8 sierpnia 2013

Rozdział 3. Dres day.

Blue obudziła się jak zwykle przed 8. Alex jeszcze spał, więc delikatnie odsunęła sie od niego i wyszła z łóżka. Ubrała się o dziwo w długi, szary dres i sportowa zieloną koszulkę. Tak, takie ubrania też posiadała w swojej garderobie. Spięła włosy w wysokiego kucyka i zeszła do kuchni. Nalała sobie soku pomarańczowego i usiadła na kanapie w salonie. Po godzinie skakania po kanałach usłyszała jak ktoś schodzi po schodach.
- Tu jestem Alex - powiedziała nie oglądając się za siebie.
- To ja - usłyszała Lotte.
Jej siostra weszła do salonu ubrana w niemalże identyczny strój jak Blue, z ta różnicą, że bluzkę miała w kolorze niebieskim.
- Cześć, Misiek... dzięki za przetransportowanie mnie do łóżka - usiadła obok niej i ucałowała w policzek.
- A miałam inne wyjście? - nawet na nią nie spojrzała.
- W sumie to miałaś. Mogłaś mnie olać, a nie olałaś. Za to Cie kocham, mała.
- Zawsze muszę ci ratować tyłek Lotte. Przyzwyczaiłam się - spojrzała na siostrę - Też cię kocham - przytuliła ją.
- Wiedziałam, że jak zwykle szybko mi wybaczysz - zaśmiała sie i odwzajemniła uścisk - No dobra, to co tym razem nawywijałam? Bo ostatnie co pamiętam to jak weszłam do CIELO i obczaiłam przystojniaczka z dołeczkiem na policzku...
- No wiesz, nie chcę żebyś znowu - podkreśliła to słowo - płakała przez tydzień, że nikt cię nie kocha - zaśmiała się - A tak na serio to nigdy bym sobie nie wybaczyła jakbyś połknęła tą tabletkę i ten facet by ci coś zrobił...
- Jaka tabletkę? - zdziwiła się.
- Chciał cię nafaszerować jakimś świństwem słońce. Gdybyśmy przyszli kilka minut później - Blue spuściła wzrok.
- O boże, Blue... - zabrakło jej słów - Jak ja się cieszę, że Cię mam...
- Wiem - wyszczerzyła się - i przepraszam, że tak na ciebie nawrzeszczałam jak nas wyrzucili z Amnesii.
- Byłabym hipokrytką gdybym miała do ciebie o to pretensje teraz. Także dajmy temu spokój i zjedzmy jakieś dobre śniadanko - puściła jej oczko.
- Faktycznie - dźgnęła ją łokciem w żebro - To ja lecę obudzić Alexa - uśmiechnęła się szeroko i znalazła się na schodach - a później może zadzwonimy do Ollie'go hm?
- Jak zwykle masz tylko same dobre pomysły – krzyknęła do siostry mówiąc w ten sposób, że się zgadza.
Dawno nie widziały sie z bratem, a że niedługo wyjeżdżają na całe wakacje to trzeba się koniecznie nagadać. Podeszła do lodówki, otworzyła ją i zastanawiała się co by tu dobrego zjeść.
Młodsza weszła do sypialni, ale nie zastała tam szatyna. Usłyszała szum wody w łazience. Otworzyła po cichu drzwi i wychyliła głowę. Mimo iż Alex zamknął się w kabinie, było go dobrze widać. W końcu była przezroczysta. Wpatrywała się w niego dobre kilka minut. Gdy chłopak wyszedł i zobaczył Blue, ona wyszczerzyła się tylko.
- Zejdź zaraz na śniadanie - krzyknęła i pobiegła do kuchni - To co jemy? - zapytała siostry widząc jej zamyślenie przed lodówka.
- No właśnie nie wiem... Wena mnie opuściła. Masz jakiś pomysł?
- Nad czym myślicie? - rozmyślania dziewczyn przerwał Alex.
Lotte dostała buziaka w policzek a Blue pocałował w usta i przytulił od tyłu.
- Nad śniadaniem.
- To ja może zrobię jajecznicę - zaoferował - Swoja drogą, wyglądamy komicznie - zaśmiał się.
- No tak, dres rządzi!
- Od zawsze wiedziałam, Kochany, że jesteś idealnym szwagrem - zaśmiała sie Charlotte i poklepała chłopaka siostry po ramieniu. - Co do ubioru to fakt, zaniedbujemy się - ze śmiechem usiadła przy stole.
- No pewnie, że tak - wyszczerzył się - No i szwagierkę też mam niczego sobie - zaśmiał się.
- Już się tak nie podlizuj do mojej siostry - Blue.
- Siadaj kochanie już się biorę za gotowanie.
- Człowiek nie czuje jak rymuje, tak?
- W rzeczy samej słońce.
- A co do dresu, to jak to dzień po imprezie.
- Trzeba sie będzie doprowadzić do porządku później i dać dobry przykład naszemu braciszkowi - zaśmiała sie Lotte.
- Przecież będziemy z nim rozmawiały tylko przez telefon miśku - zauważyła młodsza.
- Ale pozory trzeba stwarzać tak? Poza tym mogłybyśmy go zaprosić do nas na kilka dni. Stęskniłam się za tym naszym małolatem.
- No tak Lotte musi dobrze wyglądać nawet jak rozmawia z kimś przez telefon - zaśmiała się młodsza - Masz rację. A w ogóle to nie powiedziałaś kiedy chcesz jechać do tej całej Anglii - przytuliła się do Alexa.
- No pewnie - też się zaśmiała - Myślałam o dniu twojego ostatniego egzaminu na uczelni.
- Czyli 15, bo egzamin mam 14, ale musze jeden dzień odsapnąć i wynik sprawdzić.
- No to idealnie, a może byśmy pogadały z wujkiem i po drodze zahaczyły o parę ich koncertów? Mogłabyś dzięki temu jeszcze trochę czasu spędzić z Alexem.
- Dobrze kombinujesz Charlotte - szatyn uśmiechnął sie do starszej.
- No można, dawno nie widziałyśmy Billie’go. I jeszcze byśmy cos zwiedziły przy okazji. Aż tak sie o mnie martwisz, że nie chcesz żebym spędzała samotnie noce? - zaśmiała sie Blue.
- No pewnie - puściła oczko szwagrowi - Słonce nie chce żebyś uschła od tak długiego braku seksu, wiec dam Ci jeszcze kilka dni na wyżycie sie - uśmiechnęła sie słodko do siostry.
- Ach dziękuje ci dobra kobieto za łaskę - odwzajemniła uśmiech i teatralnie pokłoniła sie siostrze - Co z tym śniadaniem kochanie?
- W sumie to skończone - uśmiechnął sie do dziewczyn. Nałożył im jajecznice na talerze i usiadł przy stole.
- Dla Ciebie wszystko Skarbie - wyszczerzyła sie do niej - Mmm... Alex chyba zatrudnimy cie na stałe - zachwyciła sie zapachem posiłku.
- Tak, tak ja ciebie też - wystawiła jej język.
- Poczekaj aż spróbujesz - Alex podał Lotte widelec - a na stałe to ja i tak jestem - pocałował Blue w czoło.
- Ale nie zawsze chcesz gotować niestety - wzięła widelec do ust.
- Nie za dużo chcesz młoda? - Alex wystawił jej język.
- Skądże znowu - uśmiechnęła się słodko - Ja po prostu myślę, że twój talent nie powinien się marnować.
- Może zgłoszę do MasterChef? Co o tym myślisz?
- Nie no bez przesady... - zaśmiała się
- Dziękuję ci bardzo Lotte - udał obrażonego.
- Ale jajecznica pyszna, Kochany! Widzisz? - pokazała pusty talerz - Zjadłam całą i jeszcze żyję!
- Masz szczęście - zerknął - Ale i tak jestem obrażony - odwrócił wzrok.
Blue ledwie powstrzymywała śmiech.
- Sam dobrze wiesz, że nie umiesz się na mnie długo gniewać - puściła oczko do siostry.
- Pff - przytulił się do swojej dziewczyny.
- Jak dzieci - pokręciła głową młodsza.
- Oj tam, my po prostu lubimy się trochę ze sobą podrażnić, nie Alex? - spojrzała na chłopaka z uśmiechem.
- Kochanie, powiedz dla tej pani obok, że się do niej nie odzywam - jeszcze mocniej przytulił się do dziewczyny.
- Nie odzywa się do ciebie - powtórzyła.
- Oho, zobaczymy jak długo - znów się zaśmiała i odstawiła swój talerz do zmywarki - Nie wiem jak wy, ale ja idę się polenić przed TV.
- My też idziemy - powiedzieli równo - Ale ja nie siedzę obok tej w niebieskiej koszulce - dodał Alex.
Lotte nie wytrzymała, wybuchnęła śmiechem i usiadła na fotelu z pilotem w ręku.
- Czyli dzisiaj dzień na kanapie?
- A masz jakiś inny pomysł?
- Gdzie mój telefon? - Blue - Trzeba do młodego zadzwonić kobieto.
- O widzisz! Chociaż jedna myślisz trzeźwo. Chyba widziałam go w kuchni ostatnio...
- A co on tam robi? - wstała i poszła do kuchni - Ej a to nie Twój przypadkiem?
Lotte podeszła do siostry.
- A no faktycznie, mój - wyszczerzyła się - Chyba musimy sobie kupić różne pokrowce, żeby przestać je w końcu mylić.
- Coś trzeba wykombinować siostra.
- Takie same telefony z identyczną tapetą na wyświetlaczu - zajrzał siostrom przez ramię Alex - Na kilometr widać, że bliźniaczki - zaśmiał się i objął obydwie.
- Nie no coś Ty - powiedziały razem i zachichotały.
- I tak was kocham dziewczyny.
- Widzisz! Mówiłam, że się nie umiesz na mnie długo gniewać! - Lotte ucałowała go w policzek.
- Masz rację - uśmiechnął się szeroko - To co dzwonimy do Ollie'go? Też się za nim stęskniłem.
- Dzwonimy! - Charlotte wzięła swój telefon do ręki i wykręciła numer do brata biorąc go od razu na głośnomówiący.
- To mówimy cześć na trzy cztery? - zaproponował szeptem Alex a siostry pokiwały twierdząco głowami.
- Słucham - usłyszęli po chwili.
- Cześć! - krzyknęli wszyscy razem.
- Mogłem się spodziewać, że jak zwykle będziecie mnie męczyć wszyscy razem - zaśmiał się Ollie - Co tam, staruchy w wielkim świecie?
- Najpierw Ty opowiadaj co tam u ciebie młody - Alex.
- Po staremu. Tańczę i wciąż mam masę fanek. Spotykam się z Mią, jest dobrze.
- Nie ma to jak rozwinięta wypowiedź braciszku - Blue - Co u Mii?
- Znasz mnie, Lotte. Albo Blue, jak zwykle nie potrafię Was rozróżnić... W porządku, dostała się na kurs malowania czy czegoś tam, w każdym bądź razie bardzo się z tego cieszy. A Wy jak tam? Nie macie jeszcze zakazu wejścia do wszystkich klubów w Nowym Jorku? - zaśmiał się.
- To była Blue, ale przez telefon Ci sie nie dziwie młody.
- Mówi ten, który rozpoznaje dziewczyny z zamkniętymi oczami - zaśmiał się.
- Ma sie ten talent.
- Jakbym znał tak dobrze Blue jak Ty to też bym je rozpoznawał - również się zaśmiał.
- Znasz ją dłużej niż ja.
- Ale nie tak dogłębnie – zaczął się śmiać do słuchawki.
- Ollie!
- W rzeczy samej Ol – Alex śmiał się razem z nim.
- Dobra chłopaki spokój - powiedziały razem bliźniaczki i zaczęły sie cieszyć.
- A co do twojego pytania braciszku - uspokoiła sie młodsza - mówi Blue, słyszysz Ollie?
- Tak wariatko.
- To tylko do jednego - starsza zgromiła ja wzrokiem - No co Lotte? - wybuchła głośnym śmiechem.
- Nie musisz go uświadamiać w naszych poczynaniach, nie słuchaj jej Ollie...
- O widzę, że coś ciekawego nawywijałaś w klubie, no Blue, oświeć mnie - zaśmiał się siedemnastolatek.
- Spoko loko, nic nie powiem - uśmiechnęła sie do niej - przez telefon.
- No Blue prooosze no.
- To nie jest rozmowa na telefon Ol. A właśnie, przyjechałbyś odwiedzić siostry, młody.
- No jakbyście mnie ładnie zaprosiły, to może i bym przyjeeechał... - przekomarzał się.
- Dobra, dobra. Wsiadasz jutro w pierwszy lepszy samolot i jesteś u nas na jakiś tydzień. Bo potem twoje ukochane siostrzyczki wyjeżdżają i długo ich nie zobaczysz - powiedziała Lotte.
- Okeeej, przekonałaś mnie... yy... Lotte?
- Punkt dla ciebie! - zaśmiała się.
- Coraz lepiej ci idzie tancerzu - pochwalił go szatyn.
- Dzięki Gaskarth - zaśmiał się - Ej, ale co ze szkołą?
- I tak macie już koniec roku praktycznie. Myślę, że znając ciebie i twoją perfekcyjność to już wszystko masz pozaliczane, nie?
- No w sumie to tak. Pogadam z rodzicami i dam wam znać, bo sam się za wami stęskniłem.
- W przeciwieństwie do ciebie Lotte - młodsza wystawiła język siostrze - My za tobą też miśku.
- Tak to możesz do Alexa w nocy Blue - zaśmiał się - Ja już jestem duży.
- Nasz mały słodki Ollie - powiedziały równo.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem łącznie z najmłodszym po drugiej stronie telefonu.
- Dobra, to ja obgadam z rodzicami temat i dam wam znać, ok?
- Jasne! Tylko szybko - powiedziała Charlotte.
- Dobra, wiem, że wy w gorącej wodzie kąpane. Trzymajcie się tam, Wariaty.
- Ty tez Ollie! - odkrzyknęli i rozłączyli się.
- No to co? Wracamy na kanapę i czekamy na znak od Ollie’go? - zaproponował Alex.
- Myślę, że to dobry pomysł, Szwagier.
- A wieczorem zadzwonimy do Billie’go - powiedziała Blue i usiadła swojemu chłopakowi na kolanach.

Po chwili telefon Lotte zapipczal dając znak, ze przyszedł sms.
- To pewnie Ollie - zaczęła czytać sms-a na glos - "No to pomęczę was kilka dni. Jutro jestem, wiec ogarnijcie wasz wieczny bałagan. Rodzice też chcą się z wami pożegnać, ale przylecą dopiero 14, więc za bardzo was nie wymęczą. Do zobaczenia!" – skończyła - Wieczny bałagan, pff... - prychnęła na końcu.
- Przecież my zawsze mamy porządek - Blue ogarnęła wzrokiem salon.
Znalazła tylko mała stertę papierków po cukierkach w kącie po bitwie z Lotte z zeszłego tygodnia. Kubki po herbacie ze środy, może ze dwa talerze po kolacji sprzed dwóch dni oraz kilka ubrań walających się pod stołem.
- Też myślę, ze przesadza... - dołączył się Alex.
- Gówniarz - zaśmiała się Lotte i na tym skończyli dyskusje dalej oglądając TV.

~~~~~

Witamy w naszych skromnych progach ;***
Jak się dzisiaj macie? ;)
Mamy nadzieję, że nie wyszłyśmy z formy i nowy rozdział też przypadnie Wam do gustu :)
Dziękujemy za ponad 500 wyświetleń jak do tej pory :) ;*
Ściskamy!

Anusiak & Alice czyli Charlotte & Blue

4 komentarze:

  1. Rozdział cudo jak zawsze i jestem pierwsza^^
    Brak słów♥♥♥♥♥
    Tak mi się podoba
    czekam niecierpliwie na NN
    Weny:*♥♥♥♥

    Zapraszam do mnie-->http://rocketthewanted.blogspot.com/
    http://nathanialex.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma to jak mieć faceta od robienia śniadanie;pp
    "- Przecież my zawsze mamy porządek" - kurczę ja też tak zawsze mówie;p Ale mija się to z prawdą;pp
    Fajny rozdzialik;ppp
    Czekam na next;pp
    Dużo weny życzę dziewczyny;ppp

    PS W wolnym czasie zapraszam Was do mnie; http://fans-thewanted.blogspot.com/;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział :)
    Ogólnie takie dialogi się przyjemnie i wesoło czyta. :D
    Olli przyjeżdża - będzie ciekawie, chociaż i już jest ^^
    Taaak mają porządek.... Serio.
    To do następnego równie świetnego :)
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy!