl.
- Wiesz, chyba na razie wystarczy mi alkoholu Tom - powiedziala Blue spuszczajac glowe a Max ja przytulil.
- Wybacz... - zmieszal sie 
- Ty jak zwykle musisz walnac jakas glupote - przewrocil oczami Jay
- Wal sie! - Parker klepnal go w ramie - Poza tym alkohol nam niepotrzebny zeby sie dobrze bawic 
- Wystarczy dobre towarzystwo - Lotte sie usmiechnela
- Dokladnie - Nathan puscil jej oczko.
- Pomyślimy jak stąd wyjdę - Blue się rozchmurzyła i puściła oczko do Toma.
- Może - mruknął.
- Ej Tom - uśmiechnęła się - uśmiechamy się ładnie do chorej.
- Dzień dobry - do sali wszedł lekarz - Niestety musimy zabrać panią Armstrong na badania - powiedział.
- Już? - mruknął niezadowolony Max.
- Niestety. Na odwiedziny zapraszam jutro.
- Jak to jutro? Caly dzien chyba badania nie beda trwaly? - zapytala Lotte
- Jutro taka duza iloscia osob. Oczywiscie pani, pani Charlotte moze przyjsc pozniej.
- No to mnie doktor uspokoil - usmiechnela sie do niego - Ile beda trwaly badania?
- Godzine, moze troche mniej. Zalezy jak pacjentka bedzie wspolpracowac - usmiechnal sie.
- Bede sie starala - powiedziala Blue.
Lekarz wyszedl i Blue pozegnala sie ze wszystkimi, od Maxa dostajac soczystego calusa. Lotte zostala z nia do czasu, gdy nie przyjedzie po nia pielegniarka z wozkiem.

Umowily sie, ze kiedy Blue wroci z badan to zadzwoni do Lotte i ja o tym poinformuje a ta w tym czasie poszla zjesc porzadny obiad razem z Nathanem w jednej z restauracji znajdujacych sie niedaleko szpitala. Zdazyli zjesc, zaplacic i wyjsc powoli kierujac sie w strone szpitala kiedy zapikala komorka Lotte.
- To Blue, juz wrocila. 
- Lec do niej i zgadamy sie wieczorem. Wracasz do domu, prawda?
- Jeszcze nie wiem, Nath. Zobaczymy 
- Pogadasz dzisiaj z siostra? - Lotte spojrzala na niego nie rozumiejac - O zamianach - wyjasnil
- A... Postaram sie. Nie wien czy ona w ogole je pamieta...
- Jasne. Ale trzeba to wyjasnic i z tym skonczyc. Sama widzisz jak Max sie angazuje
- Wiem... - Lotte westchnela i nie tylko dlatego, ze chodzilo o Maxa. Ona sama sie angazowala w to co bylo miedzy nia a Sykesem. 
- Jak porozmawiacie, to wroc wieczorem do domu. To moze byc nasza ostatnia wspolna noc - staneli przed szpitalem a Lotte nie byla w stanie na niego spojrzec. 
Z jednej strony bylo jej przykro, ze nie powiedzial, zeby to ona zostala przy nim, ale z drugiej go rozumiala, bo przez te cale zamiany sam nie wiedzial do ktorej z siostr mu blizej. 
- Odezwe sie. - powiedziala, pocalowala go szybko w policzek i oddalila sie. 
Nie poszla od razu do siostry, bo musiala najpierw odetchnac i pobyc chwile sama ze soba. Posiedziala na lawce na korytarzu kilka minut i dopiero poszla do sali, w ktorej lezala Blue.
- Jestem. Jak badania? - zapytala po wejsciu i usiadla obok niej na swoim stalym miejscu.
- Nie mam pojęcia Lotte. Wyniki będą dopiero rano.
- A jak spotkanie? Cos ci sie przejasnilo?- Mhm - przytaknela.
Lotte milczala i czekala az siostra powie cos wiecej.
Blue tylko wzruszyla ramionami.
- Nareeshe i Sive pamietam z tv i pokazow. Co do Toma i Kelsey to cos mi sie zaczyna rozjasniac. Z Jayem tak samo. Max jest slodki - usmiechnela sie - A Nathan.. - urwala.
- A Nathan...? - Lotte ozyla slyszac jego imie.
- Czuje jakbym znala go tak samo dobrze jak Maxa. Nie wiem czemu.. Czy my aby nie..? - spojrzala uwaznie na siostre.
Lotte westchnela i spuscila glowe.
- Tak.. - powiedziala cicho po chwili. - I musimy teraz to skonczyc i ustalic co i jak, bo pierwszy raz poszlo to za daleko... 
- Cholera Lotte - mruknela - Mialysmy juz tego nie robic.. Co proponujesz?
- Ale zrobilysmy - westchnela ciezko - Musimy sie zdecydowac ktora z ktorym ma zostac zeby sie juz nie zamieniac...
- Trzeba bedzie odswiezyc ci pamiec ze wszystkim jak stad wyjdziesz. A sporo sie dzialo w sumie - usmiechnela sie lekko
- Mamy chwilę czasu, żebyś mi w skrócie opowiedziała co nieco - uśmiechnęła się - I dlaczego poszło za daleko?
- Bo Nathan sie zorientowal i wie, ze sie zamienialysmy. I sam powiedzial, ze mamy sie zdecydowac, bo wedlug niego Max sie angazuje..
- Angazuje? W sensie w zwiazek ze mna? Ale ja nawet nie wiem czy chce z nim byc..
Lotte westchnela lekko. 
- Wiem, Blue. Dlatego to jest teraz takie pogmatwane. Wyjdziesz ze szpitala, pospotykamy sie z nimi i moze cos sobie przypomnisz.
- Pospotykamy? Raz z jednym, raz z drugim czy jak?
- A chcesz tak? - Lotte spojrzala na Blue.
- No wiesz.. Nie calowalam sie z kazdym itd - wyszczerzyla sie - Wiec nie wiem, ktory bedzie dla mnie lepszy. Max jest slodki jak sie tak martwi, ale Nathan tez jest niezly.
- Widac, ze nic nie pamietasz - Lotte sie zasmiala. - Nawet sobie nie wyobrazasz co zes wyrabiala - puscila jej oczko wspominajac ostatnia noc przed.. wypadkiem. 
- Chyba wole nie wiedziec - usmiechnela sie do siostry - To co? Jak wychodze, robimy podmiany, i decyzja? - Blue puscila oczko.
- Chyba nie mamy innego wyjscia - Lotte westchnela - A teraz moze troche Ci poopowiadam co sie dzialo, co? - usmiechnela sie zadziornie.
- Czekam na pikantne szczegoly - Blue sie wyszczerzyla i usiadla wygodniej na lozku.
Lotte opowiedziała Blue co sie dzialo w Londynie z chlopakami z The Wanted. Po kilku godzinach opowiadan pojechala do domu a Blue zasnela.

~~~~~~~~~~

Heeeeeeeeej! ;****
Jak się macie? Jest tu ktoś jeszcze? ;)
Bardzo Was przepraszamy, że tak długo nas tu nie było...
Na swoje usprawiedliwienie mamy tylko tyle, że obie pracowałyśmy całe wakacje i nie miałyśmy czasu na nic..
Ale na szczęście udało nam się napisać coś co dałoby się określić jako rozdział i dodajemy :) 
W sumie to napisałysmy go już baaaaaardzo daaaaawno temu, ale dopiero teraz udało się znaleźć czas, żeby to wszystko skleić w całość :p
Nie jesteśmy w stanie Wam powiedzieć, kiedy ukaże się nastepny rozdział.
Nie wiemy też czy ktoś będzie chciał, żeby takowy powstał.
Jak będzie to będzie, jak będzie to dodamy ;)
Póki co życzymy Wam udanego długiego weekendu i dużo słońca, bo za oknem pochmurno i pada!
Trzymjacie się ciepło i do następnego (mamy nadzieję :)
Paaaaaaaaaaa! <3
Blotte

4 komentarze:

  1. Ja jestem .! :)
    Rozdział jak zawsze świetny i warto było czekać .!
    Do następnego i mam nadzieję , że kolejny tak cudowny rozdział pojawi się już niedługo .! ;* :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie cudooo *.*
    Czekam na next'a i mam nadzieję , że Blue będzie z Max'em a druga siostra z Nathan'em , bo tak będzie najlepiej . Widać , że Lotte bardzo bardzo lubi Nathan'a , a Max i Blue pasują do siebie najbardziej :))
    Do następnego ;******

    OdpowiedzUsuń
  3. Heeeeeeeeej!!!
    Nawet nie wiem co napisać.... zatkało mnie!
    Do następnego i weny!! :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na mojego bloga! ;3
    http://ada-and-marco.blogspot.com/?view=timeslide

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy!