26 sierpnia 2013

Rozdział 6. Pokaz.

Lotte wstała rano jak zwykle kolo 8. Spojrzała na śpiącego brata i poszła cicho do łazienki zbierając po drodze z szafy ciuchy do ubrania na dzisiaj. Po szybkim prysznicu i ogarnięciu się wyszła i zeszla na dol. Nikogo nie bylo w salonie, nawet Blue. Poszla wiec do niej do pokoju sprawdzic czy nic im nie odwalilo i czy sa w domu. Otworzyla cicho drzwi i ujrzala najpierw Alexa rozwalonego plackiem na jej lozku. Blue miala swoja glowe na jego plecach, a ja z kolei przytulal Jack. Jak slodko. Wyjela telefon i zrobila im zdjecie. Wyszla z pokoju ze smiechem na ustach i zeszla na dol zeby zrobic sobie kawy.

Blue otworzyla oczy i rozejrzala sie po pokoju. Lezala na Alexie a ja przytulal Jack. Usmiechnela sie pod nosem przypominajac sobie jak sie tu znalezli. Bakarat nie byl tylko najlepszym przyjacielem jej chlopaka, ale rowniez jej. Nigdy nie mieli granic w rozmowach ze soba czy innych gestach. Wszystko obracali w zart i smieli sie z samych siebie. Jack zawsze podbija bardziej do Blue ale przeciez to jest tylko jego najlepsza kumpela, no i nigdy nie zabralby dziewczyny Alexowi.
Mlodsza z siostr zastanawiala sie jak wydostac sie z tej kanapki dwoch facetow. W koncu po jakichs 20 minutach udalo jej sie wydostac z objec Jacka. Podknela sie o butelke wodki stojaca na podlodze ale na szczescie byla pusta i upadla na dywan co nie zrobilo wiekszego halasu. Blue popatrzyla na siebie i na chlopakow. Jack w samych bokserkach, Alex w bokserkach i koszulce Jacka. A ona? Miala stanik od stroju kapielowego, no i szorty. I pomyslec ze tu sie nic nie wydarzylo. To znaczy nic w "ich granicach przyzwoitosci". Blue wybrala z szafy ubrania i poszla pod prysznic, by pozniej zejsc na dol.

Lotte po ponad godzinie bezczynnego siedzenia w salonie w koncu uslyszala na schodach czyjes kroki.
- Hej Blue! - krzyknela wiedzac doskonale, ze to ona.
Po pierwsza znala swojego brata lubiacego spac do poludnia i chlopakow z All Time Low, ktorzy po balowaniu tez do rannych ptaszkow nie naleza. Po drugie znala krok swojej siostry.
- Hej - usiadla obok - dawno wstalas - pocalowala ja w czolo.
- Z godzine temu, moze troche mniej - usmiechnela sie do niej - Jak tam wczoraj? Bo po tym jak spaliscie to moge sie domyslac, ze wesolo było.
- Zagladalas do nas? - spojrzala na siostre i juz wiedziala - Z Jackiem zawsze jest wesolo.
- Macie zdjecie na pamiatke - pokazala jej telefon - No baaaardzo – ironizowala
- Sweetasne - zasmiala sie mlodsza - oj Lotte. Nie znasz go od tej strony, bo nie chcesz poznac.
- Jak ktos sie nie umie zachowac , to sie nie dziw...
- Oj siostrzyczko - polozyla glowe na jej ramieniu - Zmienmy moze temat hm? Nie chce sie klocic.
- A tym bardziej, zeby ten palant byl powodem tej klotni. Chcesz kawy? - ucalowala ja w czubek głowy. Mlodsza przewrocila tylko oczami.
- Chetnie - usmiechnela sie - co robimy? Bo ci trzej na gorze szybko nie wstaną - zasmiala sie.
- To juz ci robie - wstala i wstawila wode w czajniku - hmm.. jakies propozycje?
- Ee myslalam ze ty cos wymyslisz - wystawila jezyk siostrze - jak sie zapatrujesz na te nasze wakacje?
- No nie wiem, rozeznamy sie w terenie, poimprezujemy, pozna sie kogos, cos zawsze sie znajdzie do robienia, jak co roku - usmiechnela sie do siostry kladac przed nia kubek kawy
- Dziekuje. Tylko troche grzeczniej jak w tamtym roku co? - spojrzala na nia.
- O co ci chodzi? - zasmiala się
- Ty juz dobrze wiesz o co - puscila jej oczko - oho Alex wstal - odwrocila sie slyszac kroki na schodach.
- Witam piekne panie - usmiechnal sie wchodzac do kuchni - o kawa - zabral kubek swojej dziewczynie siadajac obok.
- Pij pij - poglaskala go po glowie - a ja poprosze druga - usmiechnela sie do Lotte.
- Tak jest o pani - uklonila sie przed nia ze smiechem - Wyspales sie szwagier?
Blue wyslala jej buziaka.
- W sumie tak - zasmial sie - przynajmniej lezalem na lozku a nie na kims.
- Lotte zrobila nam zdjecie jak spalismy.
- Serio? - starsza sie usmiechnela - Pokaz.
- tak slodko wygladaliscie, ze nie moglam tego nie uwiecznic - podala mu telefon
- Haha, swietne. Tylko szkoda, ze to moj kumpel cie przytulal a nie ja - zasmial sie i wzial lyka kawy nie spuszczajac wzroku ze swojej dziewczyny
- Ja przytulalam ciebie kochanie - cmoknela go w policzek.
- Dobre i to.
- To moze mnie oswiecice co sie wczoraj dzialo jak poszlismy z Olliem spac?
- Eee - Alex sie zacial.
- Pogadalismy troche w jacuzzi a potem gralismy w moim pokoju w nasza udoskonalona butelke - wyszczerzyla sie mlodsza - w ktora ty nigdy nie chcesz grac.
- No to ladnie widze. Bo wymyslil ja Jack - Lotte wytknela jezyk siostrze.
- No i dlatego jest fajna - zasmial sie Alex.
- Bardzo - mruknela starsza.

Kolo godziny 11 na dol doczlapal sie Ollie, a zaraz za nim Jack
- Czesc, Braciszku - ucalowala go - wyspales sie?
- No pewnie - usmiechnal sie
- A ja buziaka nie dostane - stanal przed Lotte znienawidzony przez nia chlopak
- Jak nie chcesz znow zarobic w swoje klejnociki, to wynos sie z mojej strefy intymnej, Skarbie - wyslala mu slodki usmiech.
 Jack ze smiechem sie od niej odsunal i podszedl do Blue zeby sie z nia przywitac
- Moja piekna pani Gaskarth - przytulil Blue - jak samopoczucie po wczorajszym?
- Świetne - pocalowala go w policzek.
- A ty moj bracie jak zyjesz - podszedl do Alexa i stanal zaslaniajac go tak, zeby wygladalo ze sie caluja.
- Bardzo dobrze Jack a ty?
- moglbym tak spac codziennie - wyszczerzyl sie.
Nagle zadzwonil telefon.
- To chyba moj - powiedziala Lotte i siegnela po telefon - Halo? O cholera, zaraz bedziemy! - rozlaczyla sie - Blue! Zaponnialysmy o pokazie!
Mlodsza z blizniaczek zaksztusila sie kawą.
- Ze co?! Ktory dzisiaj?
- yy 8 - powiedzial Ollie patrzac na swoj telefon - sobota.
- O w morde! - krzyknela Blue i pognala na gore - za 5 minut wszyscy na dole!
Obie ogarnely co trzeba i po 5 minutach byly na dole.
Reszta tez stawila sie na dole.
- Dobra, mlody jedzie z nami oczywiscie - Blue pokazala na brata - Alex tez raczej - usmiechnela sie do niego a ten skinal glowa - A ty Jacky?
- Dacie sobie rade beze mnie. Zadzwonie po taksowke i pojade do siebie - usmiechnal sie.
- Okay - Lotte - no to wychodzimy! - zarzadzila.
Wszyscy wyszli z mieszkania i weszli do windy. Na dole pozegnali sie z Bakaratem i pojechali samochodem Charlotte na pokaz.

- No nareszcie widze wielmozne panie - przywital ich z sarkazmem Steven Waller.
- witaj Stev - zawolaly razem.
- No ledzcie juz do Emmy i Jonathana, pomaluja was i uczesza. Tylko migiem!
- zostajesz z Alexem - powiedzialy rowno do brata.
- wiesz gdzie masz sie glosic, prawda skarbie? - Blue zapytala chlopaka.
- No pewnie - usmiechnal sie.
- No to idzcie - pocalowala go.
- Blue! - krzyknela na nia siostra i pociagnela ja za reke w strone garderoby.

- No w końcu! - przywitali je wizażyści
- Nasze dwie perełki - ucieszył się Jonathan i je ucałował - Szybko na fotele, bo się nie wyrobimy! - zgodnie z rozkazem usiadły.
Wyrobiły się dokładnie przed samym wejściem na wybieg. Wychodziły na wybieg pierwsze i razem. Otwierały i zamykały pokaz. Blue zobaczyła Alex'a w tłumie i puściła mu oczko. Druga zrobiła to samo, tyle że do brata. Co z tego ze sie spoznily, co z tego ze musieli na nich czekac. Pokaz jak zwykle sie udal a blizniaczki dostaly najwieksze oklaski. Zawsze po takim pokazie sprzedaz kolekcji domu mody Forester rosnie. I to o jakies 300%.
- Cudownie, cudownie - zachwycal sie Erick - blyszczycie dziewczyny, blyszczycie.
- Dziekujemy - odpowiedzialy rowno z szerokimi usmiechami.
- Juz widze te naglowki w poniedzialkowych gazetach - zaczal machac rekami pokazujac napis - Siostry Armstrong olsnily gale - usmiechnal sie - Albo.. Blizniaczki Armstrong swoim blaskiem przycmily wszystko.
- Juz nie przesadzaj, Erick - zasmiala sie Lotte.
- Nie przesadzam, Zlotko. Dobrze wiecie, ze dzieki Wam moja sprzedaz rosnie, chyba musze pomyslec o jakiejs premii dla was - puscil im oczko - Chodzcie na bankiet, Kochane! - pokazal reka zeby poszly za nim. Jak zwykle po takim pokazie kazdy podchodzil z gratulacjami i do projektanta i do dziewczyn. Caly czas sie szczerzyly i myslaly kiedy beda mogly sie w koncu zmyc do domu.

- To co, Blue? Jak zwykle tajna ucieczka? Juz mnie twarz boli od tego wiecznego usmiechu i tych sztywniakow - zasmiala sie
- Pewnie, że tak - uśmiechnęła się do niej siostra - Gdzieś tam czekają na nas Ollie i Alex.
- To co, najpierw ja, pozniej ty?
- Standardowo - zasmiala sie mlodsza i patrzyla jak Lotte pobiegla w strone wyjscia. Poczekala minuta i lekko spiesznym krokiem tez udala sie w tamtym kierunku. Po chwili byly juz na zewnatrz i wsiadaly do samochodu.
- Wreszcie! Alex poprowadzisz? Ja nie mam sily... - dala mu kluczyki
- I jak było? - pocałował Blue - Lotte nie wierze! Dajesz mi swoje cacko do prowadzenia? - zaśmiał się.
- Byłyśmy rozchwytywane jak zawsze - młodsza uśmiechnęła się szeroko.
- Tylko dlatego, ze padam z nog. I mozna powiedziec, ze ci ufam, wiec uwazaj - zasmiala sie i wsiadla do tylu samochodu obok brata, w ktorego od razu sie wtulila
- Mozna powiedzieć? - uniósł prawą brew i spojrzał na szwagierkę w lusterku.
- Nie kombinuj, tylko jedz - zasmiala sie - ale ostroznie! - pogrozila mu palcem.

Po niecałych trzydziestu minutach byli już w mieszkaniu.
- Padam - Blue rzuciła się na kanapę.
- Ja też - jej siostra zrobiła to samo.
- Ollie
- Mhm.
- Nie powiedziałeś jak ci się podobało? nie było nudno? Jak wypadłyśmy? - młodsza zaczęła zadawać pytania.
- Nie byłem jeszcze na żadnym waszym pokazie i...Byłyście cudowne! Faceci nie mogli oderwać od was oczu. Ale mam szczęście mając takie śliczne siostry - uśmiechnął się szeroko i przytulił bliźniaczki.
- Tyle wygrac, co? - zasmiala sie Lotte - Siostro moja, czy my nie mialysmy zadzwonić do Blillie'go i zapytac jak on sie zapatruje zeby nas ze soba zabrac? - spojrzala na nia z jedna uniesiona brwia.
Ollie usmiechnal sie szeroko.
- Ee - zaczela Blue - a nie mowilam ci ze dzwonilam? - siostra spojrzala na nia - zapomnilam widocznie. Ale tak opowiadasz ze jedziemy z moimi chrzestnym w trase, ze myslalam ze ci powiedzialam - wyszczerzyla sie.
- No to gadaj co powiedzial - ponaglila ja siostra.
- No ze oczywiscie mozemy jechac - usmiechnela sie - pojedziemy z calym All Time Low - popatrzyla na Alexa - z Nowego Yorku, a Green Day przyleci z LA.
- Super! - usmiechnela sie - To gdzie lecimy?
- Do Holandii. Pozniej polecimy z nimi do Polski i jak bedziemy chcialy to na jakis koncert w Rosji jeszcze. W ogole to bedzie jakis rodzinny wyjazd - zasmiala sie.
- To może jeszcze weźmy Ollie'go i rodziców - Lotte też parsknęła śmiechem - Już ich widzę na koncercie rockowym hahaha - wybuchnęłam śmiechem udając swoich rodziców
- wystarczy ze Billie i Mike zabieraja wszystkich - Blue sie zasmiala - chociaz tato by sie jeszcze nadawal, bo mama nie lubi. A mlody spokojnie - popatrzyla na brata - zabierzemy Cie na Reading - usmiechnela sie.
- A kogo właściwie zabierają - opanowała swój śmiech starsza
- No jak to kogo? Billie zabiera Addie oraz Jacoba i Joela. A Mike ciagnie ze soba Brittney z Brixtonem i Rudy Mae. Dobrze ze Tre jedzie bez dzieci - zasmiala sie.
- Mike bierze te maluchy? - zdziwil sie Alex.
- A co, nie wolno mu? Rudy jest taka slodka - rozmarzyla sie mlodsza.
- Oww, ale super! To ja już im powiem, kto się nimi wszystkimi może zająć jak będą chcieli sobie odsapnąć. Jeeej jak ja kocham te maluchy!
- haha - zasmiala sie mlodsza - no pewnie! Tylko nie wiem czy Britt bedzie chciala je odstapic na krok. Takie skarby male. Sama slodycz..
- Czy wy czasami nie przesadzacie? - Ollie.
- Nasz mały słodki Ollieeeee... -przeciągnęły obydwie i rzuciły się na brata, żeby go wyprzytulać.
- Dobra, dobra! Już spokój, nic nie mówiłem - mówił przez śmiech
- No ja myślę! Dzieci są słodziutkie - szturchnęła go Lotte
- Nawet ty taki kiedys byles braciszku - mlodsza poczochrala go po wlosach.
- A teraz nie jestem? - zapytal z podniesiona brwia.
- Jesteś jeszcze słodszy. Gdybyś nie był moim bratem to bym cię rwała - zaśmiała się Lotte i szturchnęła go łokciem
- No siostra, bo zacznę się ciebie bać
- Haha bez przesaaady, krzywdy bym ci nie zrobiła - puściła mu oczko
Blue razem z Alexem przysłuchiwali się tej wymianie zdań pomiędzy rodzeństwem z bananem na twarzach.
Przekomarzali się tak jeszcze trochę aż w końcu dziewczyny stwierdziły, że są padnięte. Wszyscy po kolei poszli się umyć i spać.

~~~~~

Hej Laski! ;*
Jak tam ostatnie dni wolności?
Nie wiem co się dzieje.. Niby była radość z opowiadania, ale ostatnio nie pałacie optymizmem z okazji nowego rozdziału..
Może to dlatego, że ja je dodaję..?
Obiecuję, że następny to już będzie robota Anki ;)
Trzymajcie się ;*

Anusiak & Alice czyli Charlotte & Blue

5 komentarzy:

  1. hohohooh :D
    ja sie ciesze tylko czekam i czekam na TW :p
    rdz super :****
    kocham <33333333

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak nie za dobrze mają te siostry? :D
    Żartuję :)
    Ale refleks mają super ^^
    I jadą w trasę z Green Day'em *-*
    Rozdział świetny :)
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
  3. Nominowałam Was do Versatile Blogger Award;)x
    http://fans-thewanted.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. No hey ;)
    wreszcie się za to zabrałam i powiem ,że świetne jest to opko Wasze ;)
    Kurde ,ale tym to dobrze!Imprezki ,pokazy ,chłopaki ,czego chcieć więcej?
    hmm no może The Wanted ^^ zżera mnie ciekawość kiedy ci panowie się pojawią.

    Weny Słońca ,czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Trasa z Green Day?
    Niezbyt się zielonymi interesuje, ale z tego co się orientuje może być nieźle.
    Ba!
    Będzie nieźle.
    Chociaż.... Nieźle to mało powiedziane.
    Ja w dalszym ciągu koczuję w krzakach i czekam na The Wanted!
    Dżizas Chrystas Jak to brzmi!
    Chcę też was poinformować, że nominowałam was (powtórzenia, błędy moja facetka od polskiego by umarła i umrze w poniedziałek) do The Versatile Blogger Award.
    Bez kopiuj wklej bym chyba umarła.
    Więcej info u mnie na jedynce:
    http://o-tw.blogspot.com/
    Pozdrawiam



    Indica...

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy!