9 lutego 2014

Rozdział 33. Niespodziewana nowina

Następnego dnia rano, Blue wstała już przed 8. Wygrzebała z walizki jakieś ubrania na dziś i poszła do łazienki. Niecałe piętnaście minut później zeszła już na dół i weszła do kuchni z zamiarem zrobienia sobie kawy. Po kilku minutach z gorącym napojem udała się na taras, z którego było widać centrum miasta.
Chwile pozniej ze swoim kubkiem dolaczyla do niej siostra.
- Czesc Misku - usmiechnela sie
- No hej - cmokneła ją w policzek - jak sie spało w swoim starym łózku?
- Cudownie - usiadla obok niej - Jak za starych dobrych czasow naszej niewinnosci - zasmiala sie
- Mi tak samo - usmiechnela sie - a teraz jestes czemuś winna?
- Niby nie, ale wtedy wszystko bylo prostsze.
- Na pewno nie w wieku Olliego - zasmiała się.
- No w jego nie, ale pamietasz jak mialysmy po jakies 10 lat? - usmiechnela sie i spojrzala w miasto.
- O matko, ale bylyśmy wtedy słodkie i fajne haha.
- A z tym bym polemizowala.
- Oj tam oj tam - zasmiala sie
- No własnie - dołączyła do siostry i napiła się kawy.
- Ej, a co to za taksowka pod domem? - zapytala Lotte i spojrzala na podjazd.
- Gdzie? - wyjrzała przez balustrade.
- Rodzice?! - zawołały rowno.
- Przeciez mieli wrocic pod koniec tygodnia - zdziwila sie Lotte.
- No właśnie. Lotte trzeba bedzie się za młodym wstawić i rodziców przygotować na informacje.
- No to moze byc dla nich lekki szok, chodz - chwycila siostre za reke i zbiegly schodami na dol.
- Czesc! - krzyknely stajac w drzwiach.
- Coreczki? - rodzice sie zdziwili.
- Rodzice? - wyszczerzyly sie obie, po czym ze smiechem przytulily sie z do rodzicow.
- Co wy tu robicie?
- Moglibysmy spytac was kochane o to samo - tata.
- A chcialysmy z Olliem impreze rozkrecic ale skoro wrociliscie..
- To moze my wrocimy jutro? - zasmiala sie mama.
- No gdzie! - zaprotestowala Lotte.
- A tak powaznie to czemu juz wrociliscie? Mlody mowil ze mieliscie wrocic w piatek.
- Dostalismy telefon od cioci Elizabeth, ze John zmarl i jutro jest pogrzeb...
- O matko! Wujek John? Co sie stalo?
- Zawal... za duzo pracy i stresow i biedny sie wykonczyl... a tyle razy wszyscy mu mowili, zeby przystopowal...
- To pewnie cioci bedzie ciezko teraz..
- No na pewno... Ale Mark z Caroline sie nia na pewno zaopiekuja. W koncu to jej dzieci.
- Na pewno. Dobra wchodzimy do domu, bo caly czas stoimy na schodach - zasmiala sie mlodsza.
- To moze my wam jakies herbaty albo kawy zrobimy? - zapytala Lotte.
- O jakbyscie mogly - mama sie usmiechnela - Ollie spi?
- Jak zwykle o tej porze, mamus.
- No tak, pol zycia przespi - zasmiala sie.
- A konkursy nie poczekaja - tata - i egzaminy w tym roku.
- Egzaminy to nie wszystko, a z tancem sobie poradzi - powiedziala Blue - wy idzcie zaniesc walizki a my idziemy wam zrobic ta herbate - chwycila Lotte za reke i pociagnela w strone kuchni.
- Widze, ze z tata moze byc ciezko... - Lotte sie odezwala.
- Yhym. Takie same poglady jak mowila Mia o swoim tacie.
- Ale cala nadzieja w mamie.
- Mam nadzieje, ze zrozumie. W koncu nas urodzila w wieku 18 lat.
- No wlasnie... Ollie jak malenstwo sie urodzi tez bedzie mial juz 18.
- No wiem. Tylko najgorzej ze Mia ma 16..
- No sluchaj, w sumie z domu ich nie wyrzuca i sie ich nie wyrzekna, tak? Beda musieli to zaakceptowac.
- Roznie sie dzieje.. Ale nie u nas - pokrecila glowa.
- No wlasnie, trzeba im tylko powiedziec...
- To idziemy, bo juz przyszli na dol. Tylko delikatnie.
- To jeszcze szybki wdech - usmiechnela sie i zaczerpnela powietrza.
Chwilę poźniej czwórką siedzieli już w salonie.
- Co byście powiedzieli, gdyby któraś z nas była w ciąży? - Blue zapytała rodziców.
- A jest? - zapytała mama.
- Pytam czysto teoretycznie. W koncu dziecko to nie jest ciężar.
- Chyba że słodki - wtrąciła się Lotte.
- Właśnie. I wielkie szczęście dla rodziny, prawda?
- Fajnie by było mieć takiego szkraba w domu - uśmiechnęła się Lotte.
- To jak przyjedziecie za jakieś 7 miesięcy do domu to będziecie miały - uśmiechnął się tata.
- Jak to?
- Czy wy chcecie nam przez to powiedzieć...?
- Tak, jestem w ciąży córeczki - uśmiechnęła się mama, za co dostała od Vincenta buziaka.
Siostry zakryły dłonią usta z wrazenia. Nie spodziewały się takiej informacji. Starały się jakoś delikatnie wytłumaczyć rodzicom,że dziecko to nie katastrofa, w związku z ciążą Mii a dowiedziały się, że nie tylko będą ciociami, ale będą też miały małego braciszka lub siostrzyczkę.
- Wow... - tylko tyle udalo sie powiedziec starszej z blizniaczek z szerokim usmiechem
- Tez nas to zaskoczylo, ale cieszymy sie bardzo. Znow nam po domu bedzie ganial maly szkrab - powiedziala rozpromieniona mama. W tym momencie do salonu wszedl Ollie
- Powiedzialyscie im? - zwrocil sie do blizniaczek - Nie jestescie wsciekli, ze bedziecie dziadkami? - spojrzal  na rodzicow zestresowany.
- Nie no co ty Ollie - mama z usmiechem - Ze co?! - ocknela sie.
- Eee... - patrzyl zdezorientowany to na rodzicow to na siostry
- Mamo... - odezwala sie Lotte - Nie denerwuj sie.. My wlasnie o tych dzieciach mowilysmy ze wzgledu na Olliego...
- No to wychodzi na to, ze bede mial dziecko i wnuka w tym samym wieku - klepnal sie w kolana Vincent po czym wstal i podszedl do Olliego
- Jak to... dziecko i wnuka?
- Bo my tu wlasnie z mamusia mowilismy coreczkom, ze mama jest w ciazy.
- Ja.. Ja.. Jak to w ciazy?
- Boze, wnuka.. - mama zalamala rece.
- Ale zobacz ile szczescia za jednym razem - Lotte ja przytulila.
- Mama jest w ciazy? - Ollie dalej nie dowierzal.
- Tak braciszku - Blue objela go ramieniem - Bedziemy miec dwa bobasy w domu - usmiechnela sie.
- Synku... - mama w koncu wstala i podeszla do Olliego. - Wiesz, ze teraz nie bedzie latwo? - przytulila go.
- Wiem.. Wiem, ze was zawiodlem - spuscil glowe - Ale wiem tez ze jesli wszystko sobie poukladam, to uda mi sie wszystko pogodzic. Taniec, nauke i co najwazniejsze dziecko, z ktorym chce spedzac jak najwiecej czasu. I wiem, ze moje kochane siostrzyczki mi pomoga - usmiechnal sie.
Blizniaczki przytulily brata.
- My tez pomozemy synku - powiedziala mama i razem z tata dolaczyli do przytulasa.
- Ale slodko sie zrobilo - zasmiala sie Lotte - A tak serio to naprawde sie cieszymy, nie Blue? - usmiechnela sie.
- Z ktorego dzieciaczka? - zasmiala sie - Z obu - popatrzyla na rodzicow - pomozemy wam we wszystkim.
- Dokladnie - Lotte ja poparla - Przeprowadzimy sie na jakis czas do was.
- Dokladnie.
- Ale coreczki macie swoje zycie..
- Mamo - przerwala jej mlodsza - z checia wrocimy na stare smieci, co nie Lotte?
- No pewnie - usmiechnela sie - Poza tym nie mozemy pozwolic na to zeby nasz bratanek i rodzenstwo nas nie poznawalo .
- Zawsze wiedzialem, ze nasze corki sa madre - Vincent je przytulil i pocalowal kazda w czolo.
- No ba - zasmiala sie Blue - rodzina musi sobie pomagac, nie?
- Kocham moje siostry! - krzyknal Ollie i rzucil sie na blizniaczki.
- My tez cie kochamy braciszku - Lotte sie zasmiala i poczochrala go po wlosach.
- Slodcy sa prawda? - mama szturchnela Vincenta.
- Tak jak ty i nasze dzieciatko - poglaskal ja po brzuchu.
- Uwazam, ze jestesmy cudowna rodzina - Lotte usiadla na kanapie patrzac na kazdego po kolei z usmiechem.
- Najlepsza!

Kilka godzin pozniej siedzieli znowu wspolnie tyle, ze przy obiedzie. Blizniaczki sie zadeklarowaly i przygotowaly posilek.
- Ollie - zaczal Vincent - co teraz planujecie z Mia? Caroline i Ben wiedza?
- Jeszcze nie... Mia boi sie im powiedziec
- To moze my z nimi porozmawiamy? - zapytala Anabella.
- Wlasnie synu - Vincent.
- Ol moze to dobry pomysl jest, hm? - powiedziala Blue i uslyszala swoj telefon dzwoniacy na gorze - Przepraszam, moze to Alex - wstala i pobiegla na gore.
- Czy ja wiem... Mysle, ze powinni to uslyszec od nas - odpowiedzial.
- To moze zrobmy tak, zaprosiny ich pojutrze do nas na obiad i powiecie razem przy nas? Bedzie Wam razniej - usmiechnela sie Lotte.
- To nie jest glupie rozwiazanie.
- I co tam rodzinko? - Blue wrocila do jadalni.
- Pojutrze jemy obiad z Mią i jej rodzicami - odpowiedziala Lotte - Alex dzwonil?
- To fajnie - usmiechnela sie - Nie.. - westchnela.
Lotte wyslala jej tylko pocieszajace spojrzenie.
- To ja posprzatam - zaoferowala sie i zaczela zbierac talerze po posilku.
- Yhym - mruknela - ide do siebie. Przyjdz pozniej do mnie Lotte.
- Dobrze - powiedziala do siostry, a Ollie pomogl jej pozbierac talerze. 
Wrzucili je do zmywarki i Lotte poszla na górę do Blue.
- Co tam Angel? - usiadla obok niej.
- Alex sie nie odzywa caly czas.. Dzwonil Max.
- Odebralas? Do mnie Nathan tez caly czas dzwoni...
- No co ty.. I co mam mu powiedziec? - spojrzala na siostre - o sms - otworzyla wiadomosc - Max.
- Mam to samo...- westchnela - Co napisal?
- Co sie dzieje i czemu sie nie odzywamy.
- W sumie troche chamsko z naszej strony, ze tak nie odbieramy... Zreszta nie wazne - zabrala jej telefon i wybrala numer Jacka po czym ponownie jej go oddala - Dzwon.
- Po co? - przerwala polaczenie.
- Skoro Alex nie odbiera, to moze Jack ci powie co sie dzieje...
- Myślisz?
- Tak mi sie wydaje... Kto jak nie on powie ci co sie dzieje?
- W sumie.. - chwycila telefon i wybrala numer przyjaciela lecz bez skutku - Nie odbiera.
- Moze cos sie stalo? Moze do Billiego zadzwonimy?
- I bede mu dupe zawracac? Z reszta teraz koncertuja sami po Stanach, nie z Green Dayem.
- No to ja juz nie wiem Blue...
- Sprobuje jeszcze skontaktowac sie z Alexem dzisiaj. Jutro sprobuje zadzwonic do Jacka. A jak dalej nikt nie odbierze to nie wiem.. - zalamala rece - Zack, Ryan, chlopaki z Pierce the Veil i kogo tylko znam. Bede dzwonic.
- Dobre rozwiazanie. Cos musialo sie stac, bo to dziwne jest... nigdy tak nie robil... - przytulila ja.
- Wiem.. Na prawde nie wiem o co moze chodzic - wtulila sie w siostre - Idziemy do mlodego? Bo rodzice pewnie poszli odpoczac po podrozy.
- Ja tez nie mam pojecia - pocalowala ja w czolo - Idziemy, skarbie - powiedziala i wstala wystawiajac do niej dlon, ktora chwycila z usmiechem i zeszly razem na dol, gdzie znalazly Olliego w salonie grajacego na xBoxie.
- Hello Ol - usmiechniete usiadly po obu stronach brata - Gramy?
- W co? - wyszczerzyla sie Lotte.
- No a w co gra nasz braciszek? Dawaj drugi joystick, scigamy sie!
- Ale Blue!
- No co? Dawaj! - wyszczerzyla sie, wziela jeden i zaczela zmieniac ustawienia zeby grac we dwie osoby.
- Wybacz Ollie, przejmujemy - zasmiala sie Lotte.
- No dzieki! - udal obrazonego.
- W rodzenstwie wszystko jest wspolne Misiek - mlodsza pocalowala go w czolo.
- No tylko wy sobie gracie a ja zostalem na lodzie!
- Spokojnie Ol, zaraz ci oddam - puscila mu oczko i zaczela grac z siostra.
- Bedziemy sie zamieniac - Blue - dzwoniles do Mii w zwiazku z tym obiadem?
- Wieczorem do niej ide wiec jej powiem.
- I jak myslisz, jej rodzice sie zgodza?
- Mysle, ze nie bedzie problemu. Dwa razy w miesiacu jemy razem obiad. Raz u nas, raz u nich. Przeciez wiecie, ze oni sie kumpluja.
- Ciekawe jak przyjma wiadomosc, ze będą dziadkami...
- Az sie boje na sama mysl.. - mruknal Ol.
- Nie no chyba nie beda az tak straszni... Zreszta co moga zrobic? Juz nic na to nie poradza.
- A jak wywala Mie z domu?
- Nie wydaje mi sie zeby wlasna corke tak potraktowali... Poza tym i tak bedziecie musieli razem teraz zamieszkac a nasz dom jest spory - usmiechnela sie.
- Wlasnie Ol - mlodsza - myslales o tym? - mrugnela do brata.
- No pewnie, ze myslalem. To by bylo cos - rozmarzyl sie zakladajac rece za glowe.
- Ty ty - pogrozila mu palcem - Zadnych nowych dzieci - zasmiala sie.
- Ze tak powiem - spojrzal na nia wyszczerzony - Przez 8 miesiecy mi to nie grozi - zasmial sie
- Nasz maly braciszek i takie rzeczy - pokrecila glowa Lotte ze smiechem
- Dobra lepiej mi powiedzcie jak tam Europa?
- Ollie, bedziemy cie mialy na oku - zasmiala sie Blue - A co do Europy to.. Na poczatku bylam strasznie sceptycznie nastawiona do tego. Lotte miala mnie dosc - zasmiala sie - Bo ciagle tylko narzekalam i gadalam o Alexie. Z reszta sam wiesz, ze bardzo go kocham i ciezko mi bez niego - chlopak kiwnal glowa - Ale na szczescie sie ogarnelam i ostatnio bylo okay - usmiechnela sie - Co Lotte?
- Ale nie bylo latwo na poczatku.. Nawet ja z nia ledwo wytrzymywalam to sobie wyobraz - powiedziala do Olliego i razem sie zasmiali.
- Oj cicho! Wazne, ze sie ogarnelam w koncu nie?
- No tak taaaak - przytulila ja dalej sie smiejac - A tak poza tym, to nawet fajnie jest - powiedziala do brata - Pogoda moglaby byc tylko lepsza.
- A kiedy tam wracacie?
- Slyszysz Lotte? Mlody juz nas wygania.
- Oj nie wyganiam, Glupolu - przytulil ja - Po prostu pytam - usmiechnal sie.
- Akurat - zasmiala sie calujac brata w czolo - Pojedziemy jak juz bedziemy wiedzialy, ze nie jestesmy potrzebne i ze z toba, Mia i dzieckiem wszystko dobrze. No i z nasza mama - usmiechnela sie.
- Dokladnie - poparla ja Lotte.
- Ale sie porobilo z tymi dziecmi, co? Bede mial dziecko i rodzenstwo w tym samym wieku. 
- Albo dzieci - starsza puscila mu oczko - Blizniacze ciaze sa genetyczne, wiec nigdy nic nie wiadomo.
- Nawet mnie nie strasz!
- Albo mama urodzi kolejne bliznieta - Blue - Albo i Mia i mama - usmiechnela sie - Ale by byla radosc.
- Chyba masakra - mruknal Ollie.
- Masz cos do blizniakow, przepraszam bardzo? - zbulwersowala sie Lotte.
- Nie, bron boze! Wy jestescie cudowne... Ale wiem ze to dwa razy wiecej problemow albo nawet cztery jesli byloby tak jak mowila Blue... Wystarczy mi jedno. Najlepiej syn - usmiechnal sie na koniec.
- Masz szczescie. Jesli powiedzialbys inaczej to..
- Tak wiem Blue. Nie przezylbym do jutra i nie pozegnal sie nawet z Mia - zasmial sie.
- Pajac - skwitowaly siostry - A co do dzieciaczka to mowisz jak prawdziwy facet - zauwazyla Blue.
- W koncu nim jestem nie? - usmiechnal sie - Poza tym kobiet jest za duzo i trzeba chociaz wyrownac rachunek, zebysmy z tata nie byli jedynymi samcami.
- No to jakbys mial synka i mama urodzila nam kolejnego braciszka to byloby akurat - puscila mu oczko Lotte.
- Blizniaki sa lepsze - zasmiala sie Blue - prawda skarbie?
- Wystarczy mi jeden dzieciak poki co.
- Pogadamy jak sie urodzi.
- Wtedy to nie bede dal rady z wami gadac, bo bede albo spal albo sie uczyl i zajmowal Olliem juniorem - wyszczerzyl sie.
- Czas dla ukochanych siostrzyczek zawsze sie znajdzie - Lotte poczochrala go po wlosach.
- Sie zobaczy.
- Ja ci dam, sie zobaczy - zasmiala sie i pogrozila palcem.
- Dobra, dobra, lepiej grajcie w koncu, bo gadamy a ja tu czekam na gre.
- No jaki bezczelny!
- Powinnysmy teraz zrobic focha Lotte. Takiego forever.
- Ej! Forever to nie, bo obiecalyscie mi pomoc.
- To pomozemy Mii a nie tobie - prychnela Lotte.
- Wlasnie. A do ciebie moj drogi nie musimy sie odzywac - poparla siostre Blue.
- Oj, biednego brata tak potraktujecie? - wygial usta w podkowke.
- Skoro na to zasluzyl... - uniosla brew Lotte.
- Dokladnie. Chyba ze chcesz sie podjac kary? - mlodsza spojrzala na brata.
- Jakiej kary?
- Zobaczysz. To jak?
- Znajac was to nie wiem czy moge zaryzykowac... - wykrzywil sie.
- Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana - wyszczerzyla sie Lotte i puscila oczko siostrze.
- Swiete slowa Charlotte - mlodsza przybila piatke siostrze - Podobno jesteś prawdziwym facetem - zasmiala sie.
- Nie podobno tylko jestem.
- To decyzja.
- Nie mam do was sil... Niech bedzie, zeee zgoda? - powiedzial niepewnie.
- Pytasz czy stwierdzasz? - zapytala starsza.
- Stwierdzam - westchnal.
- Bardzo madra decyzja - powiedziala Blue puszczajac oczko do siostry, po czym przystapily do ataku.


~~~~~~

Hej, Skarbeczki nasze! <3
Trochę opóźnienia wkradło się w dodanie nowego rozdziału, ale sesji ciąg dalszy i cieżko wygospodarować trochę czasu na dodanie. Ale wszystko powoli się uspokaja i wróci do normy :)
Dziękujemy za kolejne nominacje i odpowiemy na nie jak już obie będziemy po wszystkich egzaminach :)
Mamy nadzieję, że się nie zanudzicie teraźniejszymi rozdziałami ze względu na brak chłopaków, ale uwierzcie nam, jak wrócą do Londynu, to będzie się działo! ^^
No to co? Do dzieła, Laski i widzimy niedługo! :*

Blotte

3 komentarze:

  1. O M G !!!
    Ale się porobiło... min. dwójka dzieci się pojawi, chociaż znając was, to przynajmniej bliźniaki gdzieś się pojawią, albo... o Boże, trojaczki ^^
    Jedno jest pewne... będzie wesoło w domu :)
    Ale... fajnie się dowiedzieli dziadkowie o swoim nowym wnuku ^^
    I co ten Alex wyczynia! Pewnie jakąś nową cizię sobie znalazł i Blue powinna pojechać do niego na weekend, by się dowiedzieć o co chodzi :)

    Na koniec, cieszę się, że dziś Anusiak ma ostatni egzamin i na razie będziecie mieć spokój :)
    Bo w końcu na dobre do nas wrócicie :)
    Powodzenia dzisiaj i idę trzymać kciuki :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział super
    Ale się dzieje
    Syn i wnuk w jednym momencie :P
    Ciekawa jestem o czym mówicie mówiąc że hak wrócą do Londynu to będzie się działo
    Weny i do nn *_*

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmn... W sumie rodzice to świetnie przyjęli :)
    Ale z tymi dziećmi to wymyśliłyście. xD Nie ma to jak mieć wujka/ciotkę w tym samym wieku co ty ^^
    W Londynie się będzie działo - trochę mnie to przeraziło :D
    Super rozdział :)
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy!