16 marca 2014

Rozdział 44. Nie mogę na to patrzeć.

 Lotte patrzyła na niego i nie wiedziała, co powiedzieć. Milczała układając w głowie jakieś słowa.
- Kto to? - zapytał ponownie - Jej chłopak, tak? - oddał jej list
- Były chłopak... - spuściła głowę
- Kiedy zerwali?
- Max... to ona powinna Ci o tym powiedzieć - spojrzała na niego błagalnie
- Proszę cię, powiedz. Nie będę się wściekał... - westchnęła głośno
- Jak wróciłyśmy na chwile do stanów...
- Dlatego wcześniej była taka niedostępna... A po powrocie... - złapał się za głowę i wypuścił głośno powietrze - Już wszystko rozumiem. Pocieszyła się mną
- Max... - Lotte wstała i złapała go za ramię - Zrozum ją... Ona nie chciała...
- Spokojnie. Rozumiem - przytulił ją - Troche przykre, ale sam byłem kiedyś w takiej sytuacji...
- Przepraszam cię za nią
- Daj spokój.
Lotte uśmiechnęła się do niego blado i znów usiadła.
- Chodź, pojedziemy do domu, coś zjemy
- Ja się stąd nie ruszam - powiedziała twardo
- Lotte... I tak do niej nie wejdziesz teraz...
- Ale musze wiedzieć czy nic sie nie zmienia ! - przerwała mu
- Zadzwonią przecież
- Nie ruszam się stąd, Nath - powiedziała i założyła ręce na piersi
- To może chociaż do jakiegoś bufetu zejdziemy i zjesz coś...
- Jak chcecie to idźcie, ja nie jestem głodna
- Lotte...
 - Max, ja nic nie przełkne - jeknęła - Ale kawy bym się napiła..
- To pójdę kupić - zaoferował się i poszedł poszukać jakiegoś automatu, a Lotte została z brunetem, w którego się wtuliła.

Trzy godziny później dalej siedzieli w tym samym miejscu co jakiś czas rozprostowując kości aż w końcu minął ich lekarz.
- Proszę jechać do domu, nie ma co tu siedzieć
- Ja się stąd nie ruszę - powiedziała twardo Charlotte
- My też - poparł ją Nathan i objął ją ramieniem
- Dobrze... - lekarz westchnął - Mogą państwo posiedzieć z panną Armstrong, tylko proszę cicho i spokojnie
- Naprawdę? - Lotte się ożywiła - Dziękuję! - odpowiedziała i od razu poleciała z chłopakami do sali, w której leży jej siostra.
Tym razem Lotte znała już widok siostry, więc weszła od razu do środka trzymając Nathana za rękę. Max zatrzymał się w progu i patrzył na Blue z widocznym bólem na twarzy.
- Jezu... - jęknął i pokręcił głową - To strasznie wygląda - powiedział cicho.
Lotte podeszła do łóżka i usiadła na krzesełku od razu łapiąc siostrę za rękę.
- Blue... - łysolek stanął u dołu łózka i wpatrywał się w jej twarz, która nie wyrażała żadnych emocji. - Nie mogę na to patrzeć... - pokręcił głową i schował twarz w dłoniach
- Max... - powiedziała Lotte i wystawiła do niego dłoń, którą chwycił ze smutkiem i zbliżył się do niej.
- Taka biedna i bezbronna... Jakby życie z niej uszło...
- Ale wróci - Charlotte wytarła łzę, która spłynęła po jej policzku - Na pewno wróci - pocałowała jej dłoń.

Siedzieli tam kilka godzin aż w końcu lekarz powiedział, że tym razem musza juz naprawde zostawic Blue sama, bo konczy sie czas odwiedzin. Lotte starala sie go wyblagac, zeby mogla spedzic tam noc, ale byl nieugiety. Wychodzili juz ze szpitala kiedy przed oczami smignela jej znajoma twarz.
- Lucas ! - krzyknela, a ten momentalnie sie odwrocil
- O hej, eee Blue? - usmiechnal sie niepewny, z ktora z siostr ma do czynienia.
- Lotte - poprawila go bez usmiechu, na ktory ciezko jej sie bylo zdobyc.
Wolalaby, zeby to jej siostra teraz tu stala, a ona moglaby lezec tam za nia
- Blue, jest tu w szpitalu u was...
- Oo a co sie stalo? Znow cos z noga przeskrobala? - zasmial sie
- Lezy na OIOM'ie...- odpowiedziala smutno i spuscila glowe
- O kurcze, przepraszam, nie mialem pojecia... Co sie stalo? - spowaznial
- Miala probe samobojcza...
- Lotte... - podszedl blizej i zlapal ja za ramie - Tak mi przykro - poglaskal ja dajac jej otuchy - Jesli moge jakos pomoc, to...
- Serio? - przerwala mu i spojrzala na niego a on pokiwal glowa - Pracujesz tu to moze... moglbys zalatwic, zebym mogla z nia zostac na noc? Jej lekarz nas wyprosil a ja wychodze z siebie, musze byc przy niej - powiedziala zrozpaczona
- Zobacze co da sie zrobic. Wiesz jak nazywa sie jej lekarz prowadzacy?
- Szczerze mowiac nie obchodzilo mnie to za bardzo...
- Nie dziwie sie, bylas skupiona na Blue. Poczekaj tu, a ja postaram sie cos zalatwic, ale niczego nie obiecuje
- Dziekuje! - przytulila go i Lucas odszedl a ona wrocila do chlopakow przedstawiajac im sytuacje.
 - A skad go znasz wlasciwie? - Nathan na nia spojrzal z uniesiona brwia
- Poznalysmy go z Blue jak zwiedzalysmy Londyn
- Nic nie mowilyscie
- A wy sie spowiadacie z kazdej nowo poznanej laski?
- Dobra juz sie nie wsciekaj... - podszedl i objal ja ramieniem - Po prostu pytam
- Mhm... - mruknela i wypatrywala znajomego ortopedy.
Jakies 10 minut pozniej szedl juz w ich strone zdecydowanym krokiem.
- Mozecie do niej isc - usmiechnal sie delikatnie
- Dziekuje ci, Lucas. Jestem twoim ogromnym dluznikiem - objela go
- Nie ma sprawy. Jakbys czegos potrzebowala to pytaj o mnie w recepcji. Trzymaj sie, Lotte. Mam nadzieje, ze Blue z tego wyjdzie
- Dziekuje... - odpowiedziala smutno i znow wrocila do sali siostry razem z chlopakami.
- Jak chcecie mozecie wrocic do domu. Nie musicie sie tu meczyc - powiedziala do nich kiedy usiadla juz u boku siostry i trzymala ja za reke.
- Daj spokoj... Zostaniemy - powiedzial cicho Max
- Nie zostawimy was samych - dodal Nathan
- A nie macie jutro jakis wywiadow?
- Jutro mamy akurat wolne
- No to jak chcecie... - westchnela i wpatrywala sie w blada twarz Blue.

Następnego dnia po obchodzie lekarz stwierdzil, ze jej stan sie ustabilizowal, wiec Lotte chociaz odrobine mogla odetchnac. Teraz musi byc tylko lepiej i musi sie wybudzic. Kazdego dnia, wracala do domu tylko po to, zeby sie umyc i przebrac. Siedziala przy siostrze caly czas kazdego dnia liczac na to, ze bedzie jakakolwiek poprawa i ze w koncu sie obudzi. Kiedy mieli tylko czas miedzy praca, przychodzili tez chlopaki z reszta The Wanted wraz z Kels i Nareesha.

Cztery dni pozniej Lotte jak zwykle siedziala u Blue i liczyla na poprawe. Co jakis czas wpadal Lucas zapytac jak tam i ze smutkiem musiala stwierdzac, ze bez zmian.
- Blue ile jeszcze mam na ciebie czekac? - mowila do niej - Ciezko mi bez ciebie, wiesz? Nie mowilam jeszcze rodzicom, ze tu jestes. Mama by sie zalamala, a nie moze sie denerwowac, bo jest w ciazy, nie mam pojecia co robic... Jesli nie obudzisz sie do konca tygodnia to bede musiala im w koncu powiedziec... - westchnela - Max tu jest codziennie z Nathanem. Tez sie martwia o ciebie. Naprawde sie z nimi zblizylam. Trzeba bedzie pomyslec o tych naszych zamianach jak sie obudzisz, bo ja juz nie chce ich tak oszukiwac...
- Oszukiwac? - uslyszala glos za soba.
- Nathan! - odwrocila sie gwaltownie.

~~~~~~ 

I mamy kolejny zwrot akcji :D
Chyba już nie będzie odwrotu i chłopaki dowiedzą się o zamianach bliźniaczek ;p a może Lotte uda się z tego jakoś wytłumaczyć,jak myślicie?
Cieszę się, że podobał Wam się list a nawet się wzruszyłyście :')
Sama się wzruszyłam pisząc go. Wczułam się niesamowicie ^^
To jak, budzimy Blue czy jej stan nagle się pogarsza?
Łysolek się bardzo przejął ^^
Czekamy na opinie i komentarze, których znowu było niemało ;)
Blotte <3

9 komentarzy:

  1. O matko :( Biedny Max. Mam ogromną nadzieję, że wybaczy Blue.
    A tak się zapytam, gdzie jest Alex? Dlaczego on jeszcze nic nie wie o próbie samobójczej Blue? Może to by coś pomogło... :)
    No w głupich okolicznościach Nathan się dowiedział. Teraz to dziewczynki będą się grubo tłumaczyć. ;/
    A więc dużo weny i do następnego ;* no i zapraszam do mnie ;3

    http://apurehatred.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech Blue się wybudzi
    Biedny Max i biedna Lotte ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział cudowny :*
    Dobrze, że znalazł się pod ręką ten Lucas :p
    Mam nadzieję, że Nathan zrozumie wszystko...Oby...
    Weny Kochane ^_^

    P.S.
    Zapraszam do mnie na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję że Max jej wybaczyyy alee teraz to się wkopały :P
    No too teraz niech się tłumaczą!
    Chociaż mam nadzieję, że się nie pokłócą przez to...
    Alex powinien się dowiedzieć że Blue jest w szpitalu
    Rozdział świetny, jak zawsze zresztą :D
    Weny :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Oby Blue się wybudziła i żeby Max jej wybaczył
    Biedni.... szczerze mówiąc to myślałam, ze Max się wkurzy, że go tak okłamała a on.... przyjął to na klatę XD
    No i jak zwykle komplikacje pod koniec rozdziału.....
    Weny i do następnego :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda mi Maxa :/
    Biedny musiał to bardzo przeżyć.
    A stan Blue może się tak na chwilkę pogorszyć (dla adrenaliny)
    i potem z powrotem wrócić do normy aż się wybudzi, nwm. może niech Alex przyjedzie i jak ona usłyszy jego głos to za jakiś czas wróci do żywych :D

    they-are-my-weakness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojejku jakie to smutne :(
    Dlaczego nie chcieli jej wpuścić skoro jest jej rodziną???
    Szkoda strasznie Maxa ale przynajmniej w końcu się dowiedział...
    A jeśli chodzi o stan Blue to może się trochę pogorszyć :D Ale bez zabijania proszę!!!
    Alex powinien się dowiedzieć o stanie Blue i że w pewnym sensie to przez niego *vvvvvv*
    Czekam z niecierpliwością na rozwój wydarzeń <3
    Pozdrawiam i weeeeeny :*

    OdpowiedzUsuń
  8. No więc tak... Anusiak, Twoja kolej na wybudzanie Blue.
    Alexa jak najbardziej chciałabym widzieć w Londynie, gdy dowie się o stanie eks- z np. gaztety, czy telewizji... w końcu modelka ^^
    Teraz tak, zaskoczyłyście mnie zachowaniem Maxa po przeczytaniu listu.
    No i teraz... ajajaj ale Wy lubicie stwarzać człowiekowi problemy. Jak rozwiążą jedną sprawę, to przychodzi kolejna :/
    Czekam na rozwój wydarzeń :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Biedny Max.... :(
    I kolejny raz trochę a nawet bardzo trochę się komplikuje :/
    Może to i lepiej, ze Lotte powie Nathanowi i Maxowi prawdę....
    Wenyyyy :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy!