26 stycznia 2014

Rozdział 31. Los Angeles.

- O moj boze, Ollie - pisnela Lotte - To cudownie! Wiesz jakie dzieci sa slodkie?
- Lotte... ja mam siedemnascie lat! Cale zycie przed soba, nie nadaje sie jeszcze na ojca - zalamal sie i schowal twarz w dloniach.
- Misku... Ale dzieciatko nie wyklucza twoich planow, slyszysz? Spojrz na nas... - powiedziala miekko i poczekala az chlopak podniesie glowe. Mial lzy w oczach i zmartwiona mine - Przeciez masz nas, rodzicow. No i Mie, wszyscy damy rade to jakos pogodzic, zebys mogl sie we wszystkim spelniac tak jak sobie zaplanowales...
 - Dzieki wielkie.. - mruknal.
Blue spojrzala na Lotte
- Ollie - zaczela mlodsza - wiem, ze dla ciebie to koniec marzen, ale to nie jest koniec swiata. Przeciez mowilysmy, ze ci pomozemy.
- Mia chce oddac dziecko..
Blizniaczki zrobily wielkie oczy.
- Powiedz, ze sie na to nie zgodziles? - zapytaly z nadzieja.
- To ona je urodzi nie ja..
- Przeciez ty tez masz cos do powiedzenia! - Lotte.
- Braciszku.. To przeciez owoc waszej milosci. Co by sie nie dzialo, to przeciez ja kochasz, prawda? I to dziecko tez pokochasz..
- Kocham ja ponad wszystko... Ale ona nie chce mnie sluchac, nie wiem juz co robic. Sama jest zalamana tym wszystkim i chyba bardziej przerazona niz ja...
- Skarbie, przylatujemy do ciebie pierwszym lepszym samolotem, slyszysz? Porozmawiamy na zywo i uspokoimy to wszystko... Przeciez nie mozecie oddac dziecka...
 - Dziekuje - szepnal.
- A jesli Mia dalej nie zmieni zdania - zaczela Blue - to sa jeszcze rodzice albo.. ja z Alexem.
Rodzenstwo spojrzalo na siostre.
 - Czy ty chcesz przez to powiedziec... - zaczal Ollie z szeroko otwartymi oczami.
 - Tak Ollie. Jesli bedzie taka potrzeba.. Zrobie to dla ciebie braciszku - popatrzyla na niego.
 - Blue, ale... - zaczal i spuscil glowe - To nie w porzadku... To ja spieprzylem sprawe i musze wziac za to odpowiedzialnosc...
- Trudno, stalo sie. A ja chce ci tylko pomoc skarbie. Jesli tylko bedziesz chcial, slyszysz? - Ollie spojrzal na nia a ona sie do niego usmiechnela.
- Kocham cie Blue. Kocham was obie. Chcialbym zebyscie tu byly teraz..
- My tez cie kochamy.
- Daj nam kilka godzin, dobrze? Zaraz lapiemy jakis samolot i przylatujemy. Obiecujemy ci to.
- I pamietaj, nie rob zadnych glupst.
- Postaram sie...
- Do zobaczenia, Skarbie - powiedzialy razem.
- Pa - powiedzial cicho i zniknal z ekranu.
Lotte znalazla w internecie numer na lotnisko i szybko go wybrala. Dodzwonila sie i zamowila dwa bilety na najblizszy lot do Los Angeles, ktory byl za 3 godziny. Polecialy na gore zabrac najpotrzebniejsze rzeczy, w miedzyczasie zamawiajac taksowke.
- Ja juz jestem gotowa, Blue!
- Ja tez! - mlodsza pojawila sie na schodach, niosac niewielka walizke.
- Taksowka tez juz jest, to jedziemy - wziela swoj bagaz i wyszla z domu a zaraz za nia siostra. Zamknely drzwi i pojechaly na lotnisko. Po odprawie sidzialy juz wygodnie na swoich miejscach.
- Bedziemy mialy bratanka - usmiechnela sie delikatnie Lotte - Tylko tak bardzo martwie sie o Olliego...
 - Albo bratanice. Ja tez.. Widzialas go? Przeciez on jest zalamany..
 - No widzialam... Szkoda mi go strasznie... Ale mam nadzieje, ze to sie jakos ulozy i ze przede wszystkim Mia nie odda dziecka. Nie mozemy na to pozwolic, Blue...
 - Wiem. Jeju.. Chce mu pomoc Lotte, na prawde. Wiem co on czuje. Pamietasz jak mialam 16 lat i myslalam ze jestem w ciazy? Nikomu tego nie powiedzialam tylko Tobie..
 - Pamietam... Te nerwy jak test robilas... - usmiechnela sie lekko - Ale przeciez damy rade wszyscy. I rodzice pomoga i my... Przeciez to naprawde nie oznacza konca wszystkiego...
 - Musze mu to opowiedziec. I Mii - westchnela - przeciez ona ma tyle lat co ja wtedy.. Pamietam to jak dzis. Nawet nie zauwazylam ze okres mi sie spoznial prawie miesiac - zasmiala sie cicho - Najwyzej jak urodzi to przeniesiemy sie na jakis czas do LA i tyle.
 - No tak, tylko problem w tym, ze ty mialas tylko podejrzenia... A oni naprawde beda mieli dzidziusia... No pewnie, ze tak, nie zostawiny ich samych.
 - Ale opowiem im o strachu i tym co sie ze mna dzialo. Przeciez juz widzialam siebie w roli matki. Pamietasz jak sie balam?
 - Nigdy tego nie zapomne... Tez noc przeplakalas... Tyle strachu i niepewnosci...
 - No.. Dwa dni zbieralam sie, zeby pojsc do apteki po test.
 - A i tak w koncu poszlam ja - Lotte sie zasmiala
 - No tak - dolaczyla do siostry - zawsze przy mnie bylas - przytulila ja.
 - W koncu jestesmy siostrami tak? - tez ja przytulila - W ogien za toba pojde jesli bym musiala
 - Serio? Opalilabys sie za bardzo - dzgnela ja lokciem.
 - No coz, poswiecilabym sie dla ciebie - puscila jej oczko
 - Jakbym cie najpierw dobrym kremem z filtrem posmarowala?
 - Haha no na przyklad - wyszczerzyla sie
 - Moze sie zdrzemniemy troche co?
 - O tym samym pomyslalam - usmiechnela sie szeroko - Dobraaaanoc - pocalowala ja w policzek i ulozyla sie wygodnie na swoim siedzeniu.
 Blizniaczki przespaly reszte lotu. Gdy w koncu wysiadly z samolotu, szybko zlapaly taksowke i kazaly sie zawiesc do rodzinnego domu najszybciej jak sie da. Jednak przez korki trwalo to dosc dlugo. Gdy w koncu wysiadly z auta i stanely przed domem, a raczej willa, nie mogly sie ruszyc.
- Dawno nie bylysmy w domu - szepnela Blue.
- Bardzo dawno... -Lotte jej odszepnela i tez wpatrywala sie w budynek. 
Kazdy szczegol przelecial jej przez oczy. A chwile pozniej w glowie miala cala mase wspomnien, ktore tu mialy miejsce. Westchnela cicho.
- Idziemy? - zapytala.
 - Idziemy. Masz klucze, bo młody może śpi lub coś?
 - Wiesz co... - zaczela grzebac w torebce - Nie pomyslalam, zeby je wziac, sa w naszym domu w Nowym Jorku...
 - Hm - otworzyła torebkę - Ja powinnam mieć je gdzieś. Przecież zawsze noszę wszystkie razem - zaczęła szukać.
- Zawsze sie dziwilam po co ci wszystkie klucze - przewrocila oczami.
- Żeby torebka była cięższa w obronie własnej - zaśmiała się - chociaż ostatnio nie pomogło..
- Bo nie mialas tej torebki, skarbie - Lotte sie usmiechnela i poglaskala ja po rece - to jak, masz te klucze?
- Chwila.. Sa! - pokazała swoją zdobycz z szerokim uśmiechem.
- Moja zapobiegawcza - wyslala jej buziaka i podeszly do drzwi wejsciowych.
Otworzyly je i weszly do domu rozgladajac sie dookola.
- Ollie? - cicho zawolala Lotte.
Nikt się nie odezwał, więc odstawiły walizki, zdjęły szpilki i po cichu weszły na piętro. Weszły do pokoju brata. Usiadły delikatnie na łóżku i przyglądały się jego niespokojnej twarzy.
- Ollie - Blue pogłaskała go po policzku.
Siedemnastolatek poruszył się i otworzył oczy. Szybko usiadł na łóżku i natychmiast przytulił się do sióstr.
- Jesteście - szepnął.
- No przeciez obiecalysmy, ze przyjedziemy... - Lotte pocalowala go w czubek glowy.
- Dziekuje wam - szepnal i wtulil sie w nie jeszcze mocniej.
- Jak sie czujesz?
- A jak mam się czuć? Znowu przepłakałem pól dnia.. Dobrze, że rodziców nie ma i mnie nie słyszą..
- Pomożemy Ci i wszystko się ułoży - Blue pocałowała go w czoło.
- A gdzie rodzice?
- Mam nadzieję.. Rodzice pojechali na wakacje. Zostawili mnie samego a ja tak nawywijałem - spuścił głowe.
- Dobra, skarbie koniec uzalania sie nad soba. Musimy wszystko na spokojnie zalatwic. Chodz, zrobimy ci jakies sniadanie, a potem pojedziemy do Mii i porozmawiamy we czworke. Ona tez na pewno jest zalamana...
- Nie chcę się dzisiaj z nią widzieć. Z resztą musielibyśmy ją zaprosić tu, bo jej rodzice są w domu, ale nie dzisiaj. Dzisiaj nie dam rady..
- Skarbie, ale nie mozesz jej zostawiac z tym samej... Jej tez jest ciezko... Latwiej wam bedzie razem, rozumiesz?
- Rozumiem. Ale nie chce tam jechać dzisiaj. Ona jest na mnie wściekła, a chce spędzić trochę czasu z wami.
- A z jakiej racji ona jest wsciekla na ciebie przepraszam bardzo?!
- Mia uważa, że to moja wina - odwrócił się i położył na łóżku plecami do nich - że nie uważałem..
- O nie, nie, nie skarbie - Lotte odwrocila go w ich strone i zlapala za reke - To nie jest tylko twoja wina, oboje powinniscie uwazac! Ona tak samo jak ty, slyszysz? - przytulila go do siebie.
- Przecież ona chciała tego tak samo jak ja - pociągnął nosem.
- Ollie - Blue przytuliła brata z drugiej strony - Lotte ma rację. Ale teraz nie ma już sensu się wzajemnie obwiniać.
- No wlasnie, teraz trzeba sie skupic na tym, jak to wszystko ulozyc...
- Jak mi was brakowało - szepnął i wytarł łzy z policzka.
- Nam ciebie tez, skarbie - Lotte podala mu chusteczki - A teraz idz wez prysznic a my czekamy na dole, dobrze? - spojrzala na niego z troska.
- Yhym - mruknął i poszedł do łazienki.
Siostry spojrzały na siebie i poszły do kuchni zrobić bratu coś do jedzenia. Zgodnie postawiły na jego ulubione nalesniki z nutella.
Chwile pozniej Ollie zszedl na dol i usiadl przy stole. Od niechcenia wzial widelec w reke i grzebal w nalesnikach nie mogac sie zmusic do zjedzenia.
- Skarbie, to twoje ulubione - Blue położyła mu dłon na ramieniu.
- Wiem, dziękuję, ale jakoś nie mam ochoty na jedzenie.
- A kiedy ostatnio jadłeś coś normalnego?
- Eee dwa dni temu chyba - wzruszył ramionami.
- Ollie! - Lotte prawie krzyknela - Nie mozesz tak, slyszysz! Musisz jesc, musisz sie ogarnac. Jestes facetem i zachowaj sie tak jak powinienes! Podniesc sie na nogi i wziac odpowiedzialnosc za to, co sie zrobilo...
- Bo ty myslisz, ze to tak latwo tak?! - krzyknal - To nie jest takie proste! Staralem sie podniesc nie raz, ale nie potrafie! Zwyczajnie w swiecie sie boje! A co ty bys zrobila na moim miejscu? Skakala ze szczescia?!
- Nie mowie, ze bym skakala, Ollie! Ale staralabym sie wszystko ulozyc!
- Ciekawe jak skoro cale zycie jestes sama! Nie wiesz jak to jest kochac kogos z calego serca a ten ktos sie wscieka na ciebie i ma za nic! Nie wiesz, co to milosc, Lotte! - krzyczal, a starsza sie wyprostowala.
- No tak... Co ja moge wiedziec o milosci.... - szepnela i wyszla z domu.

 ~~~~~~

Hej, Skarbeczki :*
Widzimy, że udało Was się lekko wrobić i jednomyślnie myślałyście, że to Blue będzie w ciązy ^^
A tu bach - bliźniaczkom szykuje się bratanek bądź bratanica ;d A może kolejne bliźnięta w rodzinie? ;d
Trochę się opóźniamy, ale wybaczcie - obie studiujemy i ciężko znaleźć czas na cokolwiek podczas sesji.
Ale zaraz po wracamy i może rozdziały będą częściej niż zwykle? Taka mała rekompensata, co myślicie? ;)
Czekamy na Wasze zdanie i do napisania! <3

Blotte

5 komentarzy:

  1. Miło, że siostry pomogą bratu :)
    I... jakoś nie wyobrażam sobie Ble i Alexa z małym dzieckiem... no może ją tak, ale Alex? A w życiu!
    Kolejna sprawa... już się nie mogę doczekać tego opierniczu od chłopaków, że nie dali znać, iż znikają ^^
    Teraz czekam na kolejny rdz zarówno tu, jak i w szczególności u Cb Annusiak :)
    Chociaż... U Cb Alicee_ również :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział świetny jak zawsze
    Oh dzidziuś będzie
    Trochę przesadził z tym ostatnim zdaniem
    Mam nadzieję ze teraz może być już tylko lepiej
    Weny Kochane

    A tak wgl to nie wiem czy wiecie ale to oficjalny koniec The Wanted. Nathan i Max mają już nawet podobno podpisane kontrakty na karierę solową :(
    Wszystko było w wywiadzie z Maxem
    Szkoda ..... Cały czas miałam nadzieję ze sprawy się wyrostuja i wszystko wróci do normy ale ...wyszło jak wyszło :/

    Do nn *_*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ollie troche przesadził... One mu chcą tylko pomóc a ten takie coś do Lotte ;-;
    Ale szkoda mi go :(
    Muszą iść do tej dziewczyny i wszystko wyjaśnić!
    Noo i ciekawe co powie Max i Nathan jak dowiedzą się że bliźniaczki wyjechały :)
    Wenyyyy ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. To się porobiło...
    Wolna chata i od razu...:)
    Ale nie musiał tak z ryjem wyskakiwać do Lotte.
    Ona go próbuje pocieszyć, a ten wyjeżdża z takimi tekstami ...
    Biedna teraz cierpi...

    they-are-my-weakness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. O jejku..
    Dobra, rozumiem, że Ollie ma problemy, że się wścieka, ale człowieku nie wyżywaj się na Lotte! :c
    Takie siostry to czysty skarb. :)
    Mam nadzieję, że się wszystko ułoży.
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy!