11 marca 2014

Rozdział 43. List.

Po przyjechaniu do szpitala lekarze zabrali Blue i kazali czekać Lotte na jakieś wieści. Cała zapłakana została za drzwiami i oparła się o ścianę zsuwając się po niej i chowając twarz w rękach. Chwilę później pojawili się Nathan z Max'em, którym udało się już dojechać do szpitala. Brunet od razu podszedł do niej i pociągnął za ręce, żeby wstała po czym zamknął ją w mocnym uścisku. Wtuliła się w niego i wypłakiwała cały swój strach, żeby jej siostrze nic się nie stało.
- Ja nie daruje sobie jeśli coś jej się stanie... - wyjąkała
- Nic jej nie będzie - Nathan pogłaskał ją po włosach
- Jak ona umrze... To ja nie mam po co żyć
- Nie umrze! Słyszysz? - złapał ją za policzki spojrzał w zapłakane oczy - Nie umrze! - powiedział twardo i z przekonaniem po czym znów ją do siebie przytulił. Max chodził po korytarzu też zamartwiony i co i rusz zaglądał przez drzwi czy nie widać jakiegoś lekarza. Godzinę później dalej nikt nie wychodził.
- Co się tam dzieje, do cholery - Max wstał z krzesełka zdenerwowany
- Uspokój się. To widocznie musi tyle trwać
- Coś się dzieje... - odezwała się w końcu Lotte i wstała gwałtownie.
- Nic się nie dzieje, wszystko jest w porządku na pewno - Nathan
- Coś się dzieje - powtórzyła i stanęła znów przy drzwiach i zaczęła obgryzać paznokcie mimo że nigdy tego nie robiła - Czuję to... - powiedziała cicho i znów łzy zaczęły się zbierać w jej oczach. - Coś jest nie tak...
- Lotte... - brunet objął ją ramieniem
- Czuję to, Nath! Nie rozumiesz! - krzyknęła i znów się rozpłakała.
 - Właśnie, Lotte... - Nathan sięgnął do tylnej kieszeni chwile później - Nie wzięłaś tego... - powiedział cicho i wręczył jej złożoną kartkę - Była na łóżku w pokoju Blue... - wzięła ją do ręki patrząc na pismo siostry.
Pismo, które było identyczne jak jej samej. Jedynie po sercu mogła odróżnić, że pisała do jej młodsza bliźniaczka, bo zawsze lewa połówka była mniejsza od prawej. Odwróciła kartkę w rękach chcąc ją rozłożyć.
- Lekarz idzie! - powiedział Max, więc Lotte momentalnie się odwróciła
- Co z moją siostrą?! - krzyknęła jak tylko otworzył drzwi
- Spokojnie - powiedział i westchnął - Nie jest dobrze... - zaczął
- Co z nią? - jęknęła płaczliwie
- Odtruliśmy jej organizm, ale niestety dość długo była nieprzytomna i ilość tabletek, które połknęła były śmiertelną dawką. Prawie ją straciliśmy...
- Jak to? - Max
- Serce się na chwile zatrzymało
- Boże... - Lotte się rozpłakała i schowała w ramieniu Nathana stojącego obok - Ja czułam, że coś jest nie tak...
- Na razie jest na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej. I zobaczymy jak organizm zachowa się w przeciągu doby, bo póki co jej stan nie jest stabilny
- Czy ona z tego wyjdzie? - Lotte spojrzała na lekarza
- Nie jestem w stanie na to pytanie teraz odpowiedzieć. Proszę być dobrej myśli.
- Mogę do niej pójść?
- Tak jak powiedziałem jej stan nie jest stabilny i...
- Proszę... to moja siostra... - szlochała
- Dobrze... Ale tylko pani i nie na długo.
- Dziękuję! - otarła łzy
- Proszę za mną - powiedział, a ona ruszyła tuż za nim zostawiając Maxa i Nathana po drugiej stronie przezroczystych drzwi. - Tylko nie za długo - powiedział pokazując jej drzwi, za którymi leżała jej siostra.
Widziała ją już przez szybe i od razu przyłożyła rękę do ust. Poczuła ukłucie w sercu na widok jej wątłego i bladego ciała przypiętego do aparatury różnego rodzaju kabelkami. Otworzyła drzwi i weszła do środka powoli podchodząc do łóżka, na którym leżała.
- Boże, Blue... Coś ty zrobiła - szepnęła między jednym szlochem a drugim. Usiadła na krzesełku obok i chwyciła jej bezwiedną dłoń. - Skarbie, proszę cię nie rób mi tego... - mówiła do niej - Musisz żyć... Musisz! - zapłakała i przyłożyła sobie jej dłoń do policzka.
Dopiero teraz przypomniała sobie o liście, który kurczowo trzymała w ręce. Rozłożyła zapisaną kartkę zaczynając czytać.

Kochana Charlotte.

Nie wiem od czego zaczac.. Mam taki straszny mętlik w glowie. Nie wiem co sie ze mna stalo ostatnio.. Przepraszam Cie za to wszystko Skarbie. Wiem, ze nie jestes w stanie mi wybaczyc, bo postapilam jak ostatnia suka, ale chociaz sprobuj. Niegdy sobie nie wybacze, ze obarczylam Cie wina za to wszystko. Nigdy nic nie bylo Twoja wina, rozumiesz? Nigdy. Ja sama doprowadzilam do tego wszystkiego. I do tego, że mnie teraz przy Tobie nie ma. Nasze wakacje.. Zawsze byly niesamowite. Wiesz dlaczego? Bo spedzalam je z Toba. To byl czas, ktorego nigdy nie zalowalam. Tak samo jest i teraz. Wiem co sobie teraz myslisz.. Ze gadam glupoty i nawet po smierci Cie oklamuje. Nie klamie. Obie dobrze wiemy, ze tego lata, bylo miedzy nami roznie. Ale to nie zmienia faktu, ze Cie kocham i jestes moja bohaterka. Tak, bohaterka. Zazdroszcze Ci tego, ze znosilas mnie i moje humory. Pocieszalas, wspieralas, po prostu bylas. Teraz ja, gdzies z gory, bede Cie ochraniac przed calym zlem tego swiata. Bede Twoim aniolem, chociaz daleko mi do nieba. Teraz wreszcie bedziesz sie mogla skupic na swoim zyciu. Nie bedziesz musiala sluchac mojego narzekania, znosic moich krzykow i obwiniania Cie o wszystko. Mam nadzieje, ze bedziesz szczesliwa. Zaslugujesz na to jak nikt inny. I jeszcze raz przepraszam.

Kocham Cie,
Blue.

Przekaz mamie, tacie i Olliemu, ze tez ich kocham. Z calego serca. Pozdrow Mie i ucaluj naszego bratanka lub bratanice od cioci jak sie urodzi. I nasze nienarodzone rodzenstwo tez. A co do Alexa.. Powiedz mu, ze.. Moje serce bilo tylko dla Niego. Bez Niego nie ma mnie..
Kiedy skończyła czytać miała ochotę rozwalić wszystko, co znajdywało się dookoła niej. Była załamana. Oparła się o brzeg łóżka wybuchając głośnym płaczem. To była jej wina, że Blue tu leży. Powinna być przy niej, trwać mimo wszystkich słów, które od niej usłyszała. Powinna przyjąć to na klatę i wspierać w momencie, w którym najbardziej jej potrzebowała. Siostra miała ją za bohaterkę? Wcale nią nie była! Bo zostawiła ją, kiedy ukrycie tak naprawdę błagała ją o pomoc, bo nie wiedziała jak ma żyć po rozstaniu z Alexem. I to bolało ją najbardziej, bo czuła się jakby ją zawiodła. Zawiodła osobę, którą kochała najbardziej na świecie i która jest jej drugą częścią. Teraz żałowała tego, że powiedziała jej kilka godzin temu, że ma dość jej wiecznego narzekania, bo zrozumiała to w sposób w jaki nie powinna. "Teraz wreszcie bedziesz sie mogla skupic na swoim zyciu. Nie bedziesz musiala sluchac mojego narzekania, znosic moich krzykow i obwiniania Cie o wszystko." Przeczytała znów te słowa i miała wrażenie jakby ktoś wbił jej nóż prosto w serce.
- Mojego życia nie ma, Blue jeśli ty w nim nie uczestniczysz - powiedziała do niej znów łapiąc ją za dłoń - Słyszysz? NIE MA! - powiedziała głośniej i załkała - Chcesz żebym była szczęśliwa, to żyj! Tylko wtedy będę! I nie powiem rodzicom, że ich kochasz. Ani Olliemu, ani Alexowi... Nikomu nie powiem, bo sama to zrobisz jak się wybudzisz - powiedziała już ciszej i mocniej ścisnęła jej rękę. Pogłaskała ją po policzku i cicho płacząc poprzyglądała jej się licząc na jakikolwiek znak, że się jej poprawi. Chyba do niej nie dochodziło jak bardzo poważny jest jej stan i miała ogromną nadzieję, że Blue za chwile otworzy oczy i na nią spojrzy. Drzwi się otworzyły i wyjrzał zza nich lekarz.
- Już idę - powiedziała zanim się odezwał - Czekam na ciebie. Tutaj - szepnęła do Blue i pocałowała ją w czoło po czym wyszła z jej sali.
Stała jeszcze chwilę za szybą przyglądając się jej i w końcu poszła w kierunku drzwi, gdzie stali Max z Nathanem. Kiedy wyszła zza drzwi od razu wtuliła się w bruneta, który wystawił do niej ramiona. Uspokoiła się trochę i dopiero kiedy przestała łkać odsunęła się od niego ciągając nosem.
- Dziękuję wam - powiedziała patrząc na Maxa i Nathana
- No przestań... - odezwał się łysy i też ją przytulił - Jak... Co z nią? - zapytał
- Okropnie wygląda... - opadła na krzesełko wzdychając głęboko i spuszczając głowe - Te wszystkie rurki, aparatura... I ona taka... bez życia... - pokręciła głową i znów miała łzy w oczach. - Jeszcze ten list... To moja wina, że chciała się zabić - spojrzała tępo w ściane.
- Przestań, nie możesz się obwiniać o to - Nathan złapał ją za dłoń
- Ale tak jest - spojrzała na niego smutno - Napisała to w liście... Może nie chciała tego powiedzieć, ale wiem że tak było...
- Na pewno źle ją rozumiesz... Ona by nie zabiła się przez ciebie, Lotte. Kochała cię - odezwał się Max
- To proszę - podała mu list - Sam sobie przeczytaj - chłopak wziął kartkę i spojrzał na ciąg liter. Chwilę później zadał pytanie, którego się nie spodziewała, bo z tego wszystkiego zapomniała, że chłopaki nic nie wiedzą.
- Kto to jest Alex? - zapytał cicho i patrzył wyczekująco na brunetke.

~~~~~~
Hej, Skarbeczki nasze! :) :*
Widzimy, że jak chcecie, to potraficie ^^ Dziękujemy za, jak do tej pory, rekordowe 12 komentarzy! :* Co prawda mamy podejrzenia, że komentarze z Anonima pochodzą od jednej osoby, jednakże uważamy, że to słodkie, że tak się starała :) 
Zostawiamy Was dzisiaj z tym rozdziałem i z informacją, iż od tej pory wracamy do starego systemu dodawania rozdziałów, tylko nieco udoskonalonego ;) A mianowicie, jeśli komentarzy będzie tyle co ostatnio, każdy next pojawiać się będzie po 5 dniach. Natomiast jesli znów owładnie Was czas lenistwa, czas dodawania wydłuży się do jednego rozdziału na tydzień :) Dlaczego tak? Ponieważ kończą nam się zapasowe rozdziały, a póki co nie bardzo mamy czas, żeby się zgadać i pisać kolejne :) Dlatego do zobaczenia, miejmy nadzieję, za 5 dni! :*
Kochamy Was!
Blotte <3

9 komentarzy:

  1. o boże...:(
    Tak strasznie szkoda mi Lotte
    i jeszcze teraz Max dowie się o Alexie i będzie cierpiał...
    ehh to się Lotte nazbierało problemów;[
    ale wierzę, że jakoś wykaraska się z tych kłopotów:)
    no nic do następnego:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże ale się wyruszyłam podczas czytania listu....
    Coś pięknego :')
    Dobrze że chłopaki wspierają starszą z bliźniaczek
    Potrzeba jej wsparcia
    Ale się wkopała z tym listem
    Weny Kochane i do nn *_*

    OdpowiedzUsuń
  3. Och co za wpadka na sam koniec :)
    W momencie przekazywania listu, pomyślałam "Boże przecież on się dowie " , no i tak się stało :D
    Trudno mi sobie wyobrazić Blue tak popodłączaną do tych urządzeń :/
    Biedula niech jak najszybciej wraca do do siebie :)

    they-are-my-weakness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Biedna :( i Lotte i Blue.
    Oby z tego wyszła. Nie może umrzeć!
    No to się dziewczyny wkopaly. Z Alexem i Maxem.
    Oj coś czuje, ze trochę to pozmienia w ich życiu.
    Ale przekonam się w dalszej części opowiadania ;*
    Weny dużo!

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie smutny ten rozdział, aż mi łzy poleciały po policzkach :'(
    No to się kolejny problem pojawił *____*
    Jeśli Max dowie się kim jest Alex to będzie strasznie cierpiał :/
    Na razie wystarczy że Blue jest w śpiączce:I
    Nadejdą duże zmiany w ich życiu... czuję to w kościach :)
    Nie mogę doczekać się nn <3
    Pozdrawiam i weny :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale się porobiło :/
    Lotte się wkopała z tym listem
    Szczerze mówiąc to myślałam że Blue coś czyje do Maxa a tu nie....

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeju jaki smutny ;-; aż mi łzy do oczu napłynęły...
    Dobra zmieniam... lepiej jeśli będzie żyła!
    Noo ii Max się teraz dowieee
    Mam nadzieję, że jakoś to wytłumaczą :P
    Teraz dużo rzeczy się zmieni. Jestem ciekawa co wymyślicie :)
    Weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. I się wydało!
    Powiem wam, że nie mogłam się już doczekać tego momentu, gdy Max się dowie o Alexie.
    Co prawda, myślałam, że inaczej to rozegracie, ale tak też może być :)
    I tak, też myślałam, że może Blue coś poczuła do Maxa, no ale cóż... najwidoczniej to była tylko zabawka.
    Choć, znając życie to później zda sobie sprawę, że jednak go kocha i będą po jakimś czasie happy ^^
    Hmm... teraz pytanie, czy Nathan też będzie miał jakieś podejrzenia w stosunku do Charlotte?
    Niby ona jest czysta, no ale... skoro jedna wywinęła taki numer, to ja bym na jego miejscu sprawdziła i drugą.


    Już czuję zbliżający się rozdzialik z piękną kłótnią ^^

    No i czekam na obudzenie się Blue, bo inaczej byłoby troszkę smutno bez niej.
    I kto wie... może nam małą niespodziankę zrobi?

    Trzymajcie się :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Upss! No i się wydało :/
    Kurczę.... a ja tak samo myślałam że Blue coś czyje do Maxa..... a ty klops
    Oby przynajmniej Ble szybko z tego wszystkiego wyszła
    WENY :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy!