4 września 2013

Rozdział 7. Boskie geny.

Kilka dni później Lotte wstała wcześniej i zrobiła dla siostry śniadanie, żeby ją trochę odstresować. W końcu dzisiaj jej ostatni i najważniejszy egzamin. Blue po zejściu ledwo w siebie w coś wcisnęła, wypiła kawę i poszła się wyszykować. Starsza stwierdziła, że też już się ogarnie. Ubrała się grzecznie, żeby nie denerwować rodziców swoją prowokacją. Po pół godzinie była na dole. I czekała na młodszą bliźniaczkę. Po chwili zeszła ubrana.
- Ślicznie wyglądasz, Blue.
- Dzięki... - stanęła przed lustrem - Ale się denerwuję - gładziła sukienkę
- Daj spokój, znam cię i doskonale wiem, że wszystko umiesz - Lotte wysłała jej uśmiech w lusterku i stanęła za nią - Nic się nie martw, Słońce. Zaliczysz. - Blue tylko uśmiechnęła się lekko.
- Dobra, jedziemy? - zapytała
- Jedziemy. Jak będę wracała z rodzicami z lotniska, to będziesz już po egzaminie, żeby cię odebrać?
- Myślę, że tak. Zadzwonię od razu jak stamtąd wyjdę.
- Dobra, to będę czekać na znak - odwiozła ją pod uczelnię, życzyła szczęścia i pojechała po rodziców na lotnisko.
Czekała aż wyjdą i kiedy tylko ich ujrzała to się na nich rzuciła, tyle czasu się nie widzieli.
- Charlotte! - mama ją wyściskała - Ślicznie wyglądasz córeczko - ucałowała ją
- Dziękuję, Mamo. Ty też. Jak szalona osiemnastka! - zaśmiała się
- No bez przesady...
- Wcale nie przesadza, prawda, Tato? - spojrzała na ojca i go przytuliła - Zresztą ty też bosko wyglądasz - ucałowała go a on ją podniósł do góry
- Po prostu boskie geny - zażartował
- No pewnie, same najlepsze - puściła mu oczko - Zmęczeni po podróży?
- Ja nie, mama za to dalej zestresowana, wiesz jak panikuje jak ma lecieć samolotem - przewrócił oczami
- Wiem, wiem - spojrzała z troską na mamę i ją przytuliła - To jedziemy, wstąpimy jeszcze do kwiaciarni
- Po co?
- Wasza druga, Ślicznotka ma własnie egzamin ostatni i najprawdopodobniej go zaliczy, więc jakoś trzeba jej umilić poranne stresy - uśmiechnęła się szeroko najstarsza z dzieci Armstrong
- Masz całkowitą rację, Córeczko - powiedziała Annabella - A ty już wszystko zaliczyłaś?
- No oczywiście, wiesz że ja zawsze szybko sesję kończę
- Cieszę się, że mam takie zdolne dzieci - uśmiechnęła się promiennie
- Jak to tata powiedział, po prostu boskie geny - zaśmiała się.
Weszli do samochodu i akurat jak byli w kwiaciarni zadzwoniła zadowolona Blue, że już jest po egzaminie i czeka przed uczelnią. Vincent kupił swojej córce wielki bukiet goździków, które uwielbiała. Zajechali pod budynek i od razu zobaczyli wyróżniającą się z tłumu bliźniaczkę.
- Kochanie - Anabella rzuciła się w stronę córki.
- Mamo. Jak tesknilam - ucalowala ja.
- Moja mala - przylaczyl sie Vincent.
- Jak sie macie? - Blue zapytala dalej przytulajac rodzicow.
- Lepiej mow jak ci dzisiaj poszlo - ponaglila ja mama odsuwajac sie od niej.
- Nie chce zapeszac, ale musze przyznac, ze ucieszylam sie slyszac pytania i napisalam wszystko co trzeba - usmiechnela sie szeroko.
- Corcia jestesmy dumni. To dla ciebie - tata podal Blue bukiet.
- Dziekuje tatus - usmiechnela sie.
- No jak to stwierdzilismy, boskie geny - zasmiala sie Lotte i w koncu przytulila siostre - mowilam ze ci sie uda sloneczko - ucalowala ja w czubek nosa.
- Dziekuje misku - usmiechnela sie.
- Patrz na nasze corcie - Anabella szepnela do meza - sliczne, madre i jak sie kochaja.
- Oj tak corki nam sie udaly, a sliczne po mamusi - Vincent pocalowal zone.
- A Ollie? - zapytaly razem siostry.
- Rosnie nam przystojniak - zasmial sie tata - Wracamy?
- Wracamy - odpowiedziały siostry równocześnie i jak zwykle szeroko się uśmiechnęły.
Pojechali do domu i zaraz na wejściu przywitali ich chłopak Blue.
- Alex, dawno się nie widzieliśmy - Vincent uścisnął dłoń chłopaka - Jak się masz?
- Dobrze panie Vincencie. A pan?
- Juz dawno ci mowilem, zebys mowil do mnie po imieniu - poklepal go po ramieniu a Alex sie usmiechnal - Nie narzekam.
- Dzien dobry pani Anabello - pocalowal jej dlon.
- Alex milo cie widziec - usmiechnela sie.
- Pania rowniez. Slicznie pani wyglada.
- Dziekuje, mily jak zawsze - zasmiala sie.
- Hej rodzice - z gory zbiegl Ollie - steskniliscie sie?
- Pewnie - Anabella poczochrala mu wlosy.
- Jak egzamin Blue?
- Mam nadzieje ze wszystko poszlo dobrze - usmiechnela sie a Alex ja przytulil.
- To co szwagier przygotowaliscie nam na obiad? - ucieszyla sie Lotte i zatarla rece
- Eee... - Ollie.
- No nie mow, ze nie zrobiliscie? - spojrzala na nich zlowrogo
- Jakze bym mogl cie zawiezc, Szwagierko - poczochral ja po wlosach - Zapraszamy na lasagne.
- Jak to ty? - Ollie otworzyl szeroko oczy.
- Bylo trzeba nie romansowac z Mią na skype tylko zejsc na dol i pomoc - zasmial sie szturchajac mlodego w ramie.
- No ladnie, Bracie... Tak to jest na ciebie liczyc - Lotte udala zalamana
- I tak wiem, ze mnie kochasz - zasmial sie i ja przytulil
- Dobra, masz mnie - wyszczerzyla sie i poszla za rodzicami do kuchni.
Siadajac przy stole przypomniala sobie, ze zapomnialy ogarnac salon! Wedlug nich oczywiście tam byl porzadek, ale jakby rodzice to zobaczyli...
- Blue, Slonko - usmiechnela sie do niej szeroko - moze pojdziemy po jakies wino do barku? - wyslala jej porozumiewawcze spojrzenie.
- Pewnie - usmiechnela sie - taka okazja, rodzinka w komplecie.
Dziewczyny poszly do salonu a reszta zostala w kuchni.
- to co Lotte? Ty po prawej ja po lewej?
- tak jest! 

Tymczasem w kuchni.
- nie wiedzialam Alex ze tak umiesz gotowac - zachwycila sie Ann .
- idealny material na ziecia, prawda? - Ol usmiechnal sie porozumiewawczo do rodzicow.
- Dobrze mowisz synu - poparl go Vincent a reszta wbuchnela smiechem.

Po dziesieciu minutach wszystko lsnilo.
Siostry przybily sobie piatki, wziely wino i wrocily do kuchni
- Co tak dlugo, Coreczki? - zapytala mama
- Nie moglysny sie zdecydowac - Charlotte puscila oczko siostrze - Ale po dlugich negocjacjach uznalysmy, ze to bedzie swietne - usmiechnela sie
- Tak, to pasuje - Vinc obejrzal wino - idealnie. Kochanie, te nasze corki to sie znaja na wszystkim.
- Boskie geny - powiedzialy razem i sie wyszczerzyly.

Reszta wieczoru minela im bardzo przyjemnie i jak zwykle na wiecznych zartach. Nie mogli sie soba nacieszyc po tak dlugiej rozlace. Gdyby zrobic im teraz zdjecie, pokazalo by szczesliwa i kochajaca sie rodzine, do ktorej nalezal takze Alex. I tak wlasciwie bylo. Zawsze mogli na siebie nawzajem liczyc i nigdy nie bylo miedzy nimi tematu tabu. Jedyne co to siostry nie lubily nadopiekunczosci rodzicow, ale ktorzy nie martwia sie o swoje dzieci?

Nastepnego dnia po sniadaniu wszyscy razem poszli na spacer do pobliskiego parku. Skusili sie tez na duze lody w ulubionej kawiarence blizniaczek. Po przechadzce wszyscy razem udali sie na uczelnie, sprawdzic wynik egzaminu Blue. Pojechali dwoma samochodami, gdyz porsche mlodszej juz bylo sprawne. Rodzice nie zdziwili sie, gdy sie dowiedzieli, ze ich mlodsza corka zdala egzamin najlepiej ze wszystkich. Lotte tez nie miala najmniejszych wtpliwosci co do wyniku siostry. Wszyscy dobrze wiedzieli, ze Blue jest zdolna i w pelni aangazuje sie w nauke. W koncu seksuologia to jej wymarzony kierunek. I tylko Alex wie, ze kto jak kto ale jego kobieta idealnie sie do tego nadaje ;). Po sprawdzeniu wynikow rodzina poszla na obiad, do restauracji, ktora zaproponowal Vincent. Najdrozszej na 5th Avenue! Po pysznym posilku zapakowali sie do aut i pojechali do mieszkania siostr. Z wyjatkiem Alexandra, ktorego Blue odwiozla do swojego mieszkania. Czas sie spakowac, bo o jest 14 a o 19 blizniaczki i Alex maja samolot do Amsterdamu, a rodzice i Ollie o tej samej porze samolot do Los Angeles.
Rodzice i Ollie siedzieli w salonie, juz gotowi , w koncu nie mieli tu wielu swoich rzeczy, podczas gdy dziewczyny nadal sie pakowaly. Blue weszla do pokoju siostry.
- Hej Myszko - usmiechnela sie - jakie ciuchy bierzesz na imprezy na wyspy? Takie jak zwykle?
- Czyli jakie Misku? -zasmiala sie.
- No te krotkie, obcisle i... - usiadła na łóżku.
- Seksowne?
- Tak.
- No pewnie!
- Tylko ze ty chcesz wabic facetow a ja mam Alexa i... - spuściła głowę.
- Slonce, dobrze wiesz jak my sie bawimy na wakacjach - przerwala jej Lotte - poza tym Alex tez to wie - puscila jej oczko - Wiec bierz wszystko i nie marudz, bo potem bedziesz zalowac.
- Alex akurat wszystkiego nie wie. I mam nadzieje ze sie nie dowie...
- Ale wie jak lubisz sie bawic. Misiek, bierz, bo bedziesz zalowac, zobaczysz - usmiechnela sie do niej - Poza tym, nigdy go nie zdradzilas, wiec w czym problem?
- Nie. I w zyciu bym sobie nie wybaczyla gdybym to zrobila. Bedziemy sie pilnowac razem prawda? - usmiechnela sie blado.
- Prawda, nic sie nie martw - siostra ją przytulila
- Kocham cie Lotte - przytulila ja - a swoja droga, dobrze jest miec te drugie dno w walizce - zasmiala sie.
- Ja ciebie tez, Siostra. Haha no pewnie - zasmiala sie przytulając ją.
- Przynajmniej Alex nie zobaczy tych ciuchow - zasmiala sie - Dobra ja ide wrzucac to wszystko do walizki - puscila siostrze oczko - bo nie zdazymy.
Blue poszla do siebie i Lotte dokonczyla swoje pakowanie. 

Po godzinie byly gotowe i z walizkami na dole. Zapakowali wszystko do taksowki bagazowej, ktora zamowili i razem z rodzicami i Ollie'm pojechali na lotnisko gdzie spotkali sie z zespolem All time low. Siostry i Alex pozegnaly sie z rodzina, co bylo ciezko im szybko zrobic. Obiecaly rodzicom na siebie uwazac i pognaly na swoje stanowisko odlotow...

Blizniaczki razem z zespolem All Time Low siedzialy w samolocie. Jack i Rian spali, Zack sluchal muzyki. Przed nimi siedzialy siostry Armstrong i Alex ktory tez przysypial na barku Blue.
- Oh Lotte - mlodsza delikatnie przytulila sie do swojego chlopaka - jak ty to dobrze wymyslilas z tym wylotem z nimi - powiedziala szeptem i usmiechnela sie.
- Wiem, Slonce - tez wyslala jej usmiech - Chociaz tym udobruchalam ci wyjazd w deszczowe tereny - puscila jej oczko.
- Moja wspaniala Lotte - zlapala ja za reke i usmiechnela sie szeroko.
- I moja cudowna Angel - tez sie usmiechnela i scisnela jej dlon - Poza tym stesknilam sie za Billie'm
- Dawno tak na mnie nie mowilas...
- A no jakos tak wyszlo. Ale nadrobie zaleglosci - znow wyslala jej usmiech i trzymajac za reke patrzyla przez szybe podziwiajac chmury, ktore pietrzyly sie ponizej ich. 

Reszta lotu minęła w miarę spokojnie.
Po wylądowaniu w Holandii udali się do hotelu, w którym miał mieszkać cały zespół All Time Low oraz Green Day.
Wszyscy byli zadowoleni i uśmiechnięci widząc się w hotelowej recepcji. Jednak gdy tylko dowiedzieli się jak są rozdzielone pokoje, niektórym nie było do śmiechu.

~~~~~

Witamy!
Dzisiaj mamy dwie sprawy do Was - po pierwsze spadła ilość komentarzy od Was patrząc na te, co były pod pierwszym rozdziałem... Może to jest spowodowane tym, że jeszcze nie ma tu The Wanted... Rozumiemy Wasze zniecierpliwienie, ale pokażcie nam, że chociaż warto to pisać... już niedługo pojawi się cały zespół, na który tak czekacie, więc pokażcie, że tu jesteście ;)
Kolejna rzecz - zostałysmy nominowane do VBA! Mocno dziękujemy Indico i Justina1451!
W związku z tym musimy napisać 14 faktów o nas ;) Zaczynany ^^:
1. Obie jesteśmy niskie ^^
2. Uwielbiamy Audi r8 <3
3. Poznałyśmy się dzięki opowiadaniom o TW i w piątek mamy się w końcu spotkać na żywo ^^
4. Obie jesteśmy zakochane od około 3.5 roku :)
5. Każda z nas pisała kiedyś opowiadanie o jakimś zespole
6. Mamy rocznikowo 2 z przodu :p
7. Piszemy ze sobą prawie codziennie <3
8. Pomagamy sobie nawzajem w naszych opowiadaniach :)
9. Lubimy białą czekoladę!
10. Obie studiujemy ;)
11. Jesteśmy troche... dziwne xp
12. Lubimy do siebie też dziwnie/śmiesznie mówić :p
13. Długie spanie to też coś co obie lubiny ^^
14. Rozumiemy się bez słów ^^

Co do blogów, które nominujemy to wszystkie tych właścicielek, które skomentują ten rozdział :D
Do następnego i pokażcie, że jesteście! ^^ ;**

Anusiak & Alice czyli Charlotte & Blue

2 komentarze:

  1. JA CZYTAM !!!
    rdz boski ^^
    huuhu ciekawe kto z kim bd w pokoju :D
    chcem już wiedzieć :p
    więc szybko dawajcie next !
    kocham was <33333333

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekajcie! dwie jedne z ulubionych Autorek ( Autorki- jak to pięknie brzmi)
    mają razem bloga razem a ja glupia o tym nie wiedziałam -.- wiec blog jest świetny *.*
    z niecierpliwieniem czekam na tw ;3
    kocham was ;* szybko next ;3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy!