29 listopada 2013

Rozdział 20. Plany zamiany.

Tydzien pozniej.

Dziewczyny czekaly na lekarza, ktorego poprosily o skontrolowanie nogi Blue. Co prawda nic sie nie dzialo, a nawet zaczela juz normalnie chodzic i bol jej nie doskiwieral, ale chcialy sie upewnic, czy na pewno moze juz spokojnie chodzic, zeby nic sobie nie uszkodzic. Ten tydzien spedzily praktycznie w calosci w domu ze wzgledu wlasnie na Blue. Caly czas mialy kontakt z chlopakami, ale nie mieli oni czasu do nich wpasc, bo wyjechali z Londynu na koncert do Sheffield, Manchesteru i kilku innych miast w Anglii.
- No widze, ze juz z toba calkiem w porzadku - powiedzial Lucas wchodzac do domu siostr, gdy drzwi otworzyla mu Blue.
- Czuje sie juz calkiem dobrze - usmiechnela sie.
- Ciesze sie - odwzajemnil usmiech i wszedl do salonu - czesc Charlotte - przywital sie ze starsza.
- Witaj, Lucas - usmiechnela sie - Gratuluje poznania Blue bez pomylki.
- Szczerze mowiac, to strzelalem - zasmial sie - No dobrze, to pokaz mi swoja kostke - spojrzal na mlodsza blizniaczke.
- Albo jednak nie do konca prosto jeszcze chodze - zasmiala sie Blue.
Mlodsza polozyla sie na kanapie i lekarz zbadal jej kostke.
- No widze, ze wszystko zmierza w dobrym kierunku. Mysle, ze za tydzien bedzie zdrowsza niz byla - zasmial sie - Ale o obcasach musisz na razie zapomniec - powiedzial a Blue spojrzala na niego.
- Eee na ten tydzien ma zapomniec o obcasach, tak? - wtracila sie Lotte.
- No mysle, ze troche dluzej...
- Oj Lucas, jestes pewien? My nie wychodzimy bez obcasow z domu - zasmiala sie.
- Zeby zalozyc obcasy, Blue musi miec calkowicie zdrowa noge. Bo wystarczy chwila nie uwagi, przekreci kostke i...
- A jak bedzie uwazac? - przerwala mu z usmiechem.
- To i tak istnieje ryzyko - zasmial sie - Mysle, ze Blue przezyje bez obcasow - puscil oczko mlodszej.
- To bedziemy musialy sie wybrac na zakupy - puscila oczko do starszej - Bo niestety nie mamy zbyt wielu plaskich butow.
- Jak tam chcecie, ale musisz sluchac lekarza - usmiechnal sie.
- Dziekujemy ci bardzo - Lotte dotknela ramienia Lucasa - Nie znamy tu wielu ludzi i nie wiem jakby to bylo bez ciebie.
- Na pewno byscie sobie poradzily. Jakby cos sie dzialo, to juz wiecie, co robic. Poza tym, moze moglibysmy sie umowic kiedys na obiad? - usmiechnal sie do Blue.
- Pewnie! Nawet zaraz - wstala na równe nogi - Ałaa - syknela.
- Co sie dzieje? - Lucas sie wystraszyl i kleknal przed mlodsza.
- Haha gdybys widzial swoja mine - zasmiala sie Blue i usiadla z powrotem na kanapie.
- Bardzo smieszne - oburzyl sie i wstal.
- Taki maly zarcik - powiedzialy rowno siostry i przybily sobie piatke.
- Ale obiad to bardzo dobry pomysl - usmiechnela sie Blue - chociaz tak bede Ci sie mogla odwdzieczyc.
- Jeszcze sie zastanowie za ten zarcik - zasmial sie - Jestesmy w kontakcie, uwazaj na siebie - usmiechnal sie.
- Dziekujemy jeszcze raz, trzymaj sie - powiedziala Lotte.
- A moze zostaniesz na kawe? - Blue.
- Wybacz, ale mam jeszcze pacjenta.
- Trudno.. To do zobaczenia - mlodsza pocalowala go w policzek - czesc.
- Czesc dziewczyny - usmiechnal sie i wyszedl.
- No to teraz bedzie latwiej nas rozroznic jak ty bedziesz w plaskim obuwiu chodzic - zasmiala sie Lotte.
- Ty tez mozesz czasami - spojrzala na szpilki Charlotte.
- Ale ja sie wtedy nie czuje soba, zreszta sama wiesz... - zasmiala sie - Zjemy cos?
- Ale moglabys wesprzec siostre w tak trudnym momencie - spojrzala slodko na siostre - A co proponujesz?
- Em... przemysle to - zasmiala sie - No nie wiem, na co masz ochote?
- A nie wiem. Sprawdzmy co mamy w kuchni.
- Wlasciwie nie mamy za duzo, wiec tak czy siak pojade do sklepu, to co robimy?
- To może jakąś dobrą sałatkę i grillowaną pierś z kurczaka? To akurat nam się udaje - zaśmiała się.
- Chociaz to - tez sie zasmiala - No dobra, to ja lece do sklepu i moze jakies troche wieksze zakupy zrobie, co?
- Poprosze lody mango - wyszczerzyla sie do siostry - szkoda, ze nie moge ci pomoc..
- No moooozee nie zapomne kupic - puscila jej oczko - Spoko, poradze sobie - usmiechnela sie - To uciekam i niedlugo jestem - pocalowala ja w policzek - Jakbys jeszcze na cos wpadla to dzwon.
- Wierze w ciebie siostrzyczko - puscila do niej oczko - Okay.

Lotte wziela kluczyki od samochodu i wsiadla do swojego wypozyczonego nissana. 10 minut pozniej zaparkowala idealnie na parkingu jednego z supermarketow. Weszla do srodka pchajac wozek i weszla w alejke z warzywami. Wsadzila kilka z nich do wozka i podreptala dalej zatrzymujac sie przy makaronach. Wziela jeden do spaghetti na zas jakby sie jednak zdecydowaly ktoregos razu zrobic te potrawe. Wyszla z alejki i srodkiem sklepu ruszyla na koniec sklepu gdzie miala nadzieje znalezc mieso.

Tymczasem chlopaki z The Wanted wrocili na jeden dzien do Londynu i wyslali Maxa do supermarketu po jakies zakupy. Przechodzac obok piwa, ktore kazali mu kupic przyjaciele, zauwazyl dobrze znana mu brunetke. Nie byl do konca przekonany, ktora to, ale postanowil zaryzykowac. W koncu jak sie pomyli to zostanie poprawiony.
- Kogo to ja widze - usmiechnal sie szeroko i podszedl do starszej stojacej w kolejce po kurczaka.
- O hej Max - usmiechnela sie szeroko i nic wiecej nie udalo jej sie powiedziec, bo zostala pocalowana prosto w usta.
Blue miala racje, swietnie caluje i przez to nie potrafila uswiadomic mu ze pomylil siostry.
- Em... milo cie widziec - powiedziala jak chlopak odsunal swoje usta od jej i usmiechal sie szeroko.
- No Blue, gdzie zgubilas Lotte?
- Eee... zostala w domu, booo zle sie czula troche, a Ty co tak sam?
- Nath sie bedzie martwil. Przegralem i musialem isc na zakupy. W ogole to przyjechalismy wczoraj w nocy i jutro rano jedziemy do Liverpoolu. Moze wpadlybyscie na chwile wieczorem? - objal ja ramieniem.
- Nie ma powodu, to nic powaznego. Wiesz jak Lotte sie zle czuje, to moze jednak jak wrocicie sie spotkamy, co? - usmiechnela sie.
- To dopiero w piątek. Blue - przytulił się do niej.
- To juz calkiem niedlugo - usmiechnela sie i go objela.
- Całe cztery dni.. Dobra, muszę lecieć, bo za - spojrzał na zegarek - 15 minut zaczyna się mecz. Jesteśmy w kontakcie - uśmiechnął się - Do zobaczenia - pocałował Lotte w policzek i poszedł do kasy.
- Pa - powiedziala patrzac jak oddala sie od niej.
Zasmiala sie pod nosem i dokonczyla samotnie zakupy nie zapominajac o lodach dla siostry. Zaplacila, zapakowala sie jakos do samochodu i nastepnie przytargala je do domu.
- Jestem! - krzyknela po wejsciu.
- No nareszcie! Myślałam, że się zgubiłaś - zaśmiała się Blue.
- Hmm... Ze tak powiem, ktos zajal mi troche czasu - spojrzala na nia tajemniczo - I malo tego pomylil mnie z toba...
- Jak to? - zapytała podnosząc brew.
- Hmm... - Lotte sie zamyslila - Mialas racje, Max swietnie caluje - zasmiala sie.
- Co chcesz mi przez to powiedzieć?
- To ze robilam zakupy a tu nagle podszedl do mnie Max i mnie pocalowal mylac z toba.
- Żartujesz? - roześmiała się Blue szukając w torbie swoich lodów.
- Nie... - Lotte podeszla do jednej z reklamowek i wyjela pudelko podajac je siostrze - Chcial zebysmy do nich dzisiaj wpadly, bo jada do Liverpoolu i beda dopiero w piatek - wyjela sobie jablko i ugryzla.
- Mam nadzieję, że się nie zgodziłaś?
- Oczywiscie! Mysli, ze jestem toba i chodze normalnie a tu nagle kuleje... Znaczy kulejsz... oj wiesz o co mi chodzi.
- Zawsze można byłoby powiedzieć, że to ty masz coś z nogą, nie ja - puściła do niej oczko.
- Chcesz przez to powiedziec... - zaczela i spojrzala na nia z przebieglym usmieszkiem
- Dokładnie to samo o czym myślisz - pofalowała brwiami.
- A ty moj cwaniaku - zasmiala sie - Powrot do starych czasow?
- Może - powiedziała i wyszła z kuchni.
Lotte poszla za nia.
- Moze, moze... konkrety poprosze - zasmiala sie.
- Konkrety znasz lepiej niz ja - zasmiala sie i usiadla na kanapie - Pyszota - oblizala lyzeczke.
- Ale powiem ci, ze to kuszaca sprawa jest... - zamyslila sie - Bo podobalo mi sie jak Max caluje - zasmiala sie.
- To jak robimy Sloneczko moje? - przegryzla warge.
- Ja jestem za - usmiechnela sie.
- Czyli bedziesz sie bezkarnie calowac z Maxem?
- No pewnie! - zasmiala sie.
- Whatever - Blue przewrocila oczami - Wykorzystasz go i zostawisz?
- A kto tak powiedzial? - usmiechnela sie - On tez nie wyglada na takiego co szuka kobiety na reszte zycia.
- Ale go polubilam i nie chce zeby przez ciebie cierpial tak, jak niedawno.. - zaczela Blue, ale siostra jej przerwala.
- Oj daj spokoj. Juz nie raz ci tlumaczylam, ze to nie byla moja wina, ze Nicolas nie rozumial jak mu mowilam, ze nie chce zwiazku. A slyszal to ode mnie na okraglo...
- Niech bedzie - machnela reka - Ale uwazaj na Maxa.
- Dobrze, dobrze... Poza tym zawsze mozemy sie pozniej znow wymienic - tym razem to Lotte puscila oczko mlodszej.
- Albo zamieniac caly czas - zachichotala - Ale wtedy nawet my sie pogubimy, tak jak to bylo z Collinem.
- Trzeba sie bedzie po prostu bardziej pilnowac. Tu w sumie bedzie prosciej bo bedzie ich dwoch ktorzy sie kumpluja, wiec wiedza ze jestesmy blizniaczkami, wiec sami beda sie upewniac ktora to ktora - Lotte sie wyszczerzyla.
- Albo beda tak pewni siebie i tego, ze nas rozpoznaja. Z reszta poradzimy sobie - Blue puscila oczko do siostry.
- No wlasnie, kto jak nie my - przybila siostrze piatke z usmiechem
- Jasne jak slonce. To co, wybieramy sie w piatek na salony i zaczynamy?
- No proste - wyszczerzyla sie - Wesolo bedzie.
- Jak zawsze - druga tez pokazala zabki - To moze jakis lekki drink za nasz pomysl?
- Jestem za! - powiedziala i wstala zrobic wspomniany napoj. Po chwili wrocila i dala szklanke siostrze - To za nasz pomysl - stuknely sie i popily.
- I za chlopakow biedakow - zasmiala sie - Mmm pyszota - pochwalila siostre.
- Ciesze sie, ze smakuje - wyszczerzyla sie - Dobra, to ide robic salatke na obiad - powiedziala starsza i poszla do kuchni
- I kurczaka - dopowiedziala Blue - ide ci pomoc - wstala i poszla za nia do kuchni.

W piatek jedzac sniadanie z siostra Lotte dostala wiadomosc od Nathana, jak sie umawiaja na wieczor.
- To jak sie z nimi umawiamy? - zapytala siostry.
- Hm - przegryzła kęs tosta - A o której będą wypoczęci i gotowi?
- Zaraz zapytam - powiedziala i wystukala odpowiedniego smsa, ale po chwili go skasowala - Wlasciwie to zadzwonie - przylozyla telefon do ucha - No hej Nath, o ktorej bedziecie gotowi? ... Blue, 19 nam pasuje? - mlodsza pokiwala glowa - No dobra, to moze byc. U nas czy u was? ... No dobra, to pa - usmiechnela sie i odlozyla telefon - Wiec o 19 mamy byc u nich a oni juz powinni byc gotowi.
- A będziemy siedzieć u nich czy gdzieś wychodzimy?
- Nath mowil, ze u nich, bo troche zmeczeni sa.
- Ale jeszcze nie aż tak bardzo, żeby nie móc nas zabawiać? - zaśmiała się Blue.
- No dla nas zawsze musza miec sile - puscila jej oczko.
- Muszą - spojrzała na nią.
- No wlasnie - usmiechnela sie i wstala. Wlozyla talerz do zmywarki - To co palnujemy robic przez najblizsze godziny? - zapytala.
- Szykować się? - odpowiedziała pytaniem na pytanie i zaczęła się śmiać.
- Mysle, ze to dobry pomysl. Zanim paznokcie mi wyschna, to troche zleci.
- To idziemy przetrząsnąć nasze szafy - złapała siostrę za rękę i pociągnęła ja na piętro.

~~~~~

To już 20! Jak ten czas szybko leci, nie sądzicie? ;))
Jak się podoba dzisiejszy rozdział? :D
I oczywiście co sądzicie o genialnym planie bliźniaczek? :D
Możemy Wam jedynie zdradzić, że będzie się działo xD
Pamiętacie o BONUSIE? 7 komentarzy i dodajemy specjalny, szybki next :)
A jeśli nie.. To widzimy się w piątek.. :)
Buziaki ;***

Blotte

6 komentarzy:

  1. Ale jazda ! :)
    Wymienią sie facetami na jeden wieczór :P
    Hah fajne było jak Max pomylił ją w sklepie :*
    Ogółem cały rozdział jest cudowny kochane ^_^
    Weny i czekam na nn,który (mam nadzieję) szybko wstawicie :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham Wasze opowiadanie. Masz wspaniały styl pisania.
    Rozdział świetny zresztą jak zawsze. Jak to możliwe, że Max je pomylił.. Cóż niewnikam.
    Piszcie szybko nexta. Czekam i weny życzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha *-* nie no cudo ;3 Ha chcę już tą zamianę *-* oj będzie zabawa ;33333
    dobra czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Geeeniuuuszee xD
    Ciekawe czy chłopacy się połapią że się zamieniły :p
    No bd się działo!
    Rozdział świetny jak zawsze :)
    Weny! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. WOW , kiedy to zleciało ?!
    Wyczuwam niezły klimat w następnym rozdziale ;)
    Bliźniaczki zabawią się kosztem chłopaków :P
    Do następnego !!! xx

    they-are-my-weakness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaczynają się kłopoty? xD Żeby nam chłopcy na armstrongcyzm nie zachorowali :)
    Cudny :)
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy!