27 grudnia 2013

Rozdział 26. Obiad.

- To gdzie jedziemy? - starsza usmiechnela sie do chlopaka siedzacego obok.- Do najlepszej restauracji w Londynie - puscil jej oczko i zlapal jej dlon.
- A to jakaś specjalna okazja, czy jak? - zaśmiała się Blue.
- Oczywiście - Max uśmiechnął się do niej słodko.
- W koncu pojscie na randke z takimi kobietami to nie byle jakie wyjscie - Nathan pomachal brwiami na co Lotte sie zasmiala.
- Az tak wymagajace nie jestesmy - odpowiedziala - Prawda, Blue?
- No bez przesady - odpowiedziała - Zwykła pizza i byłybyśmy zadowolone.
- Tak wystrojone i do pizzeri? - Nath uniosl jedna brew do gory.
- A bo to pierwszy raz by byl - Lotte sie zasmiala.
- No wlasnie. Idzie sie do ludzi to tak czy siak trzeba wygladac, prawda skarbie?
- No pewnie - Max usmiechnal sie szeroko.
- Pytalam Charlotte - Blue.
- Prawda - Lotte zaczela sie smiac - Oj Max, nie przejmuj sie - poklepala go po ramieniu - Moze jeszcze sobie zasluzysz zeby moja siostrzyczka tak ladnie do ciebie mowila.
- Mooooże - Blue przeciągnęła spoglądając na siostrę.
- Ja już umiem się o to postarać - spojrzał przelotnie na młodszą i położył dłoń na jej kolanie.
- Z nami akurat tak łatwo nie będzie, prawda Lotte?
- No, macie pecha - zaśmiała się i przybiły sobie z siostrą piątkę.
Chwilę później Max już parkował przed restauracją. Całą czwórką wyszli z auta i udali się w stronę wejścia do lokalu.

Faktycznie juz z zewnatrz bylo widac, ze jest to miejsce, w ktorym nie wejdzie sie prosto z ulicy, bo po prostu nie byloby gdzie. Weszli do srodka i od razu przywital ich kelner ubrany nienagannie i zapytal o rezerwacje. Max podal nazwisko i zostali zaprowadzeni do stolika w glebi sali, gdzie mimo duzej ilosci ludzi byli troche jakby odizolowani. Zarowno Max jak i Nath zachowali sie jak prawdziwi gentlemani i odsuneli siostrom krzeselka pomagajac usiasc.
- I jak sie podoba? - usmiechnal sie brunet i spojrzal na Lotte.
- No jestem pod wrazeniem - pokiwala glowa z uznaniem.
- No przyznam, że nie ustępuje naszemu ulubionemu miejscu na Manhattanie - zaśmiała się Blue - aż tak bardzo - dodała.
- No to fakt - Charlotte sie usmiechnela - Czesto tu przychodzicie?
- Jak mamy troche wiecej wolnego czasu to najchetniej tu wpadamy - odpowiedzial Nathan, a kelner przyniosl im menu. 
- Co proponujecie? - zapytala starsza i przegladala spis dan
- Wlasnie, bo sie nie moge na nic zdecydowac - Blue wertowala strony menu.
- Nie wiem czy lubicie dania makaronowe i owoce morza, ale spaghetti con frutti di mare gratinata maja tu rewelacyjne - odezwal sie Nathan.
- Ja lubie - Lotte sie usmiechnela.
 - Ja tam srednio przepadam za owocami morza. Chyba za maja tu kalmary.
- Pozycja numer 54 - usmiechnal sie Max - chyba ze wolisz mieso, bo ja bym np skusil sie na stek.
- A gdzie sa?
- Tutaj - pokazal na swoja karte.
- A mnie skusilo to spaghetti i chyba na nie sie zdecyduje - Lotte zamknela karte i odlozyla na bok i usmiechnela sie do bruneta, ktory zrobil to samo.
- Co do picia? Jakies wino?
- Max prowadzi, to mysle, zeby zlaczyc sie z nim bolem i alkohol zostawic na pozniej.
- A ja się skuszę na te Risotto z kalmarami i kukurydzą - Blue w końcu się zdecydowała.
- A ja na Stek z łososia z sosem salsa - Max - Oh dziękuję Baby Nath - poczochrał kumpla po włosach a ten popatrzył na niego gniewnym wzrokiem.
- Baby Nath? - od razu chwycila to Lotte i wyszczerzyla sie szeroko.
- Tak na mnie mowia w zespole, bo jestem najmlodszy... - mruknal.
- O jak slooodko - zasmiala sie.
- Ale smieszne... - mruknal ale mimowolnie lekko sie usmiechnal.
- A na ciebie jak mowia? - spojrzala na Maxa?
- Jestem z nich wszystkich najbardziej meski - wyszczerzyl sie - Ale chlopaki mowia na mnie po prostu Max, bo Maximillian byloby za bardzo klopotliwe, albo lysol - zasmial sie.
- Chyba tylko ty tak uwazasz z ta meskoscia - prychnal Nathan - W koncu to ja mam najwiecej fanek - wypial dumnie piers do przodu i sie zasmial
- No i srednia wieku to 15, wiec nawet sobie nie skorzystasz z tej swojej "meskosci" - nakreslil cudzyslow w powietrzu i zaczal sie smiac.
- Max haha - Blue dolaczyla do niego.
- No dzieki bardzo Łysolu. Za to z twojego pokoju przynajmniej raz w tygodniu slychac glosne dzwieki - wytknal mu jezyk.
- Przynajmniej sie nie nudzi - powiedziala Lotte i lekko sie zasmiala na znak solidarnosci.
- Czyli popierasz takie przygody? - Nath spojrzal na nia z jedna uniesiona brwia i lekkim usmiechem.
- Hmm... powiedzmy, ze nie mam nic przeciwko - puscila mu oczko.
- Jasne jasne - Blue spojrzala na siostre.
- No co? - zasmiala sie.
- Ty dobrze wiesz co - zasmiala sie razem z siostra.
- A ja tez swoje wiem - wtracil sie Max.
- To znaczy co takiego wiesz? - zapytal go Nath.
- Taka nasza tajemnica, prawda? - spojrzal najpierw na Blue a potem na Lotte.
- Ale ja nie wiem o co ci chodzi... - Lotte usmiechnela sie slodko i puscila mu oczko.
- Juz dobrze wiesz o co - usmiechnal sie do niej.
- Blue, mozesz mi powiedziec o czym oni mowia? - Nathan.
- A nie mam pojecia, chyba maja przed nami jakies tajemnice - puscila mu oczko.
- Oj tam tajemnice, Maxowi sie cos po prostu ubzduralo - usmiechnela sie szeroko do bruneta.
W tym samym czasie kelner przyniosl im jedzenie, wiec tym samym zakonczyli dyskusje. Oczywiscie Lotte dobrze wiedziala, ze Maxowi chodzilo o Jamesa, ktorego przyprowadzila ktoregos razu z klubu do domu. Blue jej mowila, ze wtedy Max ja odwiozl do domu i oboje widzieli jak wychodzil od Lotte.
- Pachnie wybornie - odezwala sie jako pierwsza.
- Smacznego - odezwala sie Blue, po czym wszyscy podziekowali i zyczac smacznego zabrali sie za dania.
- Bylo pyszne - mlodsza westchnela po posilku.
- To fakt, dzieki ze poleciles mi to spaghetti - Lotte usmiechnela sie do Nathana.
- Cala przyjemnosc po mojej stronie - odwzajemnil usmiech i puscil jej oczko.
- To moze zamowmy w koncu cos do picia hm? - zaproponowala mlodsza.
- Dobry pomysl... - odpowiedziala Lotte, a Max poprosil kelnera do ich stolika.
- Co jeszcze dla panstwa? -zapytal.
- Ja poprosze sok pomaranczowy - pierwsza zamowila Charlotte.
Kelner spojrzal na Blue zbierajac najpierw zamowienie od kobiet.
 - Dla mnie to samo - puscila oczko siostrze.
- Ja poprosze wode, jesli piwa nie moge - zasmial sie Max - a kolega cole - powiedzial za Nathana.
- Jak ty mnie znasz, lysolku - zasmial sie jak kelner odszedl i poczochral go po glowie.
- No ba - wyslal mu buziaka w powietrzu smiejac sie
- Chyba nie jestesmy tu potrzebne, Blue - Lotte puscila oczko siostrze.
- Slodko - Blue na nich spojrzala - prawie jak Jack i Alex - wymsknelo jej sie i wszyscy na nia spojrzeli.
- A kto to? - zapytal Max.
- Ee... chlopaki z zespolu co supportuja naszemu wujkowi - powiedziala Lotte patrzac na siostre czy taka odpowiedz jej wystarczy.
- I kumple. Nie wazne - machnela reka i spojrzala na siostre zeby wymyslila jakis inny temat do rozmowy.
Niestety nastala niezreczna cisza, ktora zdecydowala sie przerwac Blue.
- Zgadnij Lotte na co mam teraz ochote - usmiechnela sie.
- Nie musisz tego mowic przy nich - Max zblizyl sie do mlodszej i pocalowal w policzek.
- To o czym myslisz to akurat nie teraz - zasmiala sie.
- Na lody? - zasmiala sie.
- O to tez byloby nie glupie - usmiechnela sie - Kelner!
- A co mialas wczesniej na mysli? - spojrzala na nia przebiegle.
- Najpierw lody - puściła do niej oczko - Ja poproszę mango - zwróciła się do kelnera - a wy?
- Ja tiramissu poprosze - Lotte usmiechnela sie do kelnera.
- Dla mnie czekoladowe, a Ty Max?
- A ja moze pistacjowe - zamyslil sie - Albo cytrynowe.... Nie, niech beda waniliowe - wyszczerzyl sie.
- Ale zdecydowanie - zasmiala sie Charlotte.
- A mówią, że to kobiety sa niezdecydowane - Blue pokręciła głową z usmiechem.
- No nie? I tez ze my plotkujemy, a tak naprawde faceci to dopiero potrafia obgadac kazdego od gory do dolu.
- Ej, faceci nie plotkuja! - zbulwersowal sie Nathan.
- Mhm, jasne - starsza sie usmiechnela.
- No pewnie, ze nie, my po tylko omawiamy wazne kwestie - poparl kolege Max.
- Tak, tak - odezwała się Blue - może i rozmowa zaczyna się od piłki, ale kończy na.. obgadaniu połowy miasta.
- Wcale nie.
- A nie interesuje was jaką ostatnio laskę poznał kolegi brata wujka syn?
- Eee... Ograniczamy sie do brata kolegi - zasmial sie Łysy, na co i reszta wybuchnela smiechem. Kelner przyniosl lody, wiec wzieli sie za jedzenie.
- Ale dobre - zachwycil sie Nathan.
- Moje tez, ostatnio takie jadlem jak widzialem sie z moim bratem i jego dziewczyna w Manchasterze. Swoja droga, wiesz ze juz z nia nie jest? - zapytal Nathana.
- Z ta blondynka?
- Nie, z nia to juz od dawna nie jest. Z ta brunetka, co taki duzy nos miala.
- Aaa no wiem. Ale on zmienia te dziewczyny... Nie meczy go to?
- Czy ja wiem, taka nature ma - Lotte zaczela sie smiac pod nosem i dolaczyla do niej Blue.
- I wy nie plotkujecie - pokrecila glowa z niedowierzaniem.
- Wcale - Blue - Widzę, że musimy się zająć same sobą.
- No na to wychodzi... - poparla ja siostra.

~~~~~
Hej Miski!
Jak się randka podoba? ;D Mamy nadzieję, że się podoba :)
Witamy z powrotem Lose my mind w naszych progach ;)
I pozwolę sobie na małą prywatę ^^ http://friendshiporsomethingmore.blogspot.com/ jeśli jeszcze pamiętacie moje opowiadanie :) zapraszam ;***

Blotte <3

4 komentarze:

  1. wiesz, że się głodna zrobiłam przez ciebie? xdd
    świetny ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. No rozdział genialny ;)
    Randka się udaaałaaa :P
    No to czekamy na kolejny rozdział
    Weny! ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Randka na bogato xD
    sie chłopaki postarali :D
    ale dowaliła z Jackiem i Alexem -.-
    rdz super !
    kocham <333333333

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahahah <3 To była raczej randka Max i Nath, Blue i Lotte :) Świetna.^^
    Wywnioskowałam z tego myśl: Ludzie nie plotkują, oni wymieniają ważne informację. :D Będę się tego trzymać.
    Swoją drogą to ten Nath jest biedny: pomijany w rozmowie, przezywany od Baby, średnia wieku fanek 15. W sumie same fakty, ale stwierdzone śmieszą :) I pomnik mojej głupoty: (nie piszecie z polskimi znakami i to w ogóle nie przeszkadza, nawet fajnie :)) Czytam sobie i tak: nie zamówią wina, bo Max prowadzi.
    Kelner: Co do picia?
    Max: Ja poproszę wode, jeżeli piwa nie mogę. Przeczytałam "wódę", lecę dalej i nagle takie olśnienie, że coś nie pasuje. xD Tylko ja. Rozdział świetny, uwielbiam jak piszecie. ^^
    A i dziękuję bardzo za powitanie (ponowne). :)
    Do następnego :)
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy!