13 sierpnia 2013

Rozdział 4. Ollie.

Lotte obudził hałas.
- No tak - mruknęła i wstała z łóżka.
Była godzina 8:15 a nawet Alex już nie spał. Wyszła z pokoju i jak zawsze, zrobiła Blue wjazd do pokoju. Cicho usiadła na fotelu w kącie pokoju i przysłuchiwała się parze. Teraz była kolej na zwrotkę Blue.

"Throw my cards, give you my heart
Wish we could start all over
Nothing’s making sense at all
Try to open up my eyes
I’m hopin’ for a chance to make it alright"

I wspólny refren. Nawet starsza nuciła go cichutko, nie przeszkadzając. Tekst się skończył, ale Alex zagrał jeszcze kawałek melodii na swojej ulubionej gitarze akustycznej, którą trzymał u Blue.
- Zaśpiewajcie mi jeszcze moja ulubioną Therapy - poprosiła Lotte.
- To ulubiona nas wszystkich - uśmiechnął się Alex - z Nothing Personal.
- Bo ty ja napisałeś kochanie - Blue pocałowała chłopaka w policzek - Ale śpiewaliśmy już.
- Ale skoro wszyscy ją lubimy to zaśpiewajcie jeszcze raz - zrobiła kocie oczka.
- Niech będzie. Czego się nie robi dla upierdliwej siostrzyczki - Blue wyszczerzyła się do Lotte.
- Też cię kocham, Skarbie - wysłała jej buziaka i wsłuchała się w słowa śpiewane przez parę.
Uwielbiała słuchać ich razem, dopełniali się w każdym calu. Lotte sama zaczęła nucić pod nosem tekst i ruszać się w rytm muzyki. Kiedy się skończyła powiedziała:
- Uwielbiam was, robaczki - i uśmiechnęła się do nich słodko.
- Wiemy - odparli równo i po tym jak Alex odłożył gitarę, rzucili się na Lotte.
- Dobra, dobra! Dosyć tych czułości - zaśmiała się i starała wyswobodzić z ich objęć - Idę do sklepu po coś na śniadanie, bo lodówka świeci pustkami.
- Zero miłości dla bliźniego - skomentował Alex.
- Dobry pomysł siostro. Ale obiad jemy na mieście, prawda?
- Miłości to masz zanadto od mojej siostry, Alex... Myślę, że tak, odbierzemy akurat Ollie’go z lotniska i razem z nim pójdziemy.
- To idź już lepiej do tego sklepu, bo potrzebuję trochę miłości - spojrzał na Blue, która zaczęła się śmiać.
- Oho... - przekręciła oczami i wyszła z pokoju siostry kierując się do swojego.
Ubrała się i udała do najbliższego sklepu spożywczego. Pomyślała, że zrobi omlety z owocami i serem z dodatkiem bitej śmietany na śniadanie w ramach rekompensaty za wczorajszą jajecznicę zrobioną przez Alexa.

Tymczasem Alex z Blue po prostu przytulili się do siebie. Postanowili poleżeć trochę w ciszy, zanim wróci Lotte i będzie kazała przyjść na śniadanie, ubrać się i jechać po brata.

Pół godziny później usłyszeli krzyk z dołu, że śniadanie gotowe i chcąc nie chcąc musieli doczłapać do kuchni.
- Ale zapachy - Blue wchodząc do kuchni wciągnęła słodkie powietrze - O omlety - usiadła przy stole, a obok niej Alex.
- Ulubione śniadanie mojego szwagra - uśmiechnęła się i położyła talerz przed Gaskarth'em i zaraz potem przed siostrą - Smacznego, dzieci - powiedziała i sama usiadła z zamiarem zjedzenia śniadania.
- Odezwała się najstarsza - Alex - Mmm pycha.
- No pewnie - puściła mu oczko - Cieszę się, że ci smakuje. A tobie, Blue?
- Co? - zaczęła z pełna buzią młodsza, skupiając całą swoja uwagę na talerzu - Pychoooota - uśmiechnęła się, przełykając kęs.
Alex zbliżył się do swojej dziewczyny i pocałował, zlizując tym samym bita śmietanę z jej ust.
- Ej! To była moja śmietana Gaskarth!
- Zawsze mogę ci zaoferować dokładkę - zaśmiała się Lotte.
- Z chęcią, ale chyba nie dam razy - odstawiła talerz i pogłaskała się po brzuchu - Dziękuję - puściła oczko do siostry.
- Ja też - dorzucił Alex.
- A proszę bardzo - uśmiechnęła się, wzięła talerze i wstawiła do zmywarki - O której mamy być na lotnisku po młodego?
- O 12?
- Yy... ja nie pamiętam...
- No ładnie dziewczyny - Alex pokręcił głową - idę do niego zadzwonić - powiedział i poszedł na górę.
Siostry równocześnie popatrzyły na siebie i wzruszyły ramionami.

Dwie godziny później wszyscy zaczęli się szykować do wyjścia. Dziewczyny nie wiedziały, o której przylatuje samolot, bo Alex nie chciał im powiedzieć.
Po godzinie wszyscy byli już gotowi. Blue i Alex w końcu się ubrali, a Lotte postanowiła jechać w tym stroju, w którym była w sklepie. Wszyscy wsiedli do Audi starszej z sióstr i pojechali na lotnisko.
Kiedy dojechali, znaleźli terminal, w którym pojawi się najmłodszy Armstrong i czekali aż jego lot pojawi się na tablicy przylotów.
- Długo jeeeszcze? - niecierpliwiła się starsza bliźniaczka.
- Ja też się stęskniłam za naszym małym braciszkiem, ale spokojnie - Blue przytuliła siostrę.
- Po prostu nie lubię czekać, tym bardziej jak nie wiem, ile mam czekać - wysłała mordercze spojrzenie Alexowi.
- Spokojnie mała, zaraz będą wychodzić.
- No ja myślę... - powiedziała i po chwili zobaczyła jak zaczynają wychodzić ludzie.
W tłumie ujrzała brata w tym samym momencie co Blue i obie krzyknęły:
- Ollie! – po czym rzuciły się w stronę małolata.
Po 10 minutach duszenia siedemnastolatka przez siostry, do Ollie'go podszedł Alex.
- Alex ratuj - przybił piątkę z chłopakiem siostry.
- Cześć młody - starszy objął młodszego i podniósł - Aż tak cię zdusiły?
- Nic nie mów. Wszyscy ludzie widzieli - zaśmiał się - Przynajmniej ty jesteś normalny.
- To tylko pozory, Młody - wyszczerzyła się Lotte - Poza tym, co się dziwisz, stęskniłyśmy się! - wzięła go pod ramię
- No właśnie, więc się nie dziw, że musiałyśmy cię wyściskać - dołączyła się Blue i złapała go z drugiej strony - Zresztą, widziałeś wzrok wszystkich facetów? Zazdrościli ci - zaśmiała się.
Rodzeństwo poszło przodem a Alex wziął walizkę młodego i idąc za nimi ciągnął ja za sobą. Gdy wyszli z lotniska, zapakowali się do samochodu Lotte.
- A gdzie twoje porsche Blue?
- Jeszcze u mechanika.. Ta naprawa wlecze się i wlecze..
- Szkoda.
- Zadzwonię jutro do Maxa i zapytam kiedy będzie - uśmiechnęła się do brata.
- Kierowco, gdzie jedziemy na ten obiad? - wtrącił Alex.
- Przepraszam Cię bardzo braciszku, czy jakiś problem z moją Er Ósemeczką?
- Skądże znowu, jest świetna - zaśmiał się.
- No ja myślę. A co do twojego pytania Alex, a gdzie Twoja kobieta i jej siostra najchętniej jedzą obiady? - uśmiechnęła się do niego w lusterku.
- Jego kobieta najchętniej pojechałaby na obiad do jego mamy - powiedziała Blue uśmiechając się szeroko do swojego faceta, za co dostała soczystego buziaka.
- Widzisz Ollie? I ja to muszę wytrzymywać cały czas - przewróciła oczami a chłopak się zaśmiał.
- No naprawdę, baaaardzo ci współczuje.
- Takie życie - puściła mu oczko z uśmiechem i zaparkowała przed restauracją.
- Ciesz się, że nie zabrałem ze sobą Mii – zaśmiał się a starsza odetchnęła z ulgą.
- Ciesz się Lotte ze nie mieszkamy w kawalerce z jednym pokojem - zaśmiała się młodsza - Wtedy byś nie wytrzymała. Mmm Dolce Vita - wysiadła z auta a za nią reszta.
- Na miejscu bym chyba umarła. No to ja jak zwykle makaron z pesto i krewetkami, a wy? - zapytała wchodząc do lokalu.
- Daj mi się chociaż zorientować co tu maja, siostra - odezwał się Ollie.
- Dobrze, dobrze. Dzisiaj stolik dla czterech osób poprosimy - uśmiechnęła się do kelnera stojącego w wejściu, którego dobrze już znała.
- My też to samo, prawda Blue?
- Tak - uśmiechnęła się.
Niecałe pół godziny później wszyscy zajadali się swoimi daniami.
- To opowiadaj Ol, co tam słychać w LA. Jak rodzice i wszystko wszystko - zaczęła rozmowę młodsza.
- W porządku. Rodzice przeżywają drugą młodość chyba, bo ciągle na jakieś imprezki chodzą, nawet częściej niż ja - zaśmiał się - Zresztą przyjadą to sobie z nimi pogadacie. LA się nie zmieniło, dalej wszystko tak samo wygląda. A ja obijam się z Mią to tu to tam, tańczę i to coraz lepiej, wiec możecie być dumne - uśmiechnął się.
- No proszę, już wiem w kogo się wdałyśmy z tymi imprezkami- zaśmiała się Charlotte - I oczywiście, że jesteśmy dumne Ollie - wysłała mu szeroki uśmiech.
- No pewnie ze tak - Blue przytuliła brata – Wiesz, zawsze możesz wychodzić z Mią i rodzicami - zaśmiała się.
- Musze się nad tym zastanowić - brat tez się roześmiał - A co u was? Gdzie wyjeżdżacie tym razem?
- Lotte sobie wymyśliła wycieczkę do Europy... - zaczęła młodsza, ale siostra jej przerwała.
- Do Wielkiej Brytanii, ale jak zwykle naszej słodkiej Blue coś musi nie pasować, jeśli to nie ona wymyśliła. A ja jeszcze o nią dbam i chce żeby dłużej widziała się z Alexem... I tak mi się odpłaca - pokręciła głowa.
- Jak to dłużej z Alexem?
- Chcemy zabrać się z Billie'm i po drodze potowarzyszyć im na kilku koncertach.
- Ej, faajnie. Sam bym się tak przejechał. O co ci chodzi, Siostra? - szturchnął Blue łokciem.
- Oj tam nie pasować. Po prostu nie lubię deszczu - wytknęła język siostrze - A poza tym dwa miesiące na drugiej półkuli bez Alexa i rodzinki...
- W lipcu mamy koncerty w Europie przecież - chłopak przytulił Blue.
- No tak, ale nie będzie czasu się widzieć. Oprócz tych kilku koncertów, na których będziemy. A później wracacie do stanów i tam gracie... Zobaczymy się w Reading dopiero, bo pojedziemy, prawda Lotte? - uśmiechnęła się - I Ollie mógłby przylecieć z Billie'm na koncert. Potem wrócimy do Nowego Yorku.
- Pewnie, że pojedziemy. Też będę tęsknic za moim szwagrem - poczochrała go po włosach - Oo właśnie Ol. Wziąłbyś Mie ze sobą - uśmiechnęła się do niego - Kilka dni jeszcze byśmy mogli tam spędzić wszyscy razem.
- No pewnie! - odparł Ollie z radością.
- Ale będzie super - Alex.
- I zostawimy Anglię w spokoju i polecimy np do...
- Grecji! - rzucił Ol - Mia zawsze mówi, ze chce tam pojechać - wyszczerzył się.
- Młody chce zapunktować - siostry powiedziały razem i uśmiechnęły się do siebie.
- Oj tam oj tam - zarumienił się - chce po prostu żeby była szczęśliwa.
- Widać, ze ci zależy braciszku - Blue szturchnęła brata.
- No pewnie. Bardzo.
- Haha Blue a pamiętasz jak nasz mały Ollie opowiadał nam jak pierwszy raz pocałował dziewczynę? - Lotte wybuchła głośnym śmiechem.
- Haha nigdy tego nie zapomnę.  Poczekaj jak to było?  Albo mnie zdzielisz albo mi ulegniesz? - przypomniała słowa brata i dalej wszyscy się śmiali.
- Wredne jesteście nic wam więcej nie powiem - udał obrażonego, ale sam miał uśmiech na twarzy - Poza tym wy wcale nie byłyście lepsze. Pierwszy pocałunek z tym samym chłopakiem...
- Ej, ja o tym nie wiedziałem! Ładne rzeczy... - wtrącił się Alex
- Ollie, policzymy się w domu - Blue groźnie spojrzała na brata, ale zaraz potem zaczęła się cieszyć - Słońce ile my miałyśmy wtedy lat? - zwróciła się do siostry.
- O matko... z siedem? -zachichotała - Już od małego nas ciągnęło do tych samych facetów - pościła jej oczko.
- Już się boje... A pamiętacie... jak on miał na imię? Chris? Co obie z nim chodziłyście a on nawet o tym nie wiedział?
- Haha taaak, Chris... poza tym, bo to on jeden był nieświadomy, ze ma dwie laski? - zaśmiała się Lotte - jeeezu kiedy to było... Stare czasy.
- Haha no - zaśmiała się Blue - wielu takich było. Biedaki - przybiły sobie z Lotte piątkę - Ale to były stare czasy, które już nie wrócą. Teraz dzielimy się wieloma rzeczami, ale NA PEWNO NIE FACETAMI - powiedziała młodsza podkreślając ostatnie słowa - prawda misiek?
- No nie byłabym taka pewna - uśmiechnęła się zadziornie a Alex i Blue wysłali jej zdziwione spojrzenie - Żartuuuje - wyszczerzyła się - Dobra, zbieramy się do domu, co? Napijemy się jakiegoś piweczka. A Ollie soczku - zaśmiała się.
- No ja myślę - Blue - tylko czy my mamy w lodówce coś niealkoholowego? - zaśmiała się.
- Wodę w kranie - dołączyła do niej starsza.
Szybko zapłacili rachunek i udali się w stronę wyjścia z restauracji. Gdy wsiadali do samochodu, telefon Alexa zaczął dzwonić Chłopak przeprosił wszystkich i odszedł kawałek dalej. Reszta wsiadła do samochodu i obserwowała jak Alex żywo z kimś rozmawia. W końcu dołączył do reszty z szerokim uśmiechem.
- Z czego się tak cieszysz kochanie?
- Jack wrócił z Baltimore i wpadnie do nas wieczorem - wyszczerzył się.
- Eee, słucham?
- Lotte wszyscy wiemy, ze zanim nie przepadasz, ale to mój przyjaciel, z którym dawno się nie widziałem...
- Nasz – poprawiła go Blue.
- Ja właściwie też go nie widziałem szmat czasu... - odezwał się Ol
- I Ty Brutusie .. róbcie co chcecie - ruszyła samochodem z gorszym humorem.
Nie wiadomo czemu, ale nie przepadała za kumplem swojego szwagra. Zawsze gdy go widziała to działał jej na nerwy, nawet kiedy się nie odzywał słowem. Wystarczyła sama jego obecność.
- Oj Lotte - młodsza próbowała jakoś załagodzić sytuacje - to przecież tylko jeden wieczór. Nie będzie u nas siedzieć cały tydzień.
- A ostatnio to co było?
- Ostatnio to... Nie pamiętam - Blue uśmiechnęła się rozkładając ręce.
- No nie dziwie się, jak chlaliście dzień i noc przez bite 3 dni...
- 3 dni? - zdziwił się Alex - A myślałem, że to był jeden wieczór - zaśmiał się.
- No to ładnie się tu bawicie - Ol.
- Jakbyś się napiła z nami to byś na pewno polubiła Bakarata - Blue - A ty młody ani słowa rodzicom.
- Jak będę się mógł napić z wami - siostry zrobiły duże oczy - kiedyś - wyszczerzył się.
- Spoko młody - zaczął Alex - na weselu Lotte się napijemy - puścił oczko do starszej.
- Noooo na pewno, Gaskarth. Prędzej uchlejesz się na własnym niż na moim. Ja nie dam się nikomu uwiązać - wjechała na parking podziemny i zaparkowała samochód na swoim miejscu.
- Daje ci rok. Zmienisz decyzje w tym czasie - wysiadł z samochodu.
- Oj, Alex... jak ty mało mnie znasz - zaśmiała się
- Uwierz mi, ze znam cie lepiej niż myślisz.
Wszyscy wsiedli do windy i wjechali na 38 piętro, gdzie mieścił się apartament sióstr.
- Ehe... Chyba Ci się bliźniaczki pomyliły. To moja siostrę dobrze znasz, nie mnie - uśmiechnęła się słodko - Blue, masz gdzieś klucze na wierzchu?
- Jeszcze wspomnisz moje słowa Lotte.
- Hm - młodsza otworzyła torebkę - gdzieś tu powinny być - zaczęła szukać.
- Dobra, może ja szybciej znajdę - odezwała się starsza puszczając mimo uszu słowa Alexa.
- Mam! - wyszczerzyła się do starszej Blue i zaczęła otwierać zamki.
- Jak myślisz nadejdzie kiedyś ta chwila, kiedy obie znajdziemy klucze od razu? - zaśmiała się Charlotte i weszła do środka.
- Chyba nie - wyszczerzyła się do niej młodsza - To co? Piwo?
- O taaak! Tylko zimne! - krzyknął Alex i zniknął w salonie z młodym a siostry poszły do kuchni.
- Gentlemani...
- No nie?
- Mam pomysł. Blue daj mi piwo Alexa.
- A po co?
- Zobaczysz - uśmiechnęła się zadziornie.
Wzięła puszkę od siostry i zaczęła nią trząść. Po chwili oddala ja siostrze.
- No to teraz możesz mu ja dać.
- Sama mu daj! Zaraz będzie na mnie.
- Ode mnie nie weźmie, bo wyczuje w tym moje niecne zamiary, ale od własnej dziewczyny nie będzie się spodziewał - wzięła ja pod ramie i biorąc puszki tez dla nich skierowała siebie i siostrę do salonu - Spoko, jak coś, awanturę biorę na siebie - szepnęła jej jeszcze do ucha.
- Sprzątać tez nie będę - odpowiedziała.
Siostry weszły do salonu. Lotte podała puszkę coli Ollie'mu i usiadła obok niego popijając swoje piwo. Blue podała piwo Alexowi i usiadła na drugim fotelu. Chłopaki już zdążyli włączyć telewizor.
- Oglądamy coś?
- Yy - zaczął najmłodszy - chcieliśmy z Alexem pograć na konsoli - powiedział a siostry przewróciły oczami.
- Chyba tylko dlatego ona tu jest - powiedziała starsza pijąc kolejny łyk zimnego napoju.
- Dla naszych dzieciaków - Blue popatrzyła na graczy.
- Oj tam oj tam - Alex zabrał się za puszkę - To w co gramy Ol? - otworzył ja - Kur...! - krzyknął i wstał kiedy zawartość puszki strzeliła mu w twarz, a reszta wybuchła głośnym śmiechem.
- Uwierz mi Lotte, ze zemsta będzie słodka - wysłał jej mordercze spojrzenie.
- Ale o co ci chodzi? Przecież to nie moja wina, ze puszka była wstrząśnięta - udawała niewinną.
- No nie, nie twoja. To tylko twoje ręce. Idę się przebrać, Oszołomy.
- Haha warto było - zaśmiała się Lotte a Ol ze śmiechem przybił jej piątkę.
- Ty się tak nie śmiej, tylko biegnij po mopa, bo się będzie cala podłoga kleić - mówiła przez śmiech Blue - a ja idę jakoś załagodzić sytuacje.
- Przecież Alex sam się umie przebrać - zaśmiał się Ollie.
- Możliwe, ale nikt nie robi tego tak dobrze jak Blue - wyszczerzyła się starsza.
- A ja myślałem, ze lepsza jest w rozbieraniu - wybuch najmłodszy a Lotte zaczęła kaszleć, bo zakrztusiła się piwem.
- Dobrze ci tak wariatko - młodsza pokazała język siostrze i pobiegła na gore.
- Haha dom wariatów - zaśmiała się i poszła po mopa.
Pobieżnie zmyla podłogę i ponownie usiadła na kanapie.
- Dobra, młody. Im się pewnie trochę zejdzie, to pokaz mi jak to działa - pokazała wzrokiem konsole.
- Chcesz zagrać? - wyszczerzył się
- Z młodszym bratem? Zawsze! - poczochrała go po włosach - tylko żadne strzelanki i inne pierdoły.
- No wybacz, malowania paznokci tu nie ma - zaśmiał się - Wyścigi?
- Ooo, może być.

Grali już dobre pół godziny, kiedy w końcu Alex zszedł z Blue na dół.
- Juhuu! - krzyknęła Lotte - znów wygrałam - wyszczerzyła się.
- Jak mnie non stop szturchasz albo kopiesz to co się dziwić - bronił się Ollie.
- Oj tam oj tam. Widzę, że Blue już zlizała z Ciebie piwo, Alex? - zaśmiała się.
- Nie tylko piwo - wyszczerzył się Alex, dziewczyna popatrzyła na niego - przecież żartuje - zaczął się śmiać.
- Nie skomentuje tego - wywróciła oczami - to już wiem co będziemy robić jak nam się będzie nudziło - wskazała na konsole.
- A ty umiesz grać?
- No pewnie. Alex mnie nauczył jak byliśmy w Baltimore ostatnio.
- No tak. Ale ty mokra nie byłaś - starsza dopiero zauważyła ze Blue się przebrała.
- Ale już miałam dość tej spódnicy - wytknęła jej język - Zresztą Jack przyjdzie niedługo.
- Niedługo to kiedy?
- Za jakąś godzinę Charlotte.
- Oho, to trzeba się będzie ewakuować albo zachlać - zaśmiała się.
- Daj spokój, jakoś wytrzymasz.
- Ale pewnie nie długo - puściła oczko bratu - Dobra, ostatni wyścig! - powiedziała i przyszykowała się do startu.
Oczywiście na jednym się nie skończyło i grali do czasu kiedy przyszedł Jack.


~~~~~

Hej wszystkim ;***
Jak tam wakacje mijają? :)
Anusiak pojechała właśnie na drugi koniec Polski i mnie zostawiła... ;d
Ale ja wyjeżdżam w czwartek :)
Mam nadzieję, że pogoda dopisze ;)
Zauważyłyśmy, że coraz mniej Wam się chyba podoba, bo ilość komentarzy spada...
Jeśli nie chce się Wam komentować to zachęcamy do klikania na reakcje ^^
No nic, mamy nadzieję, że przy tym rozdziale się jednak nie nudzicie ;D

Anusiak & Alice czyli Charlotte & Blue

4 komentarze:

  1. Rozdział zajebisty i znowu jestem pierwsza^^
    Jak można się nudzić na tym blogu nie kumam tego
    BOMBA BOMBA I JESZCZE RAS BOMBA
    Czekam na NN
    Weny:*******

    Zapraszam do mnie-->http://rocketthewanted.blogspot.com/
    http://nathanialex.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. hehehehe :D
    fajny rdz ^^
    czekam na więcej :p
    gdzie ty sie wybierasz ?!
    ja nic nie wiem !
    co to ma być ?!
    chcesz sie pokłócić ?!
    kocham cie <3333333

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny rozdział :)
    Tak to już jest jak się rodzinka zjedzie ^^
    Ten przyjaciel jest aż tak zły?
    I te przestrogi Alex'a - W rok Lotte oszaleje dla jednego faceta. ^^
    Jej tyle pytań...
    To udanego wyjazdu i do następnego :)
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział bardzo dobry;pp Spokojnie nie nudziłam się przy czytaniu;pp
    Ostrzeżenie Alexa ;pp hehe;p fajnie to napisałaś;pp
    Czekam na next;pp
    Życzę dużo weny;pp

    PS Poradziłaś sobie;pp

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy!