21 października 2013

Rozdział 12. Spaghetti.

- Hej dziewczyny - powiedzieli rownoczesnie i usmiechneli sie.
- Hej - odpowiedzialy siostry i wpuscily gosci do srodka.
- Siadajcie - Blue wskazala kanape w salonie.
- Kawy, herbaty? - zapytala starsza.
- Herbaty - powiedzieli rowno.
- To my zaraz wracamy - Lotte usmiechnela sie do nich i wepchala siostre do kuchni - Co oni tu robia?! - 'krzyknela' szeptem.
- Bylam umowiona z Maxem na obiad. Mial po mnie przyjechac, ale jak widac wzial jeszcze Nathana - odpowiedziala wlaczajac wode na herbate.
- To milej zabawy z dwoma zycze - usmiechnela sie po nosem i juz chciala wyjsc z kuchni i pojsc do siebie, ale Blue ja zatrzymala.
- Charlotte - spojrzala na nia - mozemy zachowywac sie normalnie?
- O to samo pytalam cie wczoraj - skrzyzowala rece na piersi i jej sie przygladala z uwaga
- Wiem - spuscila glowe - Ale dzisiaj jest nowy dzien i trzeba dac mi szanse. Misku - chwycila ja za rece - przepraszam. Nie klocmy sie juz.
- Nie lubie sie z toba klocic... - przytulila ja - Ja tez przepraszam - pocalowala ja w czubek glowy i usmiechnela sie do niej szeroko
- Kocham cie - pocalowala ja w policzek - Robmy ta herbate, co? Pogadamy wieczorem - usmiechnela sie.
- Ja cie tez, skarbie - powiedziala ucieszona - No dobra, a co robimy z nimi? - spojrzala w kierunku salonu
- Na razie zrobmy ta herbate i chodzmy do nich, bo juz dlugo tu siedzimy.
Po chwili byly juz w salonie z herbata. Postawiły ja na stoliku i usiadly na kanapie. Blue obok Maxa a Lotte obok Nathana.
- Nie mówiłeś, że zabierzesz kolegę ze sobą - Blue zwróciła się do Maxa.
- Tak jakoś wyszło. Nie chciałem go zostawiać samego w domu.
- Mieszkacie razem? - zapytała Lotte.
- Tak - uśmiechnął się Nath - W zasadzie to mieszkamy w piątkę. A nawet w siódemkę.
- Jak to?
- Mieszkamy jeszcze z trzema kumplami. A że dwóch z nich mają dziewczyny to jest nas siódemka - wyjaśnił Max.
- Wow, nie jest wam ciasno w tyle osob? - zapytala Lotte
- Nie, mamy duzy dom, kazdy ma swoj pokoj, swoja lazienke... Takze dajemy rade. A tak w ogole, to mieszkamy na tej samej ulicy, co wy - usmiechnal sie
- Ooo...- zdziwila sie
- Wy na poczatku, my na koncu - Max sie odezwal - Swoja droga, swietna dzielnice wybralyscie - usmiechnal sie
- To akurat wiemy. Zawsze wybieramy to co najlepsze - Lotte usmiechnela sie do Nathana
- Blue, to co z tym obiadem? Jedziemy? - Max.
- W zasadzie to mam lepszy pomysł - uśmiechnęła się - Skarbie, może my coś ugotujemy, hm? - zwróciła się do Lotte.
- No pewnie. Bedzie okazja do wyprobowania nowej kuchni, a wy sprobujecie naszych specjalow - usmiechnela sie do chlopakow - Tylko kto na co ma ochote?
- Nathan robi boskie spaghetti. Ciekawe jak smakuje w waszym wykonaniu - Max uśmiechnął się szeroko.
- O jestem za - przyjaciel przyznał mu racje.
Siostry spojrzaly po sobie i usmiechnely sie do siebie
- No to robimy spaghetti - powiedziala Lotte - Tylko nie wiem czy mamy wszystkie skladniki
- Musimy to sprawdzić - Blue złapała siostrę za rękę i pociągnęła w stronę kuchni.
- Nigdy nie robilam spaghetti! - szepnela Lotte do Blue. - Nie mogli sie zadowolic zwykla salatka?
- Cholera. To może Ty zacznij gotować makaron a ja polecę na górę. Szybko sprawdzę na internecie co i jak i wróce - uśmiechnęła się nerwowo.
- No dobra... Tylko wracaj szybko zanim spale dom... - Blue pobiegla do siebie a Lotte wyjela makaron i przeczytala na nim instrukcje jak sie go gotuje. Wstawila wode i czekala az zacznie bulgotac. W miedzyczasie do kuchni weszli chlopcy.
- I jak tam? - usmiechnal sie Nathan
- A dobrze... - zasmiala sie nerwowo Lotte - Wlasnie gotuje makaron
- A gdzie twoja siostra? - zapytal Max
- Ee... Musiala pojsc do lazienki.. - zdazyla powiedziec, a dolaczyla do nich Blue
- A co wy tu robicie?
- Chcieliśmy pomóc - Nathan się zaciął.
- Goście w kuchni nie wróżą nic dobrego - Blue się zaśmiała - No już, do salonu - pogoniła ich.
- Czujcie sie jak u siebie - rzucila jeszcze Lotte. Jak tylko znikneli z pola widzenia odezwala sie do siostry - I co?
- chyba jesteśmy uratowane - usmiechnęła się do siostry pokazując jej kartkę papieru - Przepisałam przepis z internetu.
- Swietnie - odetchnela z ulga - To sprawdz czy wszystko mamy a ja juz wrzucam makaron do wody
- Spaghetti jest pomidorowe a nie mamy ani pomidorów w puszcze ani koncentratu pomidorowego. O matko, i te przyprawy..
- Jeeezu... Moze ich wyslemy do sklepu, a my spokojnie przeanalizujemy plan dzialania, co?
- A moze cos spalimy jednak i pojdziemy gdzies na obiad? - zasmiala sie mlodsza.
- Kuszaca propozycja, ale nie wyjdziemy na kretynki, co nawet makaronu nie umieja ugotowac? - Lotte tez sie zasmiala
- Faktycznie. Kurde tak zle i tak niedobrze - Blue sie zamyslila - Makaron!
Lotte podbiegla do garnka i szybko zamieszala jego zawartosc - Chyba jednak twoj pomysl jest blizszy zrealizowania... Albo zrobmy po prostu cos co umiemy i powiemy zgodnie z prawda, ze nie mamy wszystkich skladnikow?
- Ee a co umiemy?
- Jajecznice? Salatke? - zastanowila sie - boze, Blue my nic nie umiemy! Jedziemy do restauracji...
Do kuchni znowu przyszli chlopcy.
- Za glosno to powiedzialas - Blue powiedziala przez zeby do siostry i szeroko usmiechnela sie do gosci.
Musialy komicznie wygladac, skupione nad garnkiem z przypalonym makaronem.
Widac bylo ze zarowno Nathan jak i Max twardo powstrzymywali sie zeby nie wybuchnac smiechem.
- Em... - zaczela Lotte. Spojrzala na siostre szukajac ratunku, ale byla zbyt zajeta ogladaniem swoich butow - Mamy maly problem, bo jednak nasza lodowka nie jest zbyt dobrze jeszcze wyposazona - usmiechnela sie szeroko - Dlatego stwierdzilysmy, ze pojdziemy jednak do restauracji, a innym razem ugotujemy wam cos pysznego, prawda? - puknela siostre w ramie zeby ja wsparla
- Tak. Wlasnie tak - usmiechnela sie nerwowo - Szperalysmy w szafkach i przez to makaron nam sie przypalil - powiedziala Blue a chlopcy zaczeli sie smiac.
- Nie chce nam sie wychodzic z domu - Max.
- Dlatego zaraz zadzwonie do mojej ulubionej chinskiej restauracji i cos zamowie - Nath sie usmiechnal - Lubicie chinska kuchnie? - zapytal dziewczyn.
- Ja jestem za - Blue sie usmiechnela - Lotte?
- Ja tez, jak najbardziej. Dawno nie jadlam chinskiego jedzenia
- Chcecie cos konkretnego?
- Ja zdam sie na ciebie - usmiechnela sie do niego szeroko
- Ja tez - powtorzyla za siostra Blue i cala czworka poszli do salonu.
Usiedli i Nath zadzwonil do restauracji.
- Za jakies pol godziny powinni byc - usmiechnal sie.
- To co robimy? - zapytal Max patrzac na Blue.
- Hm Siostro - usmiechnela sie slodko do Lotte.
Lotte wyslala ukradkowe mordercze spojrzenie siostry, ze na nia zwala ciezar wymyslenia czegos kreatywnego. Ale ona wycwanila sie jescze bardziej i z kolei przeniosla to na kogos innego
- A na co macie ochote, chlopcy? - usmiechnela sie szeroko i zalozyla noge ma noge
- No to moze po prostu porozmawiamy i lepiej sie poznamy - zaproponowal Max obejmujac Blue.
- No to moze na poczatek powiecie nam co robicie na codzien - Nath usmiechnal sie do Lotte
- W sumie to nic specjalnego, jestesmy modelkami - zblizyla sie do niego i wyslala prowokujace spojrzenie
- No prosze, z takimi figurami to nie ma sie co dziwic - polozyl jej reke na kolanie
- A wy? - zapytala z usmiechem
- Spiewamy sobie - odpowiedzial Max.
- Tylko sobie? - Blue sie zasmiala.
- Mamy zespol - wyszczerzyl sie - w piatke. Tak jak mieszkamy.
- Aa to dlatego - Lotte.
- I na czym grasz Max? - Blue.
- Ogolnie to na gitarze..
- Lubie chlopcow z gitara - wtracila sie.
- Ale my tylko spiewamy, od grania mamy zespol - Nathan.
- Haha - Blue zasmiala sie a z nia starsza - To macie boysband nie zespol.
- A cos w tym zlego? - obruszyl sie Max
- Tworzymy muzyke, piszemy tez sami teksty, spiewamy i mamy z tego wielka frajde. Zarabiamy na tym, co najbardziej kochamy, a dla mnie to jest najwiekszy sukces zyciowy... - odezwal sie Nathan
- Dla mnie tak samo - poparl go kolega
- Dobrze, dobrze, nie denerwujcie sie - Charlotte sie do nich usmiechnela - My po prostu... Raczej, chyba... - nie mogla sie wyslowic - sluchamy innej muzyki niz wasza...
- To znaczy jakiej? - zapytal brunet
- Rockowej - powiedziala Blue
- A nie wygladacie na rockmanki
- Wy tez nie wygladacie - zasmiala sie Blue - Wyglad nie mowi o tym jaki czlowiek jest w srodku
- To prawda, ale ludzie czesto utozsamiaja sie ze swoimi idolami
- My raczej utozsamiamy sie same ze soba - powiedziala Lotte i popatrzyla na siostre.
Blue siedziala nieruchomo ze wzrokiem wpatrzonym w obraz wiszacy na scianie. Pierwszy raz od godziny pomyslala o Alexie.. Koncert! Przeciez dzisiaj graja znowu. Szybko zerwala sie z kanapy i pobiegla na gore.
- A jej co sie stalo? - zapytal Max patrzac na schody.
- Zaraz wroci - usmiechnela sie Lotte.
Po chwili uslyszeli dzwonek do drzwi. Nathan wyjrzal przez okno i zobaczyl ze jedzenie przyjechalo. Wstal i podszedl do drzwi. Zaplacil za posilek i postawil go w salonie na stole. Na dole byla juz Blue.
- Przyniesc talerze?
- Nie, chinskie jedzenie najlepiej smakuje z tych pudeleczek i jedzone najlepiej paleczkami.
- Zgadzam sie - Lotte usmiechnela sie do Nathana.
- Umiesz? - wyjal patyczki i spojrzal na nia.
- Blue umie - spojrzala na siostre i poszla po sztucce.
- To jemy, co? Bo jestem strasznie glodny - Max.
- Smacznego - powiedzieli wszyscy razem i kazdy wzial sie za swoje danie.

Po posilku rozsiedli sie na kanapie odpoczywajac.
- To co? Herbaty? - zapytala Lotte i jako pierwsza wziela sie za sprzatniecie! ze stolu. Normalnie by to zostawila pewnie na jakis tydzien, ale chciala zrobic dobre wrazenie.
- Ja poprosze - odezwal sie Max
- To ja ci pomoge - zaoferowal sie Nathan i zebral dwa pojemniczki po jedzeniu
- A ty, Misku? - zapytala siostry
- A ja napiłabym się kawy. Takiej pysznej jak tylko Ty potrafisz - puściła jej oczko.
- A prosze bardzo - wyszczerzyla sie do niej i poszla do kuchni razem z Nathanem. Wstawila wode w czajniku i wyjela kubki.
- A ty czego sie napijesz? - zapytala chlopaka, ktory stanal oparty o blat
- Moze sprobuje tej twojej pysznej kawy
- Tylko uwazaj, bo sie uzaleznisz - usmiechnela sie do niego i wyjela sloiczek z kawa
- Zaryzykuje... - zlapal ja za reke i przyciagnal do siebie
- Taak? - oparla sie o niego
- O ile mnie nie otrujesz - zasmial sie i zaczal calowac po szyi.
- Nie mialabym sumienia - szepnela z usmiechem i odeszla od niego zeby wziac cukier

Blue zostala z Maxem w salonie.
- Cos oznacza ten tatuaz? - pokazala na malunek na jego lewym przedramieniu.
- To uklon w strone mojej mamy - usmiechnal sie.
- Fajny jest - przyjrzala sie - Serio.
- Dzieki. A Wy macie z Lotte takie same tak? - spojrzal na jej nadgarstek.
- Tak - przejechala palcem po napisie - siostrzana milosc nie ma granic - usmiechnela sie.
- Ja tez bardzo kocham swojego brata Jacka. I tesknie za nim..
- Przez zespol nie ma czasu sie z nim widziec tyle ile trzeba, prawda?
- Tak..
- Rozumiem Cie. My tez rzadko widzimy sie z bratem i rodzicami - oparla glowe o jego ramie - mieszkaja na drugim koncu stanow.
- Ciezko jest byc kims znanym i miec taka robote - pocalowal ja w glowe - Ale mimo ze jest ciezko, kochasz to.
- Masz racje - spojrzala na niego - Zajmujesz sie jeszcze czyms?
- Oprócz chodzenia na silownie - zasmial sie - to chyba nie. A Ty?
- Studiuje.
- O a co takiego?
- Seksuologie - wyszczerzyla sie.
Max zrobil duze oczy.

- Ile slodzisz? - Lotte zapytala Nathana
- Dwie - objal ja od tylu
- Czyli standardowo - usmiechnela sie - A Max?
- Tak samo - znow zaczal calowac ja po szyi. Lotte przymknela oczy, bylo jej przyjemnie. Odwrocila sie do niego przodem i spojrzala ponetnie w oczy. Zblizyla sie do niego blisko tak ze stykali sie nosami.
- Woda sie zagotowala - szepnela przy jego ustach i odsunela sie od niego z usmiechem
- Moze zaczekac... - wzial ja za podbrodek i przyblizyl do siebie
- No nie wiem czy Blue z Maxem nie sa za bardzo spragnieni - zasmiala sie
- Ja tez jestem spragniony - usmiechnal sie szeroko i spojrzal na nia z iskierkami w oczach
- To tym bardziej musimy zrobic ci kawy - wyswobodzila sie z jego objec i wziela czajnik do reki po czym zalala napoje
- Ja nie mowilem o tym... - spojrzal na nia z usmiechem
- Tak, nie domyslilam sie - zasmiala sie - To co, pomozesz mi, czy potrzebujesz chwili dla siebie? - uniosla jedna brew do gory usmiechajac sie przy tym
- Pomoge - zasmial sie i wzial dwa pozostale kubki, po czym poszli do salonu

- Co taka cisza? - zapytal Nath, gdy weszli z Lotte do salonu
- Stary! - Max sie ocknal.
- No ja - zasmial sie - teskniles?
- Bardzo smieszne - spojrzal na niego - Ty wiesz co Blue studiuje?
- Nie, ale pewnie zaraz sie dowiem.
- Ona chce zostac seksuologiem! - odparl uradowany Max a dla Nathana opadla szczeka.
Dziewczyny zaczely sie smiac.
- Tylko podniescie pozniej swoje szczeki z podlogi - Lotte sie zasmiala i puscila oczko Blue
- Ty tez? - Nathan zapytal i spojrzal na starsza
- Haha nie, ja studiuje cos bardziej przyziemnego. Chociaz mysle, ze seksuolog tez byl ze mnie niezly - zasmiala sie
- Nie watpie - spojrzal na nia z usmiechem - A co studiujesz?
- Pedagogike
- Ooo chcesz byc nauczycielka?
- Nie koniecznie. Chcialabym kiedys otworzyc swoje przedszkole. Uwielbiam maluchy - usmiechnela sie
- Zawsze podziwiam osoby, ktore maja duzo cierpliwosci do dzieci - odezwal sie Max
- Wystarczy miec dobre podejscie. Jak razem z Blue czasem opiekujemy sie dziecmi naszego wujka, to zawsze mamy frajde, nie Blue? - usmiechnela sie do siostry - Az zaluje, ze oni tez na drugim koncu stanow mieszkaja...
- Nooo - Blue sie rozmarzyla - Brixton jest taki slodkiiii a o Rudy to juz nie wspomne, prawda Lotte?
- Nooo, slodziaki - usmiechnela sie
- Nie rozumiem kobiet - Max patrzyl to na jedna to na druga - Patrz, Nath. Na nas tak nie reagowaly - zasmial sie
- Bo nie jestescie az takimi slodziakami - powiedziala Lotte
- AZ takimi - odezwal sie Nathan akcentujac pierwsze slowko - czyli jakimis jestesmy - wyszczerzyl sie
- Oj szczegoly - zasmiala sie - Jak kawa?
- Faktycznie przepyszna.
- Herbata tez pyszna - odezwal sie Max.
- No to sie ciesze - usmiechnela sie.
Nagle zaczal dzwonic czyjsc telefon.
- To moj - Max - przepraszam na chwile - wstal i podszedl do okna.
Rozmowa ucichla i wszyscy przygladali sie lysolkowi. Skonczyl i podszedl do Natha.
- Musimy leciec Nath. Zapomnielismy o spotkaniu. Nano nas zabije!
- Cholera! - zaklal i wstal - Dziekujemy za mile popoludnie - usmiechnal sie.
- Tak - Max - Ale jak chcecie zabaczyc nas jeszcze zywych to musimy isc.
- Nie ma sprawy - Blue - praca to praca.
- Tym razem nie zapomne - usmiechnal sie Nathan i wyjal telefon podajac go Lotte - Poprosze o twoj numer - dziewczyna ze smiechem wziela go i napisala w nim swoj numer
- Dziekuje - powiedzial i pocalowal w kacik ust na pozegnanie - Do zobaczenia - usmiechnal sie
- Trzymajcie sie - powiedziala do nich Charlotte z Blue jednoczesnie na co chlopcy sie zasmiali.
- Cześć Blue - Max nachylił się nad młodszą i pocałował ją w policzek - Widzimy się niedługo mam nadzieję - szepnął jej do ucha i uśmiechnął się.
- Zastanowię się - odpowiedziała i przegryzła dolną wargę.

~~~~~

Hej! ;*
No spodziewałyśmy się trochę więcej po Was, ale nie mamy chyba co narzekać, prawda?
Przyzwyczaiłyśmy się ^^
Nie zanudzamy, trzymajcie się i czekamy na opinie! :) <3
Blotte

5 komentarzy:

  1. NIe wiem co napisać :P
    No rozdział bardzo mi się podoba ^^
    Nathaan jaki spragniony xD
    No ale oni są taaacyyy słodcy!!!
    Hahaha dziewczyny muszą nauczyć się gotowac :P
    Jestem ciekawa jak to się dalej potoczy :)
    Czekam na nexta i weny Kochane :**

    OdpowiedzUsuń
  2. DatmmglgnjgptwmjpwjptmdgBt
    Boooski <3

    OdpowiedzUsuń
  3. ahjcsbjhbrjhyrb
    seksuologie!! nie no kocham ich i te boskie reakcje! ;)
    świetnie ;)
    Taki fany i miły ten rozdział.Poznali się itp. ;)
    to teraz tylko romanse będą xd
    nie no i akcja z makaronem mega ,taka w moim kucharskim stylu ;)

    Weny Miśki cudowne nasze życzę no i czekam oczywiście na rozwój sytuacji ;*
    przy okazji zapraszam na http://my-wanted-story-3.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. hhahahahahhhahaha :D
    Nathan ... ty bajerancie ^^
    nie no cudnie :p
    mam nadzieje że szybko sie spotkają ponownie :)
    czekam niecierpliwie na next :****
    kocham was <3333333

    OdpowiedzUsuń
  5. hahahahahaha po prostu the best :)
    Widzę, że nie jestem odosobniona w moim talencie kulinarskim. :D
    Nath jaki w gorącej wodzie kąpany ^^
    Seksuolog? Zawód jak zawód ^^ ale reakcja chłopaków. xD
    Od razu przypomniała mi się randka kuzynki (taa... kiedyś musiałam z nią na nie chodzić/ wtf?)
    Gada z chłopakiem o spełnianiu marzeń i potem o planach na przyszłość, on że ginekolog, ta w śmiech, a on mówił poważnie no i ze znajomości nici xD
    Nie. no supeeeeeeeer dział :)
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy!